11.11.20

Niestety buble| oczekiwania kontra rzeczywistość

Cóż ... nie wszystkie kosmetyki, których używam mogę nazwać hitami, część jest średniakami, a tylko niektóre okazują się bublami, na szczęście. Coraz rzadziej przytrafiają mi się kosmetyczne wpadki. Często decyduję się na zakup kosmetyków polecanych w sieci. Na pewno i Wam zdarza się, że cały internet zachwala jakiś produkt, a dla Was okazuję się totalną klapą. Takie produkty znalazł się także w tym niechlubnym gronie bubli. 


Bielenda, Blueberry C-Tox, Mus do mycia twarzy
Na ten mus do mycia twarzy skusiłam się właśnie po przeczytaniu wielu pozytywnych opinii w internecie. Wiele osób zachwycało się zapachem tego produkty, a mnie on w ogóle nie podszedł.  Do tego stopnia, że przy pierwszym użyciu stwierdziłam, iż śmierdzi ;) wyczuwam mocny zapach cytrusów, ale z jakimś mocnym chemicznym dodatkiem. Na pochwałę zasługuje konsystencja kosmetyku. Jest to mus, coś lżejszego niż żel i dzięki czemu przyjemniejszy w użyciu. Ale najważniejsze jednak, jest to jak oczyszcza twarz. Większość makijażu i tak zmywam płynem micelarnym, dla żelu zostają tylko pozostałości makeupu. Niestety, pomimo wielu prób, nigdy tym musem nie udało mi się dokładnie domyć twarzy. Z każdym kolejnym użyciem stosowałam coraz więcej produkty, przez okazał się mało wydajny. Plusem natomiast jest to, że skóra po jego użyciu była delikatnie nawilżona. Ale to tylko tyle. 

Lirene, Natura, Kojący płyn micelarny do oczyszczania i demakijażu twarzy i oczu z naturalnymi płatkami nagietka
Wśród produktów z serii Natura mam kilku swoich ulubieńców, dlatego gdy tylko dostrzegłam płyn micelarny na drogeryjnej półce od razu go kupiłam. Założyłam, że będzie to kolejny hit, ale tak się nie stało. Mam dwa główne zarzuty. Po pierwsze, ten płyn strasznie się pieni, co bardzo mnie denerwuje. To chyba najbardziej pieniący się płyn micelarny jaki miałam. Po drugie ten płyn po prostu słabo sobie radzi z demakijażem. Stosując ten płyn micelarny i wspomniany wyżej mus do mycia twarzy nigdy nie miałam czystej skóry, zawsze zostawały resztki podkładu lub tuszu. Denerwujące okazały się płatki nagietka znajdujące się w opakowaniu.

OnlyBio, Hair Balance, Odżywka emolientowa do włosów
Miałam spore oczekiwania, co do tej odżywki. Wydawała się być idealna do moich włosów.  Wg informacji na opakowaniu to produkt przeznaczony dla szorstkich, puszących oraz plączących się włosów. I ja właśnie takie posiadam. Jednak okazało się, że ta odzywka nie spełnia swojej podstawowej funkcji, czyli nie ułatwia rozczesywania. Włosy po jej użyciu rozczesuje się tak samo ciężko, jakbym nie nałożyła wcale odżywki. Mimo, że włosy po wysuszeniu wyglądały dobrze, były dociążone i sypkie, to nie kupię jej ponownie. Bo to właśnie na łatwym rozczesywaniu zależy mi najbardziej.

Mane 'N Tail Odżywka Gentle Replenishing
Czy wiecie, że ta firma na początku zajmowała się wyłącznie produkcją kosmetyków do pielęgnacji końskich grzyw? A to co dobre dla koni okazało się dobre również dla człowieka. Niestety, dla mnie ta odżywka to jeden z najgorszych produktów z tej kategorii, jakich używałam w życiu. Włosy po jej użyciu wyglądają gorzej niż przed. Oczywiście nie ułatwia rozczesywania, a dodatkowo  ciężko jej ułożyć, puszą się strasznie i są niemiłe w dotyku, sterczą we wszystkie strony. Włosy wyglądają jak siano. Mega rozczarowanie. Do tego jeszcze bardzo niepraktyczne opakowanie wykonane z twardego plastiku, przez co ciężko wydostać produkt z butelki.


Paleta cieni I Heart Revolution Unicorn
Paletkę cieni kupiłam w kwietniu z myślą tworzenia kolorowych makijaży wiosną i latem. Co prawda nie jestem mistrzynią makijażu, ale radzę sobie dobrze. Jednak gdy w ruch szły cienie z tej palety miałam wrażenie, że nie potrafię się malować. Ciężko pracowało mi się tą paletą, cienie okazały się słabo napigmentowane i źle się blendują. Gdy próbowałam połączyć kilka kolorów wychodziła mi jedna wielka plama na powiece. A szkoda, bo kolory super. Trwałość też. 



Jakie ostatnio kosmetyk Was rozczarowały swoim działaniem?
A może, któryś z opisanych kosmetyków u Was sprawdza się super?
Czekam na Wasze komentarze :)



12 komentarzy:

  1. Osobiście żadnych z tych kosmetyków nie używałam. Ogólnie zastanawiałam się właśnie nad kupnem odżywk i OnlyBio i może zdecyduję się na nią jak wykończą tą, którą aktualnie używam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Najbardziej ciekawiła mnie paletka bo wygląda zachęcająco. Szkoda, że się okazała bublem

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam żadnego z tych kosmetyków ale może to dobrze jednak. Co do tej nowej serii only bio do włosów to ostatnio jest popularna na instagramie i dość chwalona, aczkolwiek nie bardzo mnie kusi jak tak przeczytałam Twoją recenzję 😉 Paletek Revolution mam kilka w swojej kolekcji, co prawda są to głównie nud(n)e kolory, ale żadna mnie nie zawiodła jak dotąd i odniosłam nawet wrażenie, że mają coraz lepszą jakość cieni, ale jak widać nie w każdej palecie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam żadnego z tych kosmetyków. Te cienie faktycznie wyglądają bardzo słabo. Opakowanie odżywki Mane 'N Tail wygląda jak opakowanie jakiegoś detergentu. W sklepie raczej nie zwróciłabym na nią uwagi

    OdpowiedzUsuń
  5. Odżywkę Mane n Tail nawet lubiłam, szału nie było, ale tragedii też nie. Za to szampon z tej serii był prawdziwą klapą :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Niektórych produktów się spodziewałam, że mogą być kitowe jak końska odżywka - totalnie mnie nie kusząca, czy paletka cieni. Natomiast płyn lirene (mam go na wish liście!! :o), mus Bielenda, czy odżywka onlu bio mnie zaskoczyło w tym gronie..

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja ostatnio mało kupuję, robię przemyślane zakupy i rzadko trafiam na typowe buble. Za to wśród Twoich niewypałów kosmetycznych widzę kilka produktów, które ciekawią mnie od dłuższego czasu, czyli odżywka OnlyBio i mus Bielenda ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zawsze byłam ciekawa tych końskich kosmetyków. Cienie z Revolution miałam i były kiepskie. Mnie ostatnio rozczarowała mgiełka z Nou.

    OdpowiedzUsuń
  9. Na szczęście nie znam nic ;) Miałam próbkę z tej serii Blueberry z Bielenda krem i zapach mi osobiście się bardzo podobał ale możliwe, że w innym produkcie pachnie inaczej lub po prostu mamy inne nosy do zapachów;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam żadnego, aktualnie trafił do mnie ten płyn micelarny Lirene Natura, ale użyłam go kilka razy i jeszcze nie sprawdziłam go na mocniejszym makijażu. Z codziennym, delikatnym radzi sobie dobrze, ale na ostateczną opinię jeszcze przyjdzie czas.

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda tego musu Bielendy, bo markę bardzo lubię :(

    OdpowiedzUsuń