Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filmy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filmy. Pokaż wszystkie posty

23.12.20

Subiektywny przegląd świątecznych filmów | Netflix

Subiektywny przegląd świątecznych filmów | Netflix

Uwielbiam oglądać świąteczne filmy. Okazuje się jednak, że wcale nie jest tak łatwo znaleźć dobry film z motywem przewodnim, jakim jest Boże Narodzenie. Prawie każda z nas lubi oglądać co roku Cztery gwiazdki, to własnie miłość, Kevin, Listy do M. Holiday itd. W tym roku postanowiłam bliżej zapoznać się z ofertą dostępnych tego typu filmów na Netflixe. Okazało się, że jest ich tam naprawdę sporo. Tylko czy ilość idzie w parze z jakością tych filmów?
Właściwie każdy grudniowy wieczór spędzam w towarzystwie kubka gorącej herbaty, koca, psa i filmu/ serialu. Ale w pewnym momencie przesyciłam się świątecznymi filmami bo część z nich okazała okropnie przewidywalna i płytka. Lubię oglądać romanse i lekkie filmy, ale litości, niech nie będą totalnie odrealnione i tandetne. To co udało mi się zobaczyć podzieliłam na trzy grupy filmy słabe, dobre i najlepsze.

Filmy, które oceniam na 4-5/ 10
Do tych najsłabszych filmów jakie obejrzałam zaliczam Świąteczny spadek, Święta na zamówienie i Zamiana z księżniczką. Te filmy był do bólu przewidywalne, totalnie nic w nich nie zaskakiwało, zero zwrotów akcji, fabuła mało wciągająca. Największym rozczarowaniem okazał się film Zamiana z księżniczką film tak słodki i naiwny, że aż mdli mnie gdy o nim myślę ;) Niestety tego typu filmy dominują na Netfixie.

Filmy i serial, które oceniam na 7/ 10
Grudzień zaczęłam od obejrzenia serialu Dash i Lily. Kilka lat temu koleżanka bardzo polecała mi książkę pod tym samym tytułem. Fabuła serialu okazała się interesująca. Głównymi bohaterami są nastoletni Dash i Lily, których połączył czerwony notatnik z wyzwaniami. Każde z nich dzięki zabawie w podchody może uciec od bieżących problemów i rozterek.
Serial choć lekki i każdy może domyślić się jakie będzie zakończenie to często fabuła zaskakuje, a wyzwanie jakie przygotowali sobie Dash i Lily są naprawdę ciekawe.


Randki od święta to film, który bardzo chciałam obejrzeć, mimo że czytałam różne opinie na jego temat. Jednak bardzo lubię Emmę Roberts i to głównie dla niej chciałam zobaczyć ten film.
Fabuła nie jest zbyt zawiła, otóż dwoje singli mających dosyć docinków bliskich i nieudanych randek postanawia towarzyszyć sobie nawzajem podczas rodzinnych uroczystości. Okazuje się, że taka znajomość bez zobowiązań ma wiele plusów.
Film przyjemny i co dla mnie istotne nieprzesłodzony. Był to przyjemny seans.


Największym zaskoczeniem okazał się film Święta, święta i znowu święta. Chociaż po pierwszych 15 minutach stwierdziłam, że nie da się go oglądać. Irytował mnie aktor odgrywający główną rolę. Na szczęście nie zrezygnowałam i obejrzałam do końca, warto było. Fabuła jest dosyć zakręcona i ciężko mi ją opisać, ale spróbuję. Jorge, główny bohater, nienawidzi Bożego Narodzenia. W Wigilię udając Mikołaja spada z dachu i traci przytomność. Gdy się budzi okazuje się, że znów jest Wigilia, ale rok później. Schemat powtarza się co roku, przez pozostałe 364 dni, nie pamięta co robił w Wigilię, a w Wigilię nie pamięta, co robił przez pozostałe dni.
I takie filmy świąteczne mogę oglądać, było śmiesznie, ale i dramatycznie, morału też nie zabrakło. Przy jednej scenie ciężko było mi powstrzymać łzy. Być może inspiracją do powstania tego filmu była "Opowieść wigilijna" i duch przyszłości.


Film i serial, które oceniam na 8/10
Dokładnie rok, tyle musiałam czekać na drugi sezon genialnego serialu Facet na święta. Wreszcie autentyczna bohaterka, kobieta z krwi i kości. Mająca problemy i radości, których może doświadczyć każda z nas. Sorki, ale szybciej wygracie w lotka niż poznacie prawdziwego księcia. Za to każda trzydziestoletnia singielka usłyszy od któregoś z krewnych jakaś uszczypliwość na swój temat. Dlatego główna bohaterka Johanne postanawia w ciągu kilku dni znaleźć faceta, którego zabierze na świąteczną kolacje do rodzinnego domu. Co okazuje się niesamowicie trudne.
Największą wadą tego serialu, jest to, że już go obejrzałam. Mam nadzieję, że powstanie więcej bardziej dojrzałych produkcji świątecznych.


Zaskakujące jest to, że najlepszym filmem, jaki obejrzałam i który faktycznie wprowadził mnie w świąteczny nastrój jest produkcja dla najmłodszych Kronika świąteczna. To w tym filmie odczuwa się prawdziwą magię świąt. Tylko nie oglądajcie tego filmu z dubbingiem, bo to jest jakaś porażka. Tak źle dobranych głosów dawna nie słyszałam. Bardzo przyjemny film. A to zarys fabuły: rodzeństwo przypadkowo rozbija sanie św. Mikołaja, a następnie wraz z nim wyrusza w pełną przygód podróż, by uratować Boże Narodzenie.
Kronika świąteczna zachwyciła mnie tak samo, jak w zeszłym roku bajka Klaus.


Czy macie swoje ulubione świąteczne filmy? Co sądzicie o filmach na Netfixie?


Korzystając z okazji przesyłam życzenia :*




15.9.20

Podsumowanie sierpnia| zakupy kosmetyczne| kino| nudy

Podsumowanie sierpnia| zakupy kosmetyczne| kino| nudy


Witajcie we wrześniu :) Już połowa miesiąca, a ja dopiero przychodzę z podsumowaniem sierpnia. Miałam krótką przerwę od bloga, spowodowaną m.in. wyjazdem wakacyjnym.  O szczegółach, którego przeczytacie w kolejnym poście. 

Wypadałoby w kilku słowach podsumować tegoroczne wakacje, ale to był jedne z najmniej ciekawych wakacji w moim życiu. Dobrze, że mieliśmy  z Mężem zajęcie związane z ogarnianiem działki. Miało być mnóstwo wyjazdów, dobrej zabawy, ale nie wyszło. Pogoda też nie była najlepsza. Na szczęście idzie jesień, a ja ostatnimi laty bardzo polubiłam tę porę roku. Za oknem mam przepiękną czerwoną jarzębinę, chociaż w rzeczywistości jest to jarząb szwedzki, ale owoce mają takie same ;) Powoli też kończymy prace zaplanowane na ten rok na działce. 

Jeśli chodzi o sierpień był on bardzo owocny pod względem obejrzanych filmów w kinie. Zawsze będę podkreślać, że uwielbiam oglądać filmy w kinie i nawet wspaniałe domowe warunki i duży telewizor nie są w stanie zastąpić mi wizyty w kinie.

Jako wielbicielka słonecznej Italii musiałam oczywiście obejrzeć "Włoskie wakacje". Akcja filmu rozgrywa się w malowniczej Toskanii. Ojciec z synem wyruszają z Londynu do swojej willi we Włoszech, w której wiele lat temu spędzili radosne chwile, aż do momentu śmierci matki głównego bohatera . Teraz ojciec i syn mają szansę naprawić swoje relacje.
Na pewno film "Włoskie wakacje"dał mi możliwość przenieść chociaż wirtualnie do tego cudownego. Jeśli chodzi o fabułę jest ona mocno przewidywalna, ot kolejny lekki i przyjemny film.

Film "Arab Blues" to historia o młodej psychoterapeutce, która po wielu latach spędzonych w Paryżu wraca do rodzinnego Tunisu. Selam zwieszona jest pomiędzy dwoma światami. Próbuje odleźć się w nowej rzeczywistości.
To był bardzo przyjemny seans, Nie jest to kolejna banalna komedia, w tym filmie jest coś więcej, trochę egzotyki, powiew świeżości, inny humor. Poza tym nie mogłam oderwać wzroku od grającej główną bohaterkę Golshifteh Farahani. Mega charyzmatyczna aktorka. Z chęcią obejrzę jeszcze raz ten film.

Kolejny film to "Pojedynek na głosy", na który nie bardzo miałam ochotę iść, ale dałam przekonać się mamie i nie żałuję. 
Kobiety mieszkające w bazie wojskowej by nie myśleć o swoich partnerach i partnerkach przebywających na niebezpiecznych misjach wymyślają zakładają chór. W ten sposób chcą czymś innym zając swoje myśli niż zamartwianiem się o swoich bliskich. 
Właściwie przez większość filmu miałam zaciśnięte gardło i łzy w oczach. Historie głównych bohaterek mnie bardzo poruszył. "Pojedynek na głosy" to film wartościowy, dający do myślenia i warty obejrzenia.

Przejdźmy do stałego punktu każdego podsumowania miesiąca, czyli zakupów kosmetycznych. 
Poszalałam na koniec wakacji, może w ten sposób zrekompensowałam sobie to, że był tak słabe. Na zdjęciach nie są wszystkie produkty, które kupiłam, część jest już w użyciu. 

Trochę pielęgnacji. Do miesięcznika Zwierciadło było dołączony peeling, nigdy nie miałam nic z firmy Duetus, ale czytałam pozytywne opinie, dlatego kupiłam w promocyjnej cenie krem do twarzy na dzień. 
Kolejne produkt to żel do mycia Nivea o zapachu mango, żel do mycia twarzy z bardzo polecanej serii kosmetyków Bielendy oraz płyn micelarny, który udało mi się upolować na tych wielkich wyprzedażach w Rossmannie. 
Kolorówka z Biedronki. Ile ja się nachodziłam, żeby kupić ten rozświetlacz. Ale warto było, jest boski! przy okazji kupiłam puder sypki, błyszczyk i bazę pod makijaż nawilżającą. Skusiłyście się na te kosmetyki?


Zarówno maseczki Miya, jak i Orientana kupiłam w bardzo fajnych promocyjnych cenach w Hebe. Szczególnie ciekawa byłam działania ekspresowych maseczek Miya, bo czy w 3 lub 5 minut faktycznie może coś zadziałać? Powiem Wam, ze po pierwszym użyciu jestem rozczarowana, bo te maseczki nie robią nic. Spróbuję potrzymać je dłużej na twarzy, może wtedy zadziałają. 
A w Biedronce kupiłam całonocną maseczkę z Tołpy i po zastosowaniu tego produktu faktycznie skóra jest w lepszej kondycji. 

Trochę kiepskie to podsumowanie miesiąca, ale naprawdę nic się nie działo szczególnego. Czego nie mogę powiedzieć w wrześniu, bo to co dzieje się teraz zaskoczyło mnie mocno. Jednak o tym przeczytacie na początku października.

Pozdrawiam serdecznie!




9.6.20

Podsumowanie maja| nowości książkowe i kosmetyczne| Netflix| ulubiona aktywność fizyczna

Podsumowanie maja| nowości książkowe i kosmetyczne| Netflix| ulubiona aktywność fizyczna
Witajcie w maju!
Za nami kolejny nietypowy miesiąc. Na szczęście powoli wszystko wraca na właściwe tory. A jakie zmiany przyniósł maj dla mnie? Wreszcie koniec z pracą zdalną, wróciłam do pracy. Przekonałam się, że praca w domu nie jest dla mnie. Dużo lepiej czuję się mając codzienny obowiązek chodzenia do pracy.  Nie spędzam całego dnia w dresie, mam kontakt z ludźmi, więcej się ruszam, i co najważniejsze dom nie kojarzy mi się już z pracą, a miejscem w którym odpoczywam i relaksuję się.

Najlepszą rzeczą, jaką dla siebie zrobiłam w maju, to zakup roweru i weekendowe przejażdżki. Nie przeszkadzała mi nawet jazda w maseczce ochronnej. Każde wyjście na rower sprawia mi ogromną radość (poza pierwszym), czuję się wolna i zrelaksowana.  Mam już swoją ulubioną trasę, która liczy około 21-23 km i prowadzi przez okoliczne wsie i lasy. Za każdym razem zachwycam się otaczającą przyrodą, trochę zaglądam ludziom do ogródków, w których jest mnóstwo kolorowych drzew, krzewów i kwiatów. A pierwsza jazda na rowerze była potwornie męcząca, po 6 tygodniach siedzenia w domu , już po 3 km miałam zadyszkę, po 10 km bolało mnie wszystko i nie miałam siły wracać do domu.
Jazda na rowerze i piesze wędrówki to moje ulubione aktywności fizyczne. Jakie są Wasze?


KSIĄŻKI, SERIALE, FILMY
Siedzenie w domu sprzyjało wertowaniu internetu w poszukiwaniu okazji cenowych. Na stronie Emiku znalazłam kilka ciekawych książek w bardzo atrakcyjnych cenach ( Raz, dwa, trzy ... giniesz Ty", "Chorwacka przystań", "Pamiętnik księgarza", "wielkie włoskie wakacje" . Aż dziwne, bo zwykle w tej księgarni książki były zawsze najdroższe. Kolejne dwie książki (wydanie kieszonkowe "Nić Arachny", "Słowiański amulet" kupiłam w Biedronce, niestety czcionka jest tak mikroskopijna, że bardzo ciężko idzie mi ich czytanie. Czasem ciekawe książki stanowią dodatek do jakiegoś czasopisma, tym razem upolowałam dobrze znana książkę miłośnikom stylu skandynawskiego i hygge "Lykke, po prostu szczęście". A od koleżanki z okazji imienin dostałam książkę "Codzienność w Toskanii".
W maju na Natflixie obejrzałam najnowszy sezon "Domu z papieru", który mnie trochę rozczarował. Pierwsze dwa sezony były świetne, trzeci lekko naciągany, ale czwarty widać, że scenariusz był pisany na szybko. Mimo lekkiego niezadowolenie czekam na kolejny sezon.
Kolejnym serialem jaki obejrzałam był "Jeszcze nigdy" opowiadający o losach hinduskiej dziewczyny, która zmaga się z problemami emocjonalnymi po śmierci ojca, a także typowymi dla nastolatków troskami. Od czasu do czasu lubię obejrzeć coś dla nieco młodszej widowni, a ten serial okazał się bardzo przyjemny. Podobał mi się humor i to, że mogłam trochę bliżej poznać kulturę hinduską. Przy okazji polecam Wam komedię "Late Night", do której scenariusz napisała Mindy Kaling, która odpowiada również za scenariusz do "Jeszcze nigdy".
Kolejne dwa filmy obejrzane na Netflixie to "6 Underground" z  Ryanem Reynolds'em oraz "Tyler Rake: Ocalenie" z Chrisem Hemsworth'em. Już kiedyś to pisałam ,ale powtórzę, Netflix robi świetne seriale, ale filmy słabe lub dobre. Nie obejrzałam jeszcze żadnego filmu, który zrobiły na mnie piorunujące wrażenie, albo chociaż bardzo dobre. Z Tych dwóch lepiej mi się oglądało "Tyler Rake: Ocalenie" fabuła była bardziej wciągająca i przynajmniej nie zasnęłam w trakcie seansu.



Na koniec zostawiłam zakupy. Poza kolorówka zakupionej w trakcie promocji w Rossmannie, o której pojawił się już post na blogu KLIK, kupiłam również kilka produktów do pielęgnacji.
Po raz pierwszy zdecydowałam się na wypróbowanie produktów marki Yope do włosów. Nie mogło zabraknąć rożnego rodzaju maseczek, w tym ulubionych firmy  Dr. Mola, a także płynu micelarnego z Eveline. Ostatnio bardzo  polubiłam kosmetyki Lirene z serii Natura, planuje post na ich temat, a tymczasem zaczynam testować nowość, czyli hydrolat- tonik chabrowy


Ciekawe co przyniesie czerwiec? zwykle o tej porze miałam już zaplanowany urlop i odliczałam dni do wyjazdu. W obecnej sytuacji nic nie planuję. A co z Waszymi urlopami? Planujecie jakieś podróże?

Pozdrawiam cieplutko :*
Magda



1.6.20

Ulubione filmy i seriale mojego dzieciństwa| TOP 5

Ulubione filmy i seriale mojego dzieciństwa| TOP 5
Z okazji Dnia dziecka proponuje podróż w czasie. Przenieśmy się wspólnie w przeszłość, do lat naszego dzieciństwa i przypomnijmy sobie, co się wtedy oglądało.
Patrząc wstecz odnoszę wrażenie, ze jako dziecko mniej spędzałam czasu przed telewizorem niż teraz (wliczam w to także godziny spędzone na YT). Ciężko było mnie zagonić do domu nawet na wieczorynkę, chyba, że leciała Brygada RR. Wtedy razem z Bratem  punktualnie zjawialiśmy się przed telewizorem. A razem z koleżankami o 15 przerywałyśmy zabawę by obejrzeć Czarodziejkę z Księżyca.

Dużo rzadziej oglądałam filmy, jednak jest kilka , które mimo upływu lat uwielbiam i doskonale pamiętam.

1. NIEKOŃCZĄCA SIĘ OPOWIEŚĆ (1984)
Największy hit mojego dzieciństwa. Ten film oglądałam kilkanaście razy. Totalnie mnie oczarowała historia chłopca, który wykradł książkę i razem z jej bohaterami przeżywa niesamowite przygody w świecie Fantazji.
Nawet nie wiem, co jest bardziej popularne film czy piosenka Limahl.


2.  FANTAGHIRO (1991)
 Tytułowa bohaterka to młoda i nieco zbuntowana księżniczka, która świetnie włada mieczem. Udając mężczyznę staje do pojedynku z Romualdo, księciem z wrogiego królestwa.
Po obejrzeniu tego filmu chciałam być jak Fantaghiro, zamiast chodzić w ładnych sukieneczkach wolałam nosić spodnie i wspinać się po drzewach. A Romualdo był chyba moja pierwszą miłością ;)

3. LEGENDA (1985)
 Młody Tom Cruise walczy z Panem Ciemności w świecie pełnym magi, elfów i jednorożców.
I to kolejny film fantasy, który oglądałam wielokrotnie, ciągnie mnie od najmłodszych lat do  magicznym krain.

4. SABRINA NASTOLETNIA CZAROWNICA (1996)
 Pewnie większość dziewczyn w moim wieku oglądało przygody młodej czarownicy, która bardzo często pakowała się w jakieś kłopoty. Może też marzyły o tym, by w dniu 16 urodzin dowiedzieć się, że podobnie jak Sabrina posiadają magiczne moce.

5. Doktor Quinn (1993)
Każde dziecko, które urodziło się na przełomie lat 80. i 90 zna niezwykła panią doktor, która porzuca wygodne życie w dużym mieście i przeprowadza się na dziki zachód.
Ten serial oglądam najczęściej z mamą, ale pamiętam, ze cała rodzina gromadziła się przed telewizorem. 

 BONUS
Najstraszniejszym filmem jaki oglądałam w dzieciństwie były Gremliny.  Dokładnie pamiętam, że na końcu filmu lektor mówił by sprawdzić czy w zakamarkach domów nie chowają się te przerażające stworzonka. Razem z Bratem chcieliśmy nawet meble w pokoju poprzesuwać, tak się wystraszyliśmy.


Czekam na Wasze filmowe/ bajkowe wspomnienia z dzieciństwa :)



9.3.20

Filmy i seriale o kobietach i dla kobiet

Filmy i seriale o kobietach i dla kobiet
W ubiegłym roku z okazji Dnia Kobiet na blogu pojawił się tekst pt. "Jestem kobietą- a jaka jest Twoja super moc?". Jeśli jeszcze nie czytałyście zachęcam do nadrobienia zaległości, post znajdziecie tutaj KLIK. Natomiast w tym roku, z okazji naszego święta przygotowałam zestawienie filmów i seriach o silnych kobietach, które potrafią się wspierać w najtrudniejszych momentach, które pokazują, że powinnyśmy wychodzić ze schematów, a także o kobietach które są zaborcze potrafią krzywdzić siebie oraz innych. Cóż ... ile kobiet tyle charakterów. Pewne jest to, że nie można się z nami nudzić.

FILMY

UŚMIECH MONY LIZY

Kalifornia, rok 1953. Młoda nauczycielka Katherine Watson rozpoczyna pracę w elitarnej szkole dla dziewcząt. Jest przekonana, że spotka ambitne dziewczyny, które wykorzystają swoją szansę na rozwój i samostanowieniu o sobie. Niestety, okazuje się, że dziewczęta marzą tylko o tym by wyjść za mąż. Uważają, że obrączka na palcu jest ważniejszy niż wykształcenie.
Katherine pomimo braku akceptacji otoczenia uczy dziewczęta jak niezależnie myśleć i namawia je by odnalazły swoją drogę w życiu.


"Uśmiech Mony Lizy" to piękny i mądry film z gwiazdorską obsadą. Pierwszy raz obejrzałam go jako nastolatka i zrobił na mnie ogromne wrażenie. Spodobały mi się w nim dwie rzeczy: główne przesłanie wynikające z filmu, czyli że kobieta nie jest dodatkiem do mężczyzny, powinna być samodzielna i mieć własne zdanie oraz zafascynowała mnie historia sztuki. W filmie dużo mówi się o sztuce i pięknie i to dzięki niemu stałam się bardziej wrażliwa na to co mnie otacza i co widzę.

Przy okazji wspomnę jeszcze o cudownym filmie jakim jest "Czekolada". Gówna bohaterka jest idealnym przykładem kobiety, która przełamywała schematy i wychodziła przed szereg.



UKRYTE DZIAŁANIA
Film inspirowany prawdziwymi wydarzeniami.
Akcja filmu rozgrywa się na przełomie lat 50. i 60. Trzy genialne matematyczki pracują dla NASA. W tym czasie Amerykanie doskonalą plany związane z  wysłaniem pierwszego człowieka w kosmos. Kobiety choć są geniuszami w swoich dziedzinach są pomijane i dyskryminowane ze względu na płeć i kolor skóry. Ten lot w kosmos jest dla nich szansą by wyjść z cienia, zawalczyć o swoja godność i równouprawnienie.


Obejrzałam już wiele filmów, w których był poruszany wątek segregacji rasowej i za każdym razem jestem ogromnie poruszona tą niesprawiedliwością. W głowie mi się nie mieści jak można dzielić ludzi na lepszych i gorszych. Bohaterki ciągle spotykały się z dyskryminacją, jak nie ze względu na kolor skóry (jedna z kobiet musiała biegać do toalety do innego budynku oddalonego o kilkadziesiąt metrów, bo nie mogła korzystać z "białego" WC, a także nie mogła korzystać z tego samego ekspresu do kawy co biali), to na płeć (kolejna bohaterka choć były piekielnie inteligentne nie mogły pracować w męskim zespole). Na szczęście byli też ludzi, dla których liczyło się przede wszystkim to, że mają olbrzymią wiedzę i ich umiejętności są ważniejsze niż kolor skóry, czy to z jakiej toalety powinny korzystać.
Należy oddać wielki szacunek tym kobietom, nie poddały się i potrafiły zawalczyć o swoje prawa i szczęście.
Podobne emocje wzbudził we mnie film na pewno dobrze Wam znany pt."Służące".

ZWYCZAJNA PRZYSŁUGA
Stephani i Emily różnią się absolutnie pod każdym względem. Ta pierwsza jest typową mamą, świetnie zorganizowaną, zawsze na czas, przy tym skromna i urocza. Natomiast Emily nie wie co to skromność, nosi odważne ubrania, jest wyzwolona i czerpie z życia pełnymi garściami. Kobiety poznały się w szkole swoich synów. Bardzo szybko zaprzyjaźniają się i spędzają ze sobą coraz więcej czasu. Pewnego dnia Emily prosi Stephani by odebrała jej synka ze szkoły. Jego matka nie zjawia się po niego przez kilka kolejnych dni, chłopiec nocuje u Stephani, do momentu aż jego ojciec wróci by się nim zaopiekować. Kobieta zaniepokojona zniknięciem przyjaciółki zaczyna prowadzić własne śledztwo, które ujawnia intrygujące tajemnice Emily. Okazuje się, że kobieta nie jest tym za kogo się podaje. 

Ten film to bardzo udane połączenie komedii, czarnego humoru, romansu, kryminału i thrillera. Wszystko w dobrze dobranych proporcjach sprawia, że nie można się nudzić podczas oglądania. Zwrotów akcji również nie brakuje. Jeżeli lubicie kobiece kino z lekkim pazurem, ten film jest dla Was.



SERIALE
OSTRE PRZEDMIOTY
Camille Preaker jest dziennikarką. Szef zleca jej napisanie artykułu o zagadkowych morderstwach dwóch dziewczynek. Do tych tragedii doszło w jej rodzinnym miasteczku, z którego uciekła wiele lat temu i do którego nigdy nie chciałaby wrócić. Pod naciskiem szefa zgadza się na wyjazd do Wind Gap, miasteczka w którym zaznała wiele cierpienia.

Ten miniserial (osiem odcinków) powstał na podstawie powieści znanej pisarki Gillian Flyn, autorki takich bestsellerów jak "Zaginiona dziewczyna" czy "Mroczny zakątek". Jest to najdziwniejszy serial, jaki przyszło mi oglądać. Odpychający i wciągający zarazem.
Główna bohaterka zmaga się z własnymi demonami, zachowuje się irracjonalnie, kaleczy swoje ciało, a pobyt w rodzinnym domu wszystko jeszcze bardziej komplikuje.
Z każdym kolejnym odcinkiem zbliżamy się do rozwiązania zagadki o odpowiedzi na pytanie kto jest mordercą. Poznajemy też kolejne fakty z życia Camille i jej rodziny. I to właśnie rodzinne relacje zaczynają bardziej intrygować niż same morderstwa
Gdy wszystko wydaje się być wyjaśnione, pojawiają się kilkusekundowe migawki po napisach końcowych... szczęka opada do samej podłogi. Zakończenie jest nietuzinkowe i mega zaskakujące.

WIELKIE KŁAMSTEWKA
W pięknie położonej nadmorskiej miejscowości w Kalifornii mieszkają trzy przyjaciółki. To wokół nich skupia się akcja serialu. Madeline i Celest przyjaźnią się od kilku lat, natomiast Jane niedawno przeprowadziła się do Monterey. Po pierwszym dniu w szkole, syn Jane zostaje posądzony o znęcanie się nad jedna z uczennic - córki bardzo wpływowej Renaty. Chłopiec upiera się, że nie zrobił nic złego dziewczynce. Ten incydent wpływa negatywnie na relacje pomiędzy matkami uczniów. Pewne jest, że któreś z dzieci kłamie, ale które? To nie jedyne kłamstwo, które się tu pojawia. I czy to właśnie przez kłamstwo ktoś zostaje zabity?

Po obejrzeniu dwóch pierwszych odcinków nie rozumiałam fenomenu i wysokich ocen tego serialu. Ale już po trzecim przepadłam. Nie mogłam się oderwać. Akcja nabierała tempa, a fabuła robiła się coraz bardziej zawiła.
Każda z bohaterek ma coś do ukrycia, okłamuje swoich najbliższych i nie radzi sobie z własnym życiem, a za drzwiami ich domów rozgrywają się prawdziwe dramaty. Ale to nie wszystko. Już w pierwszym odcinku dowiadujemy się, że ktoś został zamordowany., jednak nie wiemy kim jest, ani kto zabił. Po każdym odcinku miałam innego podejrzanego i inna ofiarę.
Najlepsze a zarazem najgorsze jest to, że dopiero w ostatnich minutach serialu wszystko zostaje wyjaśnione.
Polecam również drugi sezon tego serialu. Choć jest zupełnie inny nadal ciężko jest się od niego oderwać.


Ciekawa jestem jakie są Wasze ulubione filmy i seriale, w których to kobiety odgrywają główna rolę. Czekam na Wasze komentarze :)



13.12.19

Ogólnopolskie Święto Kina | Last Christmas i Na noże

Ogólnopolskie Święto Kina | Last Christmas i Na noże
Lubicie chodzić do kina? Jeśli tak, nie możecie przegapić tego wydarzenia! Już w najbliższą niedzielę, 15 grudnia, w największych kinach w Polsce będzie można wziąć udział w "Święcie Kina". Akcja ma na celu promocję kinematografii i z tej okazji bilety na sense tego dnia kosztują tylko 12 zł, również na filmy 3D (plus koszty związane z okularami). Warto skorzystać, bo jak wiadomo regularne ceny biletów są o wiele wyższe. Organizatorami tego wydarzenia są największe sieci kin, jak Cinema City, Helios, Multikino i Cinema 3D. Do akcji przyłączyły się również kina niezależne. Jeżeli nie wiecie, które kina włączyły się do akcji zachęcam Was do odwiedzenia oficjalnej strony Święta Kina, gdzie po wpisaniu nazwy miejscowości wyświetli Wam się lista kin biorących udział w tym wydarzeniu, link ->  KLIK.

W repertuarze znajdziemy m.in. "Boże Ciało", "1800 gramów", "(Nie)znajomi", "Jak poślubić milionera", "Czarne święta", "Czarownica 2", "Doktor Sen", "Joker", "Kraina Lodu 2", "Last Christmas", "Le Mans '66", "Nadzwyczajni", "Na Noże" i wiele innych.


Tego dnia wybieram się na kryminał "Na noże". Czytałam na temat tego filmu same pozytywne recenzje. I ta gwiazdorska obsada!
Słynny autor powieści kryminalnych Harlan Trombley zostaje znaleziony martwy w swej posiadłości dzień po 85-tych urodzinach. Śledztwo prowadzi równie elegancki, co dociekliwy detektyw Benoit Blanc. Dzień przed fatalnym zejściem Trombleya w jego posiadłości odbyła się huczna uroczystość z udziałem jego dość szczególnej rodziny. Detektyw Blanc podejrzewa wszystkich, łącznie z najbardziej oddaną służącą denata. Z determinacją i wprawą przedziera się przez sieć rodzinnych zależności, zawiści, wzajemnych oskarżeń i finansowych oczekiwań. Motyw ma tu każdy, jak to w rodzinie. Okazji podczas urodzin seniora rodu również nie brakowało nikomu, ale sprawca może być tylko jeden. Zamknięci w luksusowej posiadłości, poddani nieszablonowym metodom śledczym Blanca, "bliscy" Trombleya zmuszeni są do podjęcia morderczej gry, której wynik do ostatniej chwili pozostanie zagadką

Jeżeli lubicie świąteczne filmy koniecznie wybierzcie się na film " Last Christmas", w rola głównych Daenerys Targaryen, Pierwsza Tego Imienia, Zrodzona z Burzy, Królowa Andalów, Rhoynarów, Pierwszych Ludzi, Khaleesi, Niespalona, Wyzwolicielka z Okowów, Matka smoków... w skrócie Emilia Clarke i Henry Golding. Inspiracja dla twórców tego filmu były piosenki George'a Michael. Wiele razy usłyszycie hit każdych świąt "Last Christmas".  Film należy do tych lekkich i przyjemnych, jednak chwyta za serce. Zakończenie mocno zaskakujące. Jeżeli jeszcze nie poczułyście świątecznego klimatu, to ten film Was w niego wprowadzi.

Kate pracuje w całorocznym sklepie z ozdobami świątecznymi jako elf. Od jakiegoś czasu jej życie jest pasmem niepowodzeń i złych decyzji. Jest nieodpowiedzialna, egoistyczna, a przy tym bardzo zagubiona. Jednak kiedy w pracy poznaje Toma, jej życie zaczyna zmieniać się na lepsze. Mężczyzna stara się przekonać Kate, by znów zaczęła traktować życie na poważnie, bo nie każdy dostaje drugą szansę ...


Czy planujecie wziąć udział w Święcie Kina?




20.8.19

Wakacyjne podróże filmowe

Wakacyjne podróże filmowe
Lato trwa, znów mamy wysokie temperatury, tylko dni trochę krótsze. Słońce, plaża, palmy, zapewne część z Was żyje już wspomnieniami z wakacji. Dla tych, którzy są już po urlopie i dla tych którzy dopiero będą się na niego szykować mam kilka filmowych propozycji, które na pewno wprowadzą Was w wakacyjny klimat.  Zabiorę Was w podróż po najpiękniejszych zakątkach świata, a część z nich to lekkie i przyjemne historie miłosne. Do którego kraju macie ochotę najpierw się wybrać?

Grecja
Mamma Mia!

Sophie marzy o tym, bo ojciec poprowadził ją do ołtarza. Problem w tym, że nie wie kto nim jest. Z pamiętników matki dowiaduje się, że jest trzech potencjalnych kandydatów i wszystkich trzech zaprasza na swój ślub.
Jestem ogromną fanką tego filmu, oglądałam go milion razy i jeszcze mi się nie znudził. Zawsze wracam do niego z ogromną chęcią. Był taki okres w moim życiu, że mało co sprawiało mi radość, ale gdy włączałam ten film, patrzyłam na te przepiękne widoki, plaże, morze, gdy słucham piosenek ABBY, które zawsze mimowolnie śpiewam, a nogi same rwą się do tańca, humor od razu mi się poprawiał. Film jest niesamowicie pozytywny, totalnie się przy nim relaksuję i to mój nr w kategorii filmów wakacyjnych

Włochy
Pod słońcem Toskanii

Frances jest pisarka, która przechodzimy kryzys twórczy i emocjonalny. Właśnie rozwiodła się z mężem, który ją zdradzał. Za namową przyjaciółki wykupuje wycieczkę do Włoch. Podróżując po słonecznej Toskanii, spontanicznie decyduje się na zakup opuszczonej willi. Do jej remontu wynajmuje grupę Polaków, a to dopiero początek jej włoskiej przygody.
Odkąd obejrzałam ten film marze o domu w Toskanii. Może nie na własność, ale kiedyś chciałabym wynająć np. na miesiąc i móc delektować się tymi przepięknymi plenerami, odkrywać tamtejszą kulturę i zwyczaje, a także smakować włoską kuchnię.



Indie
Hotel Marigold

Grupa emerytów z Anglii skuszona wizją spędzenia emerytury w luksusowym hotelu w Indiach wyrusza w egzotyczną podróż. Na miejscu okazuje się, że hotel to tak naprawdę ruina, a jego właścicielem jest młody chłopak, który ma głowę pełną marzeń. Starsi państwo biorą sprawy w swoje ręce, przy tym odkrywając że życie zaczyna się po 60.
Podróż do Indii to już dla mnie odległa egzotyka. Zupełnie inna kultura, inna mentalność ludzi. A to co wydaje się takie odległe i inne kusi. Idąc w ślady głównych bohaterów, mogłabym część emerytury spędzić w Indiach. A co do samego filmu, dostarcza on wielu radości i wzruszeń, jest tak kolorowy jak same Indie. Obsada aktorska świetna, dla tych aktorów warto obejrzeć ten film. Jeśli Wam się spodoba Hotel Marigold, jest też druga część filmu.


Włochy, Indie, Indonezja
 Jedz módl się i kochaj

Elizabeth Gilbert wiodła z pozoru szczęśliwe życie. Miała męża, dom, prace, jednak to nie było życie o jakim marzyła. Postanawia wyruszyć w roczną podróż by lepiej poznać samą siebie i przemyśleć swoje dotychczasowe życie. We Włoszech, Indii i Indonezji odkryje na nowo radość płynącą z jedzenia, modlitwy i miłości.
Za każdym razem, gdy oglądam ten film i główna bohaterka zajada się pizzą robię się głodna. Podobnie  ona chciałabym udać się na Bali poszukać wewnętrznego spokoju, odprężyć się i dać się ponieść przygodzie. To co przykuwa moją uwagę najbardziej w tym filmie to przyjemne dla oka miejsca i krajobrazy. Narracja w Jedz módl się i  kochaj jest spokojna, dobrze dobrano muzykę, a Julia Roberts zachwyca.

Francja
Lato w Prowansji

Trójka rodzeństwa zostaje zmuszona do spędzenia wakacji u dziadka, którego właściwie nie znają. Brak dostępu do internetu okazuje się dla nich większym problemem niż rozwód rodziców. Zadowolony z wyjazdu wydaje się być tylko najmłodszy z rodzeństwa głuchoniemy chłopiec.
Lato w Prowansji to komedia pełna ciepła i wzruszeń, idealna propozycja dla całej rodziny. Akcja filmu rozgrywa się w pięknych plenerach południowej Francji.



POLECAM RÓWNIEŻ:


Wymienione przeze filmy sprawią, że w pełni poczujecie letni klima, a może nawet najdzie Was ochota na kolejne podróże i nowe doznania?



30.7.19

Lipcowe seanse filmowe| Spider-Man 2, Yesterday, I znowu zgrzeszyliśmy dobry Boże, W deszczowy dzień w Nowym Jorku

Lipcowe seanse filmowe| Spider-Man 2, Yesterday, I znowu zgrzeszyliśmy dobry Boże, W deszczowy dzień w Nowym Jorku
I znowu zgrzeszyliśmy dobry Boże
Czy często chodzicie do kina? U mnie wygląda to tak, że są miesiące jak ten, że byłam w kinie 4 razy, i takie, że nie byłam ani razu. Średnio chodzę do kina dwa razy w miesiącu. Wizyty w kinie to jedna z moich ulubionych rozrywek. Oglądanie ulubionych bohaterów na dużym ekranie, to zupełnie inne doznania niż zobaczenie filmu w domu. Duży ekran, dobre nagłośnienie i wygodne fotele. Chodzę do kina ponieważ nie mogłabym czekać  na niektóre filmy aż wyjdą na DVD, dotyczy to głównie serii np. Avengersi, Gwiezdne Wojny itp. Oglądanie też tego typu filmów na dużym ekranie sprawia większą przyjemność. Wyjście do kina to również powód by wyjść z domu, iść na randkę z mężem, spotkać się ze znajomymi. Lubię również chodzić do kina sama. Samodzielnie podejmuję decyzje co i o której oglądam, nie muszę pytać czy komuś ten termin i godzina odpowiadają.
A na czym byłam w tym miesiącu w kinie?


Spider-Man: Daleko od domu

Akcja filmu rozgrywa się po wydarzeniach w Avengers: Koniec gry. Peter Parker przeżywa śmierć Tony'ego Starka. Chce odpocząć po tych wszystkich wydarzeniach na szkolnej wycieczce, a także wreszcie wyznać, co czuje do MJ. Niestety, zło czai sie wszędzie, nawet w pięknej Wenecji.

Tom Holland w roli Petera Parkera, to mój ulubiony Spider-Man, jest w roli bardzo naturalny, taki chłopak z sąsiedztwa. Dostałam wszystko to na co liczyłam, świetne efekty specjalne, widowiskowe sceny walki, a przede wszystkim ciekawą fabułę okraszoną dobrym humorem. Spodobało mi sie również to, że akcja filmu rozgrywa sie w Europie, w miejscach mi bliższych niż Stany. Polecam tym, którzy chociaż trochę orientują się w uUniversum Marvela i którzy oglądali pierwszy film o Spider-Manie.

 
Yesterday 

Co by było, gdyby nie istniała muzyka zespołu The Beatles? Jack kocha muzykę i stara się zaistnieć w branży muzycznej, pomaga mu w tym jego przyjaciółka i menadżerka Ellie. Napisać przebój nie jest łatwo. Pewnego dnia na kilka sekund na całym świecie zabrakło prądu, w tym czasie Jack akurat ma wypadek u trafia do szpitala. Następnego dnia mężczyzna budzi się w rzeczywistości, w ktorej nikt oprócz niego nie zna piosenek Beatlesów. Czy to jego szansa by odnieść sukces śpiewając ich piosenki?

Warto podkreślić na samym wstępie,  że nie jest to film o słynnym zespole The Beatles, a jedynie są wykorzystane piosenki z ich repertuaru. A widząc komentarze na filmwebie, część osób poszła na Yesterday, myśląc że będzie to kolejne Bohemian Rhapsody czy Rocketman.
Bardzo sympatyczny film, który miło mi się oglądało wczesnym popołudniem. Fabuła prosta i dość przewidywalna, ale nie można się na tym filmie nudzić.  Przyjemny i ciekawy humor, chociaż wzruszyć też się można. W Yesterday nie ma przemocy, wulgaryzmów itp rzeczy, dzięki czemu jest filmem dla każdego. Bardzo fajna rola Eda Sheerana, który zagrał samego siebie, przy okazji pokazał też dystans do siebie. Yesterday to film, przy którym na pewno się zrelaksujecie iktóry mozna określić jednym słowem "fajny".


I znowu zgrzeszyliśmy Dobry Boże!

Małżeństwu Claude i Marie ciężko było pogodzić się z tym, że ich cztery córki wyszły za mąż za mężczyzn o odmiennym pochodzeniu i religii. Gdy sytuacja w rodzinie wydaje sie być stabilna, małżonkowie dowiadują się, że ich córki wraz z rodzinami planują wyjechać na stałe z Francji. Teraz Claude i Marie dołożą wszelkich starań by powstrzymać bliskich przed wyjazdem.

Bardzo się ucieszyłam na wieść o drugiej części świetnej francuskiej komedii Za jakie grzechy dobry Boże. Pierwsza część okazała się wielkim hitem, a ja na nowo odkryłam komedie francuskie, szczególnie polecam takie tytuły jak: Dusigrosz, Babcia Gandzia, Jeszcze dalej niż północ, Alibi.com, Rozumiemy się bez słów.
Oczywiście kontynuacja mnie zachwyciła. Humor taki sam jak w jedynce, cała sala wielokrotnie wybuchała śmiechem (ja też). Widać, że nie jest to film kręcony na siłę, jest naprawdę dobry i utrzymuje wysoki poziom pierwszej części. Zdecydowanie warto wybrać się do kina.


W deszczowy dzień w Nowym Jorku

Para studentów przyjeżdża do Nowego Jorku na weekend. Dziewczyna w tym czasie ma przeprowadzić wywiad ze znanym reżyserem. I chociaż para miała ze sobą spędzić kilka romantycznych chwil, ciągle się mijają. Każde z nich w tym  czasie przeżywa własne przygody.

Filmy Woodego  Allena mają specyficzny klimat. To co pojawia się na ekranach i jest charakterystyczne dla jego filmów, to: inteligentnie prowadzone dialogi o życiu, sztuce, miłości, lekki humor , świetnie oddająca klimat filmów muzyka oraz to, że niektóre wątki są nieco oderwane od rzeczywistości. I taki jest też najnowszy film tego znanego reżysera, który wprowadził mnie w miły nastrój, akurat na konic urlopu. Ten film to też trochę inne spojrzenie na komedie romantyczne.



Czy często chodzicie do kina? 
Na czym ostatnio?

10.5.19

Filmy na weekend Kot Bob i ja oraz Dusza towarzystwa

Filmy na weekend Kot Bob i ja oraz Dusza towarzystwa
Mam dla Was dwie propozycje filmowe na ten weekend. Pierwszy film Kot Bob i ja to propozycja dla osób, które lubią brytyjskie kino i lubią się wzruszac, a także dla tych którym spodobały się takie filmy jak Mój przyjaciel Hachiko  czy Marlay i ja. Natomiast drugi film Dusza Towarzystwa  spodoba się fanom świetnej aktorki komediowej Melisy McCarthy.

KOT BOB I JA
premiera: 2016 r.
czas trwania: 103 min.

Kot Bob i ja to historia, która wydarzyła się naprawdę. James Bowen jest ulicznym grajkiem uzależnionym od narkotyków. Ma za sobą już wiele prób rzucenia nałogu, jednak zawsze brakuje mu silnej woli. Właśnie dostaje kolejną szansę by stanąć na nogi. Trafia na ludzi, którzy chcą mu pomóc i na niezwykłego kota o najzwyklejszym imieniu Bob.


Ten film choć ogladalm już dość dawno, zapadł mi w pamięć. Uczucia jakie mi towarzyszyły były bardzo silne, przez caly film miała ściśnięte gardło i co chwilę się wzruszałam i miałam łzy w oczach. W tym filmie nie ma zawrotnego tempa czy kiedykolwiekzaskakujących zwrotów akcji, jest bardzo spokojny, niesamowicie autentyczny i niosący przeslanie. Kot Bob i ja to prosty film, który trafi zapewne do Waszych serc. Jest to również dowód na to, że najlepsze scenariusze pisze samo życie.

Jako ciekawostkę dodam, że w filmie wystąpił prawdziwy kot Bob, miał kilku dublerów, ale kociaki nie dały rady zagrać wielu scen.

DUSZA TOWARZYSTWA
premiera: 2018 r.
czas trwania: 105 min

Deanny wiele lat temu porzuciła studia, by zająć sie domem i rodziną. Jest typową gospodynią domową i wiedzie spokojne życie. Wszystko się zmienia, gdy mąż oznajmia jej, że ma romans i chce się rozwieść. Zrozpaczona Deanny postanawia naprawić popełniony błąd w młodości i wrócić na studia. Będzie studiować na tej samej uczelni co jej córka, która z decyzji matki nie jest zbyt zadowolona.

Dusza Towarzystwa to kolejna zwariowana komedia z moja ulubioną aktorką Melissą McCartney. Oczywiście nie jest to ambitna produkcja, ale humoru w niej nie brakuje. Bohaterowie są różnorodni i bardzo sympatyczni. Dla mnie Dusza Towarzystwa to typowy film na niedzielne popołudnie, kiedy chcę się zrelaksować przed kolejnym tygodniem pracy.


Jakie filmy lubicie oglądać w weekend? A może wolicie seriale?



4.4.19

Filmy: "Księgarnia z marzeniami" oraz "41 dni nadziei"

Filmy: "Księgarnia z marzeniami" oraz "41 dni nadziei"
blog pisany przy kubku herbaty

W miniony weekend udało mi się obejrzeć dwa interesujące filmy. Jeden z nich klimatem bardzo przypomina mi kultowy film "Czekolada", który oglądałam już wielokrotnie. Drugi opowiada historię kobiety, która razem z narzeczonym przeżyła piekło na oceanie, film inspirowany prawdziwymi wydarzeniami.


KSIĘGARNIA Z MARZENIAMI
rok produkcji: 2017
czas trwania: 110 min.

Rok 1959. W małym angielskim miasteczku mieszka Florence Green. Jej wielką pasją są książki, kocha czytać. Pewnego dnia postanawia otworzyć księgarnię. Na początku spotyka sie z dużym entuzjazmem wśród mieszkańców. Jednak gdy Florence kupuje jeden z najstarszych domów w miasteczku, napotyka sprzeciw ze strony lokalnej elity, m.in. Vilet Gamart, która planowała przeznaczyć ten budynek na inne cele. Sprawy związane z prowadzeniem księgarni jeszcze bardziej się komplikują, gdy Florence zaczyna sprzedawać Lolitę Nabokova.

Tego typu filmy określam mianem "idealny film na niedziele popołudnie, gdy chce się zrelaksować przed kolejnym tygodniem wypełnionym pracą i obowiązkami". Lubię w niedzielne popołudnie czy wieczór włączyć film, przy którym mogę odpocząć, wyciszyć się, wzruszyć czy zachwycić się. To właśnie ten film klimatem przypomina mi "Czekoladę", który pokochali wszyscy miłośnicy słodkości, a "Księgarnię z marzeniami" pokochają wszyscy bibliofile.
W tym filmie nie ma niezwyklej, wartkiej akcji, za to mamy świetnych aktorów i mądre dialogi i przepiękne krajobrazy.


41 DNI NADZIEI
rok produkcji: 2018
czas trwania: 96 min.

Ta historia wydarzyla się naprawdę. Tami Oldham podróżuje po świecie szukając swojego miejsca. Gdy przebywa na Tahiti poznaje młodego żeglarza Rocharda. Zakochują się w sobie, planują wspólny rejs dookoła świata. Jednak zanim zrealizują swoje marzenia, trafia im się okazja do zarobienia całkiem pokaźnej kwoty. Ich zadanie będzie polegało na odstawieniu do portu w Kalifornii luksusowego jachtu , którego właścicielami są bogaci znajomi Richarda. Para decyduje się wyruszyć w ten rejs. Niestety niedługo po wypłynięciu trafiają w sam środek gigantycznego sztormu, który niszczy ich jacht. Tami musi znaleźć w sobie siły by dopłynąć do lądu oddalonego o setki kilometrów. A co stało się z jej ukochanym?


Zawsze, gdy oglądam jakiś film oparty na prawdziwych wydarzeniach przeżywam wszystko mocniej. Jeszcze bardziej niż zwykle staram się zrozumieć postępowanie głównych bohaterów, zastanawiam się, jak ja bym się zachowała w danej sytuacji. Dlatego jestem pełna podziwu dla Tami, która musiała zmierzyć się z żywiołem, walczyć o życie i pokonać własne słabości.

Film "41 dni nadziei" okazał się bardzo ciekawie zrealizowany. Historia Tami i Richarda opowiadana jest dwutorowo, mianowicie akcja na morzu jest przeplatana historią miłości tej dwójki. Zawsze z większym zainteresowaniem oglądam takie filmy i lubię czytać tak napisane książki. A Wy? Może wolicie, gdy jest jedna linia czasowa?


Oba filmy bardzo Wam polecam. Zarówno "Księgarnia z Marzeniami", jak i "41 dni nadziei" opowiadają o marzycielach, dążeniu do realizacji planów i przeszkodach jakie niestety mogą się pojawić.



Co cieakwego palnujecie obejrzeć w ten weekend? Ja, wkręciam się w serial Mr. Robot, własnie zacżełam z mężem oglądać drugi sezon. Intrygujący i wciągający, tyle póki co mogę powedzieć, chyba napiszę o nim oddzielny post ;)

25.3.19

Światowy dzień czytania Tolkiena

Światowy dzień czytania Tolkiena
Władca pierścieni

Kubki gorącej herbaty w dłoniach? Jeśli tak, zapraszam Was na podróż w czasie... 
"Jeden, by wszystkimi rządzić, 
Jeden, by wszystkie odnaleźć, 
Jeden, by wszystkie zgromadzić 
i w ciemności związać ..." 
Rok 2004, ostatni dzień szkoły, przed feriami. Jednak moje myśli nie krążą wokół planów na najbliższe dwa tygodni wolnego. Myślę tylko o tym , czy uda mi się zdobyć pewna książkę. Od pani w bibliotece dowiedziałam się, że wypożyczyła ją moja koleżanka z równoległej klasy. Na przerwie udaje mi się znaleźć Żanetę i książkę. Jest moja, mój skarb... Zaczynam czytać ją już na lekcjach, nie ważne że akurat siedziałam w pierwszej ławce. Książkę udaje mi się schować pod blatem. Mijają kolejne lekcje, a ja ciągle czytam. Jest! ostatni dzwonek. Szybko idę do domu, siadam w fotelu z książką. Mijają 2-3h i nadal nie mogę się oderwać. W pewnym momencie zaczynam mieć problemy z czytaniem, podnoszę głowę i widzę, że zrobiło się ciemno, a za oknem szaleje śnieżyca. Widoczność na max dwa metry. Zapala lampkę i czytam dalej. I tak minęły mi dwa tygodnie, które spędziłam w niezwyklej książkowej krainie.



Nadal rok 2004, kilka dni wcześniej...
Pomyślałam, że trochę bez sensu iść do kina na ostatnia część filmu jeżeli nie widziałam dwóch poprzednich, ale lepsze to niż siedzenie w klasie na lekcjach. Na początku nie mogłam się połapać, o co w tym wszystkim chodzi, mnóstwo postaci, hobbici, elfy, czarodzieje, jakieś oko. Cooooo? Jednak, z każdą kolejną minutą film stawał się dla mnie ciekawszy, zaczynałam żałować, że nie oglądałam wcześniejszych części. W końcu na wielkim ekranie pojawiły się napisy końcowe, a ja siedziałam jak zahipnotyzowana. Wyszliśmy całą klasą z kina, a ja już wiedziałam, że muszę poznać tą historię od początku. Miałam dwie opcje do wyboru: wypożyczyć filmy lub książki. Ciężko było o jedno i drugie. Ale w końcu udało mi się zdobyć książkę.


Oczywiście film, o którym pisałam to Władca Pierścieni: Powrót Króla. A w te pamiętne ferie pochłaniałam książki J.R.R.Tolkiena. Zakochałam się w historii stworzonej przez tego autora. Udało mu się wyczarować niezwykłą krainę -Śródziemie, do którego chciałabym się przenieś choć na jeden dzień. Marzy mi się spacer lochami Morii, odwiedzenie wioski Hobbitow, chciałabym poznać elfy i krasnoludy. Zachwyca mnie we Władcy Pierścieni absolutnie wszystko. Trylogię Władcy Pierścieni i Hobbita czytałam tylko raz, natomiast filmy oglądałam już kilka razy, najczęściej pierwszą część. Niektóre dialogi znam już na pamięć, bez problemu w wersji rozszerzonej potrafię wskazać sceny dodatkowe, a aktorzy wcielający się w moje ulubione postaci, już na zawsze pozostaną dla mnie Drużyną Pierścienia. Tylko ktoś o niezwykłej inteligencji potrafiłby stworzyć tak niezwykły świat o bogatej historii.

#TolkienReadingDay
Dlaczego akurat dzisiaj na blogu pojawił się wpis ze wspomnieniami związanymi z J.R.R. Tolkienem? Dlatego, że 25 marca 2003 roku po raz pierwszy obchodzono Dzień Czytania Tolkiena. Organizatorem było stowarzyszenie The Tolkien Society. Święto obchodzone jest co roku w kilku krajach na świecie, w tym w Polsce. Data nie jest przypadkowa, 25 marca przypada rocznica pokonania Saurona i zakończenia wojny o pierścień.

W tym roku do polskich kin trafi film o Tolkienie, oczywiście pozycja obowiązkowa dla wszystkich miłośników jego twórczości!


P.S. Tolkien znał ponad 20 języków, uczył się także polskiego, lecz uważał go za trudny język i nie potrafił się nim dobrze posługiwać. 
Copyright © 2016 PRZY KUBKU HERBATY , Blogger