25.3.19

Światowy dzień czytania Tolkiena

Władca pierścieni

Kubki gorącej herbaty w dłoniach? Jeśli tak, zapraszam Was na podróż w czasie... 
"Jeden, by wszystkimi rządzić, 
Jeden, by wszystkie odnaleźć, 
Jeden, by wszystkie zgromadzić 
i w ciemności związać ..." 
Rok 2004, ostatni dzień szkoły, przed feriami. Jednak moje myśli nie krążą wokół planów na najbliższe dwa tygodni wolnego. Myślę tylko o tym , czy uda mi się zdobyć pewna książkę. Od pani w bibliotece dowiedziałam się, że wypożyczyła ją moja koleżanka z równoległej klasy. Na przerwie udaje mi się znaleźć Żanetę i książkę. Jest moja, mój skarb... Zaczynam czytać ją już na lekcjach, nie ważne że akurat siedziałam w pierwszej ławce. Książkę udaje mi się schować pod blatem. Mijają kolejne lekcje, a ja ciągle czytam. Jest! ostatni dzwonek. Szybko idę do domu, siadam w fotelu z książką. Mijają 2-3h i nadal nie mogę się oderwać. W pewnym momencie zaczynam mieć problemy z czytaniem, podnoszę głowę i widzę, że zrobiło się ciemno, a za oknem szaleje śnieżyca. Widoczność na max dwa metry. Zapala lampkę i czytam dalej. I tak minęły mi dwa tygodnie, które spędziłam w niezwyklej książkowej krainie.



Nadal rok 2004, kilka dni wcześniej...
Pomyślałam, że trochę bez sensu iść do kina na ostatnia część filmu jeżeli nie widziałam dwóch poprzednich, ale lepsze to niż siedzenie w klasie na lekcjach. Na początku nie mogłam się połapać, o co w tym wszystkim chodzi, mnóstwo postaci, hobbici, elfy, czarodzieje, jakieś oko. Cooooo? Jednak, z każdą kolejną minutą film stawał się dla mnie ciekawszy, zaczynałam żałować, że nie oglądałam wcześniejszych części. W końcu na wielkim ekranie pojawiły się napisy końcowe, a ja siedziałam jak zahipnotyzowana. Wyszliśmy całą klasą z kina, a ja już wiedziałam, że muszę poznać tą historię od początku. Miałam dwie opcje do wyboru: wypożyczyć filmy lub książki. Ciężko było o jedno i drugie. Ale w końcu udało mi się zdobyć książkę.


Oczywiście film, o którym pisałam to Władca Pierścieni: Powrót Króla. A w te pamiętne ferie pochłaniałam książki J.R.R.Tolkiena. Zakochałam się w historii stworzonej przez tego autora. Udało mu się wyczarować niezwykłą krainę -Śródziemie, do którego chciałabym się przenieś choć na jeden dzień. Marzy mi się spacer lochami Morii, odwiedzenie wioski Hobbitow, chciałabym poznać elfy i krasnoludy. Zachwyca mnie we Władcy Pierścieni absolutnie wszystko. Trylogię Władcy Pierścieni i Hobbita czytałam tylko raz, natomiast filmy oglądałam już kilka razy, najczęściej pierwszą część. Niektóre dialogi znam już na pamięć, bez problemu w wersji rozszerzonej potrafię wskazać sceny dodatkowe, a aktorzy wcielający się w moje ulubione postaci, już na zawsze pozostaną dla mnie Drużyną Pierścienia. Tylko ktoś o niezwykłej inteligencji potrafiłby stworzyć tak niezwykły świat o bogatej historii.

#TolkienReadingDay
Dlaczego akurat dzisiaj na blogu pojawił się wpis ze wspomnieniami związanymi z J.R.R. Tolkienem? Dlatego, że 25 marca 2003 roku po raz pierwszy obchodzono Dzień Czytania Tolkiena. Organizatorem było stowarzyszenie The Tolkien Society. Święto obchodzone jest co roku w kilku krajach na świecie, w tym w Polsce. Data nie jest przypadkowa, 25 marca przypada rocznica pokonania Saurona i zakończenia wojny o pierścień.

W tym roku do polskich kin trafi film o Tolkienie, oczywiście pozycja obowiązkowa dla wszystkich miłośników jego twórczości!


P.S. Tolkien znał ponad 20 języków, uczył się także polskiego, lecz uważał go za trudny język i nie potrafił się nim dobrze posługiwać. 

6 komentarzy:

  1. Czytałam trylogię Tolkiena, ale dopiero po obejrzeniu filmów. Takie ekranizacje są dla mnie, ale papier już nie do końca. Ale koledzy się założyli, że nie dam rady ich przeczytać. A ja jak to ja, pełna mobilizacja. Początki pierwszej części nie były łatwe, ale potem już poszło z górki :) nawet sama z siebie potem Hobbita przeczytałam xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Też czytałam te książki "na raz" zarywając noc i też mniej więcej w tym samym czasie. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiedziałam o takim dniu a jako fanka powinnam o tym wiedzieć. Tolkien zmienił moje życie, a sama trylogia już zupełnie :D Uwielbiam! Czytałam całą serię z kilkanaście razy ale ostatnio już dawno...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. WOW! Jestem pod wrażeniem :-) rzadko wracam do przeczytanych ksiazek, ale do trylogii bardzo bym chciała wrócić i przypomnieć sobie np. Toma Bombadila, którego postac została pominięta w filmie.

      Usuń
  4. Powiem tak zupełnie szczerze, że jak jestem molem książkowym, tak Tolkiena wolałam oglądać na dużym ekranie :)

    OdpowiedzUsuń