Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja włosów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja włosów. Pokaż wszystkie posty

8.11.22

Haul z Rossmanna | Promocja "Czujesz klimat?"

Haul z Rossmanna | Promocja "Czujesz klimat?"

 

Po co kupować coś w normalnej cenie, jeśli można poczekać na promocję ;) Biorąc pod uwagę obecną sytuacje w naszym kraju, każdy zaczyna przeliczać pieniądze. Akurat tak się złożyło, że wyczerpałam zapasy produktów do pielęgnacji włosów, a w Rosku pojawiła się świetna promocja -50% na produkty objęte akcją "Czujesz klimat?".

Na początek dwa kosmetyki do pielęgnacji twarzy, które ku mojemu zaskoczeniu "nie czują klimatu", ale i tak dostępne są w niższych cenach. Oba kosmetyki dobrze znam i zużyłam kilka opakowań zarówno pianki do mycia twarzy marki Soraya z linii Plante, jak i izotonicznego fizjo-płyn micelarnego Bielenda Expert. Szczególnie uwielbiam płyn micelarny, jest delikatny, ale bardzo skuteczny, niepodrażania i dobrze rozpuszcza makijaż. A pianka dobrze radzi sobie z pozostałościami makeupu, nie wysusza i jest bardzo wydajna.

 Czas na kosmetyki objęte akcją promocyjną. Jak widać są to kosmetyki do pielęgnacji włosów. Produkty, które kupiłam ponownie to szampon Isana Herbal do włosów normalnych i szybko przetłuszczających się, odżywka w sprayu Gliss w wersji Total Repair (najlepsza jaką miałam jeśli chodzi o kosmetyk ułatwiający rozczesywanie) oraz stosunkowa nowość na półkach w Rossmannie odżywka emolientowa Happy Peh. Skusiłam się również na szampon Isana lotos i kokos (często był polecany przez włosomaniaczki z IG) oraz naturalną odżywkę Yope Orientalny ogród, miałam z tej serii szampon i bardzo fajnie się u mnie sprawdził.

Na koniec antyoksydacyjny krem pod oczy Tołpa de-stress, wypoczęte spojrzenie. Miałam kremy tej marki i byłam z nich zadowolona, dlatego chętnie wypróbuję tą nowość .


 Korzystacie z tego typu okazji i robicie zapasy kosmetyczne?


31.3.21

Denko numer trzy

Denko numer trzy

 

Marzec kończę pokaźnym denkiem, czyli pokaże jakie kosmetyki zużyłam w ostatnim czasie. Jest tego całkiem sporo, a to dlatego, że poprzedni tego typu post był jeszcze w ubiegłym roku. Nie są to wszystkie kosmetyki, które zdenkowałam, bo oczywiście kończąc niektóre przez pomyłkę od razu trafiły do kosza na śmieci. Nie ma też opakowań po maseczkach jednorazowych ponieważ ostatnio strasznie wybrudziły mi opakowania innych kosmetyków. Przejdźmy więc do konkretów.  

System oceniania:
+ jetem zadowolona, kupię ponownie
- nie jestem zadowolona, nie kupię ponownie
+/- nie jestem do końca zadowolona


Szampon, którego nie mogłam zużyć przez kilka miesięcy, bo był taki wydajny. Mowa o produkcie Tresemme, kupiłam go w Dealz za kilka złoty. Ładnie pachniał, dobrze się pienił i dobrze domywał włosy. Nie miałam chyba nigdy bardziej wydajnego szamponu. 
Ocena: +

Kolejny produkt do mycia włosów do szampon pokrzywowy marki Herbal Care. Trochę swędziałą mnie po nim skóra głowy, słabo się pienił. Mało wydajny.
Ocena: -

Widać, które produkty po jakie produkty sięgam najczęściej. Bardzo lubię testować różnego rodzaju produkty do pielęgnacji włosów, szczególnie odżywki. Udało mi się zużyć aż trzy marki Schwarzkopf. Najlepszą jest wersja czarna Ultimate Repair, jest to moje czwarte opakowanie. Włosy są po niej miękkie i dobrze się rozczesują, co zawsze podkreślam, że jest dla mnie najważniejsze. 
Ocena: +

Wersja czerwona i różowa niczym mnie pozytywnym nie zaskoczyły. Ta wersja różowa to totalny bubel, nie pomagała nawet w rozczesaniu włosów. Natomiast czerwona nie zauważyłam żeby faktycznie chroniła kolor.
Ocena: -

Kosmetyki do pielęgnacji twarzy

Tutaj zacznę od mojego ulubionego płynu micelarnego marki Soraya z linii Naturalnie. Już tyle razy o nim pisałam, bo go uwielbiam. Nie podrażnia i szybko rozpuszcza makijaż. Ostatnio kupiłam kolejne dwa opakowania.
Ocena:+
Kolejny płyn micelarny z firmy Bielenda, już chyba ta seria nie jest dostępna w drogeriach. Dobry płyn, ale nie tak dobry jak ten z Soraya, który lepiej radzi sobie z demakijażem. Poza tym po nim trochę lepiła się skóra. 
Ocena: +/-

Hydrolat/ tonik z chabru  marki Lirene, z mojej ulubionej serii Natura. Pisałam już o nim na blogu. Taki średniaczek, dobrze tonizował, ale nie zauważyłam by skóra po jego użyciu wydzielała mniej sebum lub by rozświetlał skórę. Hydrolat różany lepiej wspominam.
Ocena: +/-

I znów kosmetyki Lirene Natura. Cudowny Eco krem wygładzająco-regenerujący na noc. To była miłość od pierwszego użycia. Moja skóra go uwielbia. Obecnie testuję inne kremy na noc, ale ten nadal pozostaje moim hitem.
Dobre zdanie mam również na temat Eco kremu matujący z organiczna szarotką. Szybko się wchłania i jest bardzo wydajny. Po wchłonięciu skóra jest zmatowiona, gładka i całkiem fajnie nawilżona. Efekt matu utrzymuje się przez około 5h.
Ocena: +

O kosmetykach Lirene więcej przeczytacie w tym poście KLIK

Jeżeli natomiast komuś zależy na mega zmatowionej skórze polecam krem marki Duetus, ale od razu ostrzegam przed jego zapachem. Pachnie tak strasznie, że aż jego nakładanie było męczące. A przecież pielęgnacja powinna sprawiać nam przyjemność.
Ocena: +/-

Zawiodłam się na żelu Nivea. Nie chodzi o działanie, bo w tej kwestii nie ma się czego przyczepić, dobrze myje, pieni się, nie przesusza skóry, jest wydajny, ale jego zapach okazał się intensywny i bardzo sztuczny. Lubię, gdy żele mocno pachną, ale aż tak nie lubię gdy jest to sztuczny zapach.
Ocena: +\-

Natomiast żel pod prysznic Lirene z olejkiem z mango, nie dość że pachnie wg mnie pięknie to jeszcze super pielęgnuje skórę. To idealny produkt dla osób, które nie przepadają za balsamowaniem, albo tak jak ja są zbyt na to leniwi. 
Ocena: +

Cudowny olejek ochronny do włosów marki Garnier, tak w nazwie ma słowo "cudowny". Wieloletni ulubieniec, bardzo wydajny i super skuteczny. Kiedyś poleciła mi go koleżanka, dzięki niemu przestał rozdwajać mi się końcówki włosów i są mniej podatne na uszkodzenia wywołanie wysoką temperaturą. 
Ocena: +

Dezodorant do stóp FussWohl. Cóż ... pocą mi się stopy, zawsze gdy mam na stopach coś sztucznego, jak rajstopy, albo skarpetki ze słabym składem (wszystkie fajne wzory mają zawsze w składzie mniej niż 70% bawełny). Na szczęście ten dezodorant hamuje pocenie i maskuje przykre zapachy.
Ocena: +

Na koniec moje dwa ulubione kremy do rąk. Pisałam o nich całkiem niedawno. W czasie zimy niezastąpione. Mega dawka nawilżenia, do tego posiadają właściwości regenerujące i ochronne. 
Ocena: +


Znacie te kosmetyki?




11.11.20

Niestety buble| oczekiwania kontra rzeczywistość

Niestety buble| oczekiwania kontra rzeczywistość

Cóż ... nie wszystkie kosmetyki, których używam mogę nazwać hitami, część jest średniakami, a tylko niektóre okazują się bublami, na szczęście. Coraz rzadziej przytrafiają mi się kosmetyczne wpadki. Często decyduję się na zakup kosmetyków polecanych w sieci. Na pewno i Wam zdarza się, że cały internet zachwala jakiś produkt, a dla Was okazuję się totalną klapą. Takie produkty znalazł się także w tym niechlubnym gronie bubli. 


Bielenda, Blueberry C-Tox, Mus do mycia twarzy
Na ten mus do mycia twarzy skusiłam się właśnie po przeczytaniu wielu pozytywnych opinii w internecie. Wiele osób zachwycało się zapachem tego produkty, a mnie on w ogóle nie podszedł.  Do tego stopnia, że przy pierwszym użyciu stwierdziłam, iż śmierdzi ;) wyczuwam mocny zapach cytrusów, ale z jakimś mocnym chemicznym dodatkiem. Na pochwałę zasługuje konsystencja kosmetyku. Jest to mus, coś lżejszego niż żel i dzięki czemu przyjemniejszy w użyciu. Ale najważniejsze jednak, jest to jak oczyszcza twarz. Większość makijażu i tak zmywam płynem micelarnym, dla żelu zostają tylko pozostałości makeupu. Niestety, pomimo wielu prób, nigdy tym musem nie udało mi się dokładnie domyć twarzy. Z każdym kolejnym użyciem stosowałam coraz więcej produkty, przez okazał się mało wydajny. Plusem natomiast jest to, że skóra po jego użyciu była delikatnie nawilżona. Ale to tylko tyle. 

Lirene, Natura, Kojący płyn micelarny do oczyszczania i demakijażu twarzy i oczu z naturalnymi płatkami nagietka
Wśród produktów z serii Natura mam kilku swoich ulubieńców, dlatego gdy tylko dostrzegłam płyn micelarny na drogeryjnej półce od razu go kupiłam. Założyłam, że będzie to kolejny hit, ale tak się nie stało. Mam dwa główne zarzuty. Po pierwsze, ten płyn strasznie się pieni, co bardzo mnie denerwuje. To chyba najbardziej pieniący się płyn micelarny jaki miałam. Po drugie ten płyn po prostu słabo sobie radzi z demakijażem. Stosując ten płyn micelarny i wspomniany wyżej mus do mycia twarzy nigdy nie miałam czystej skóry, zawsze zostawały resztki podkładu lub tuszu. Denerwujące okazały się płatki nagietka znajdujące się w opakowaniu.

OnlyBio, Hair Balance, Odżywka emolientowa do włosów
Miałam spore oczekiwania, co do tej odżywki. Wydawała się być idealna do moich włosów.  Wg informacji na opakowaniu to produkt przeznaczony dla szorstkich, puszących oraz plączących się włosów. I ja właśnie takie posiadam. Jednak okazało się, że ta odzywka nie spełnia swojej podstawowej funkcji, czyli nie ułatwia rozczesywania. Włosy po jej użyciu rozczesuje się tak samo ciężko, jakbym nie nałożyła wcale odżywki. Mimo, że włosy po wysuszeniu wyglądały dobrze, były dociążone i sypkie, to nie kupię jej ponownie. Bo to właśnie na łatwym rozczesywaniu zależy mi najbardziej.

Mane 'N Tail Odżywka Gentle Replenishing
Czy wiecie, że ta firma na początku zajmowała się wyłącznie produkcją kosmetyków do pielęgnacji końskich grzyw? A to co dobre dla koni okazało się dobre również dla człowieka. Niestety, dla mnie ta odżywka to jeden z najgorszych produktów z tej kategorii, jakich używałam w życiu. Włosy po jej użyciu wyglądają gorzej niż przed. Oczywiście nie ułatwia rozczesywania, a dodatkowo  ciężko jej ułożyć, puszą się strasznie i są niemiłe w dotyku, sterczą we wszystkie strony. Włosy wyglądają jak siano. Mega rozczarowanie. Do tego jeszcze bardzo niepraktyczne opakowanie wykonane z twardego plastiku, przez co ciężko wydostać produkt z butelki.


Paleta cieni I Heart Revolution Unicorn
Paletkę cieni kupiłam w kwietniu z myślą tworzenia kolorowych makijaży wiosną i latem. Co prawda nie jestem mistrzynią makijażu, ale radzę sobie dobrze. Jednak gdy w ruch szły cienie z tej palety miałam wrażenie, że nie potrafię się malować. Ciężko pracowało mi się tą paletą, cienie okazały się słabo napigmentowane i źle się blendują. Gdy próbowałam połączyć kilka kolorów wychodziła mi jedna wielka plama na powiece. A szkoda, bo kolory super. Trwałość też. 



Jakie ostatnio kosmetyk Was rozczarowały swoim działaniem?
A może, któryś z opisanych kosmetyków u Was sprawdza się super?
Czekam na Wasze komentarze :)



4.11.20

Podsumowanie października| Haul kosmetyczny| "Gambit Królowej" i inne jesienne przyjemności

Podsumowanie października| Haul kosmetyczny| "Gambit Królowej" i inne jesienne przyjemności

 


Witajcie w listopadzie, albo liściopadzie ;)

Dopiero co przewracałam kartkę w kalendarzu na październik, a już listopad. Łapie się na tym, że idę do pracy w poniedziałek,  i już nagle piątek. Szkoda tylko, że weekendy też tak szybko mijają.
Październik był dla mnie miesiącem pełnym skrajnych emocji. Z jednej strony udało mi się odpocząć spędzając z koleżankami weekend w uroczej wiejskiej chatce, spacerując nad brzegiem rzeki i jedząc kiełbaski z ogniska. Byłam również na grzybobraniu, chociaż przywiozłam do domu więcej kleszczy na sobie niż grzybów w wiaderku, ale pogoda była idealna. Razem z Mężem wybraliśmy się na krótką wycieczkę i spacer po parku w Chlewiskach (fotorelacja pojawiła się już na blogu). Udało nam się wreszcie postawić ogrodzenie na działce. Z drugiej strony obecna dramatyczna sytuacja w Polsce związana z koronawirusem i strajkiem kobiet. Nie jestem w stanie zrozumieć, po co psuć coś, co dobrze funkcjonuje od wielu lat. Jestem zwolenniczka kompromisu i nie chcę zmian. I myślę sobie jeszcze, czy pandemia to odpowiedni moment na wprowadzanie zmian? Co rusz, to gorsza decyzja rządu. Na ten moment znów potrzebuję detoksu od wszelkich informacji z kraju. 
 

W październiku starałam się robić rzeczy, które sprawiały mi przyjemność i na które miałam akurat ochotę. Ciepła herbata z cytryna, kocyk, lekki serial/ film/ książka, do tego piękny zapach z ulubionych świec.  To mój przepis na idealne jesienne popołudnie. Ostatnio odkryłam cudownie pachnące siwce marki DW Home, które mozna znaleźć w TK Maxx, polecam !
Największa frajdę sprawiło mi układanie puzzli, które czekały dwa lata aż je wyjmę z pudełka. Puzzle to świetny sposób, by oderwać myśli od trapiących nas problemów. Tak mocno skupiamy się na szukaniu kolejnych pasujących elementów układanki, że nie możemy po prostu myśleć o czymś innym. Dlatego lada dzień znów wyciągnę kolejne pudełko puzzli. 

Wracając do kocyka, filmów i seriali po raz nie wiem, który obejrzałam trylogię "Władcy Pierścieni". Mam ogromny sentyment to tych filmów,  znam je na pamięć, w tym niektóre dialogi i nigdy chyba nie będę miała dość.
Jak już jestem przy powrotach, to zaczęłam oglądać "Kochane kłopoty". Serial ten zaczęłam oglądać wiele lat temu, gdy byłam w wieku głównej bohaterki Rory - 16 lat, a teraz jestem starsza od jej matki. Ciekawy jest taki powrót po latach, kiedyś z zapartym tchem śledziłam losy nastolatki, teraz bardziej interesuje mnie życie trzydziestokilkulatki. Pamiętacie ten serial?

"Emily w Paryżu" to serial na temat, którego czytałam wiele skrajnych opinii. Gówna bohaterka, młoda i utalentowana Emily dostaje szansę pracy w Paryżu. Kolejne przeciwności losu pokonuje z uśmiechem na ustach i wrodzonym optymizmem. 
Dla mnie był to serial z kategorii tych lekkich i przyjemny, a w październiku głownie takiej właśnie rozrywki potrzebowałam. Ładni ludzie, ładny Paryż, ładne stroje. Wielu osobom kojarzy się z filmem "Diabeł ubiera się u Prady", mnie również. Z chęcią obejrzę drugi sezon.

Natomiast ostatnio również na Netflixie obejrzałam  "Gambit królowej". Zainteresował mnie ten serial z dwóch powodów: wysokich ocen i tego, że gra w nim Marcin Dorociński. 
Beth jest sierotą, która trafia do sierocińca. Tam po raz pierwszy gra w szachy. Okazuje się, że ma niebywały talent. W krótkim czasie zostaje najlepszą szachistką stanową. Ale już jako 9-latka zaczyna być uzależniona od leków psychotropowych. Szachy stają się jej obsesją, chce zdobyć tytuł arcymistrza i pokonać Vasily Borgov - najlepszego gracza na świecie. 

Nie spodziewałam się, że serial rozgrywkach szachowych tak mnie wciągnie. Wszystkie 7 odcinków obejrzałam w jeden dzień. Nie mam do czego się przyczepić. Wszystko w tym serialu jest idealne. Odcinki są na równym poziomie, nie ma przegadanych scen, czy jakiś niepotrzebnych wątków pobocznych, które odwracały by uwagę od głównej bohaterki. Piękne kostiumy i scenografia. A aktorka wcielająca się w Beth ma mega hipnotyzujące spojrzenie i charyzmę, ciężko oderwać od niej oczy.  Dla mnie ten serial jest fenomenalny, ale wiem, że nie wszystkim się spodoba i niektórzy mogą uznać go za nudnawy. 

 

Stałym elementem, każdego podsumowania miesiąca są haule kosmetyczne. Tym razem nie mogło być inaczej. Zacznę od kolorówki marki Bell, którą można dostać w Biedronkach. "Żałuję", że odkryłam limitowane serie wypuszczane przez Bell, ponieważ mam ochotę wypróbować absolutnie wszystko. Tym razem inspiracją do powstania nowej kolekcji były róże. Skusiłam się na brązujący róż do policzków, rozświetlacz oraz aksamitną płynną pomadkę, która dla mnie okazała się największym hitem. W tym miesiącu planuje napisać post o moich ostatnich odkryciach z kolorówki i na pewno pojawi się ona w tym poście, a także inne kosmetyki z Bell. 

Kolejne włosowe nowości kupiłam do przetestowania. Zainteresowały mnie kosmetyki z nowej serii OnlyBio. Zależało mi na peelingu, ale akurat wszędzie był wykupiony. Na pocieszenie wzięłam olejek zabezpieczający końcówki włosów, już mogę powiedzieć, że jest dobry oraz odżywkę emolientową przeznaczoną do włosów, które się trudno rozczesuje i puszą się. Teoretycznie odzywka idealna dla mnie, a tak nie jest.
Kolejne dwa produkty to maska Kallos z kreatyną, miałam wiele rodzajów i każda dobrze się u mnie sprawdzała oraz szampon z aloesem z Biedronki.

Ostatnie kosmetyki to moje dwa ulubione kremy do rąk marki Dermofuture, uwielbia!, rozjaśniająca maseczka z witamina C z Bielendy oraz punktowy żel na wypryski od Eveline, który całkiem dobrze radzi sobie z pojedynczymi krostkami. 

Wiem, że dla wielu osób listopad to jeden z najgorszych, jeśli nie najgorszy miesiąc w roku, dlatego Kochane dbajcie o sobie, o swój komfort psychiczny, wypoczywajcie i nie dajcie się jesiennej chandrze ani Covidowi.

Ściskam Was mocno! :*


25.10.20

Maska do włosów Bear Fruits + grejpfrutowy czepek

Maska do włosów Bear Fruits +  grejpfrutowy czepek

Patrząc na ilość zużywanych kosmetyków do pielęgnacji włosów mogę nazwać siebie włosomaniaczką. Kiedyś, wystarczał mi tylko szampon, teraz, półka ugina się od ilości szamponów, odżywek i masek.  I dlatego jako włosowa maniaczka nie mogłam przejść obojętnie obok szafy z maseczkami Bear Fruits z zabawnymi czepkami. Przed ich przetestowaniem powstrzymywała mnie jedynie mocno wygórowana cena-  30 zł.
W tej chwili można je dostać za niecałe 13 zł w Rossmannie. Bardziej od kosmetyku kusił mnie sam czepek dołączony do maski. Na zdjęciach, które widziałam w sieci prezentowały się bardzo dobrze i wyglądały na trwałe. Największa popularnością cieszy się czepek z głową flaminga, a inne propozycje to ananas, kokos, grejpfrut, awokado i truskawka. Każda z masek posiada inne właściwości.

Zastanawiałam się miedzy trzema wariantami: awokado, kokos i grejpfrut. Czepki te nie mają żadnych wystających części, przez co wydają się najbardziej praktyczne i łatwe w przechowywaniu (oczywiście są wielokrotnego użytku, a nawet można je prać w pralce). Stwierdziłam, ze z grejpfrutem na głowie będzie mi do twarzy ;)


Tak, jak już wspomniałam w jednym opakowaniu znajduje się kosmetyk, czyli 20 ml maski do włosów i czepek wielokrotnego użytku. Produktu akurat starczyło na moje półdługie włosy. Maska rozczarowała mnie trochę zapachem, bo pachniała jak cytrusowa chemia gospodarcza ;) na szczęście po spłukaniu zapach, który pozostał na włosach  był dużo przyjemniejszy. Włosy po zastosowaniu tej maski łatwiej się rozczesywały, był dobrze dociążone, ale nie obciążone i miękkie w dotyku. 
Natomiast czepek, to mój osobisty hit. Nie dość, że jest piękny to bardzo praktyczny i dobrze wykonany. Do tej pory używałam zwykłych foliowych czepków, które słabo trzymały włosy, czasem spadały mi z głowy. Ten ma grubą gumkę, dzięki której czepek dobrze trzyma się na głowie. Tworzywo z którego jest wykonany wydaje się wytrzymałe. 


Warto stosować czepek na włosy, na które wcześniej nałożyłyśmy maskę lub odżywkę ponieważ przyspiesza i wzmacnia działanie kosmetyków, w ten sposób dostarczmy włosom maksymalną dawkę składników aktywnych. 



8.10.20

Ziaja| Baltic Home SPA Fit| Żel 3 w 1

Ziaja| Baltic Home SPA Fit| Żel 3 w 1

Nie jestem kosmetyczną minimalistka, co widać w każdym podsumowaniu miesiąca, w którym pokazuje zakupy produktów pielęgnacyjnych. Jednak są takie chwile, jak wszelkiego rodzaju wyjazdy kilku i kilkunastu dniowe, kiedy przeraża mnie ilość kosmetyków jakie muszę zabrać ja i mój Mąż. Łazienki w pensjonatach i hotelach są często mikroskopijne, nie ma czasem gdzie ręcznika odwiesić, a co dopiero poustawiać wszystkie kosmetyki potrzebne do codziennej pielęgnacji. Dlatego w tym roku ucieszyłam się, gdy zobaczyłam nowość marki Ziaja, żel 3 w 1 serii Baltic Spa. 

Ja wiem, że wiele osób uważa kosmetyki Ziaja za najgorsze zło i że częściej szkodzą niż pomagają, ale ja lubię od czasu do czasu przetestować coś z tej firmy. Nie mogę powiedzieć, że trafiam tylko na buble. Są kosmetyki, z których jestem bardzo zadowolona i do których chętnie wracałam. I pewnie wrócę do bohatera tego postu, czyli żelu 3w1.

Ziaja, Baltic Home SPA Fit, Żel 3 w 1 do mycia twarzy, ciała, włosów `Mango`
cena: ok. 12 zł / 500 ml

SKŁAD:
Aqua (Water), Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin,
Decyl Glucoside, Hydrolyzed glycosaminoglycans, Caffeine, Methylsilanol Mannuronate, Propylene Glycol, Ficus carica (Fig) fruit extract, Shorea Stenoptera Seed Butter, Laureth-2, Sodium Chloride, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Inulin, Sodium Benzoate, Parfum (Fragrance), Hexyl Cinnamal, Linalool, Limonene, Citronellol, Citric Acid, CI 47005 (D&C Yellow No. 10), CI 16035 (FD&C Red No 40)

Od razu spodobało mi się minimalistyczne opakowanie i szata graficzna kosmetyku, na plus oczywiście pompka mega ułatwiająca aplikacje i dozowanie kosmetyku.
Zapach tego produktu jest  lekko słodki, owocowy i pozostaje na skórze przez kilka godzin, a na włosach znacznie dłużej. Jest on także na tyle uniwersalny, że spodoba się on zarówno kobietom, jak i mężczyznom. 


Wypróbowałam ten żel we wszystkich trzech wariantach. Świetnie sprawdził się  jako kosmetyk do mycia ciała. Dobrze się pienił, miałam wrażenie, że skóra jest delikatnie nawilżona i pięknie pachniała. Po prostu robił to czego każdy oczekuje od żelu pod prysznic. 
Dosyć sceptycznie podchodziłam do tego żelu w roli szamponu. Całkiem niepotrzebnie, bo nawet pojawiło się WOW. Oczywiście żel świetnie oczyszczał włosy ze wszelkiego rodzaju zanieczyszczeń. A po wysuszeni włosy były puszyste, sypkie i uniesione u nasady, co spodobało mi się najbardziej. Poza tym, włosy wolniej się przetłuszczały. Dla mnie super.
Nie tak super było w przypadku używania żelu Ziaja do mycia twarzy. Ogólnie zawsze w trakcie wyjazdów mam problemy z cerą, wpływa na to zapewne zmiana wody. Tak też było tym razem. Miałam problem ze strasznie przesuszoną skórą twarzy. Żel zawiera zbyt mocne substancje myjące. Odstawiłam go po 3 dniach i kupiłam inny kosmetyk do mycia twarzy.

Podsumowując: Żel Ziaja 3w1 super sprawdził się u mnie i Męża podczas wakacyjnego wyjazdu. Pojawiło się tylko jedno "ale"  mnie do mycia twarzy potrzebny jest delikatniejszych kosmetyków, Mąż natomiast nie narzekał i był w 100% zadowolony z tego kosmetyku. Poza tym, zamiast zabrać sześć butelek z kosmetykami wzięliśmy jedną butelkę żelu Ziaja na wyjazd (plus dokupiłam później żel do mycia twarzy).
Jeżeli w przyszłym roku będziemy, gdzieś jechać ten kosmetyk jedzie z nami!


Co sądzicie o kosmetykach Ziaja?


4.8.20

Podsumowanie lipca| R.O.D.O.S| zakupy kosmetyczne i nowości z Biedronki

Podsumowanie lipca| R.O.D.O.S| zakupy kosmetyczne i nowości z Biedronki

Witajcie w sierpniu :) Kubek herbaty jest, zdjęcia zrobione, można brać się za podsumowanie miesiąca! Połowa wakacji za nami, ale ja jakoś tego nie czuję. Nadal jestem miesiąc do tyłu, zapomniałam nawet o urodzinach Przyjaciółki, które były na początku lipca. Wtopa na całego, na szczęście zostało mi to wybaczone ;) Chyba za bardzo skupiłam się na odliczaniu dni do urlopu.
Prawie wszystkie soboty od końca czerwca spędzam na RODOS, oczywiście nie mam na myśli greckiej wyspy, a Rodzinne Ogródki Działkowe Ogrodzone Siatką. Razem z mężem kupiliśmy działkę. Nosiliśmy się z tym od jakiś dwóch lat. Ogródki działkowe w tym roku przeżywają swój renesans, przy okazji osiągając zawrotne ceny. Wybraliśmy tańszą opcję, kupiliśmy 380 m2 chaszczy. Co oznaczało mnóstwo pracy, ale my się ciężkiej pracy nie boimy.  W tym roku nie uda się wszystkiego zrobić, ale nigdzie nam się nie spieszy, a grilla będzie można już zrobić we wrześniu. Do tej pory wycięliśmy wszystkie krzaki, dziko rosnące drzewa, zamówiliśmy rębak, który przerobił to wszystko na wióry. Kolejny etap to wyrównanie terenu koparką. Przed nami jeszcze zamówienie wywrotki czarnej ziemi i postawienie ogrodzenia. Liczymy, ze jeszcze uda nam wysiać trawę i przed jesienią urośnie. A w przyszłym roku postawmy niewielki domek.
Chcemy, żeby to była typowa działka rekreacyjna, bez grządek z warzywami, a piękną, soczystą trawą, hamakiem i miejscem na grilla.


Poza wizytami na RODOS , wyjechałam na weekend na Mazury. To był mój pierwszy raz w krainie tysiąca jezior. Nie wiedziałam czego spodziewać. Jednak więcej na temat tego wyjazdu przeczytacie w kolejnym poście.


W ostatnim czasie instagram zdominowały zdjęcia kosmetyków z Biedronki. Pojawiła się nowa linia kosmetyków wegańskich w bardzo atrakcyjnych cenach. Postanowiłam przekonać się na własnej skórze, czy za niską ceną idzie dobra jakość.
Natomiast w szafach Bell zawitały produkty do makijażu, w składzie których znajdują się składniki pochodzenia naturalnego. Najbardziej zależało mi na rozświetlaczu, ale nie udało mi się go dostać. Ogólnie te kosmetyki ciężko jest dostać :(
Przy okazji wizyty w Biedrze kupiłam również maseczki marki Dermaglin.


W poprzednim poście opisałam kilka ulubionych kosmetyków z serii Lirene Natura KLIK, do mojej codziennej pielęgnacji stosuję przede wszystkim wspomnianych wyżej produktów oraz kosmetyków marki Bandi. Kilka rzeczy sprawdziło się u mnie świetnie, dlatego postanowiłam wypróbować kolejne: tonik morski, krem pod oczy oraz morski żel do mycia twarzy. A także Hydrolat lawendowy z Lirene Natura.
Dwa ostatnie produkty to nowość z Pantene odżywka do włosów Hair Biology oraz żel pod prysznic z olejkiem z mango marki Lirene.


Na zakończenie zakupy, które są widoczne pierwszym zdjęciu, czyli nowy kubek (Biedronka), płyta Sanah i woda toaletowa Tous Flora Touch.

Lipiec nie był najbardziej emocjonującym miesiącem w tym roku, wiele się nie wydarzyło. Rzecz jasna miałam inne plany na ten miesiąc, ale życie pisze własne scenariusze. Pierwszy raz pomyślałam, że ten rok mógłby się już skończyć, razem z tą pandemią, bo ostatnie statystyki znów przerażają.

Ciekawa jestem, jak Wam minął lipiec?
Pozdrawiam serdecznie!

16.7.20

Anwen| Odżywka do włosów o różnej porowatości| Hit czy kit?

Anwen| Odżywka do włosów o różnej porowatości| Hit czy kit?

Przez bardzo długi czas na wiedziałam o istnieniu marki Anwen, a istnieje ona od 2015 roku.  Nie znałam również bloga włosomaniaczki Anny Kołomycew, choć o włosy lubię dbać i testować kosmetyki do ich pielęgnacji. Szampony i odżywki zużywam w ekspresowym tempie, mam kilku sprawdzonych ulubieńców, jednak nowości tez często goszczą w mojej łazience.
Według moich obserwacji mam włosy średnioporowate, które charakteryzują się tym, że puszą się od wilgoci, są pozbawione blasku, maja tendencje do rozdwajania się i elektryzowania się oraz łatwo tracą wilgoć.

Odżywkę Anwen  do włosów o różnej porowatości "Nawilżający bez" kupiłam, gdy dotarła do mnie wiadomość, że kosmetyki tej marki są dostępne w Lidlu i że warto wypróbować, ten konkretny kosmetyk.

Odżywka znajduje się w miękkiej plastikowej tubie zamykanej na "klik". Produkt ma kremowa konsystencję i pachnie bardzo intensywnie bzem, a zapach utrzymuje się przez cały dzień na włosach. Odżywkę stosowałam zamiennie z innymi kosmetykami oraz w połączeniu z rożnymi szamponami.

Produkt ten przeznaczony jest przede wszystkim do włosów, którym brakuje nawilżenia,  są suche, szorstkie i matowe. I ja właśnie takie włosy mam. Dlatego zawsze mam duże oczekiwania względem produktów do pielęgnacji włosów. Czy ta odżywka im sprostała? Niestety nie :(

Moje włosy po dobrej odżywce powinny się łatwo rozczesywać, po tej z Anwen ich rozczesanie to był koszmar. Gdybym nie użyła niczego efekt byłby podobny. Niestety po wysuszeniu, włosy nie wyglądały na nawilżone i nie były takie, za to strasznie się puszyły, krótsze włoski bardzo odstawały, nie mogłam ich wygładzić, stały się jeszcze bardziej matowe, słabo też się układały.
Trochę lepiej sprawdzała się ta odżywa w połączeniu z szamponem z Yope,  włosy łatwiej dawały się rozczesać, nie wyglądały już na przesuszone i były mniej niesforne.

Niestety, ta odżywka okazała się niewypałem. Jednak nie zraziłam się do produktów marki Anven, mam ochotę wypróbować jeszcze jakieś kosmetyki. Może coś mi polecicie?





22.10.19

Ulubiony szampon do włosów| Schwarzkopf Gliss Kur, Bio-Tech Restore

Ulubiony szampon do włosów| Schwarzkopf Gliss Kur, Bio-Tech Restore
Schwarzkopf Gliss Kur, Bio-Tech Restore szampon
Mam bardzo praktyczne podejście do szamponów do włosów. Wymagam jedynie by dobrze myły. Jednak ostatnio zmieniłam swoje podejście. Zaczęło się od tego, że odżywki do włosów, które stosowałam od dawna przestały działać. Coraz trudniej rozczesywało mi się włosy, a po wysuszeniu miałam na głowie siano. Zaczęłam kupować kolejne odżywki i wcale nie było lepiej. A włosy wyglądały gorzej z każdym myciem. Będąc w Rossmannie wypatrzyłam nową serię kosmetyków marki Schwarzkopf w ładnych zielonych opakowaniach. Akurat była promocja więc skusiłam się na szampon. I jak się okazało, to była świetna decyzja. Po zmianie szamponu (używałam micelarnego szamponu Nivea) odżywki znów świetnie spisują się na moich włosach.
Zanim przejdę do konkretów zaznaczę, że mam włosy cienkie, przesuszone na końcach i nadmiernie się puszą.

Schwarzkopf Gliss Kur, Bio-Tech Restore, Rich Shampoo
cena: ok.13 zł/400ml 

Bardzo podoba mi się zapach tego szamponu, który teraz kojarzy mi się z wakacyjnym wyjazdem, bo akurat wtedy zaczęłam go używać. Jest delikatnie różany i utrzymuje się na włosach przez wiele godzin. Szampon dobrze się pieni i spłukuje, ma gęstą konsystencję, nie ucieka między palcami. Jest bardzo wydajny.
Myję głowę co dwa dni, czasem bywało tak, że dzień po umyciu tak naprawdę włosy już wyglądały nieświeżo. Najważniejsze, ten szampon świetnie oczyszcza skórę głowy. Przestałam dodatkowo używać suchego szamponu. Właściwie już po jednym umyciu (zwykle myje głowę dwa razy, a zdarzało się nawet trzy) włosy są dobrze oczyszczone. Skóra głowy nie swędzi, nie jest podrażniona. Włosy nie plączą się tak strasznie w trakcie mycia tym szamponem. Wypróbowałam go z 4 różnymi odżywkami. Najsłabsze efekty uzyskałam po odżywce z Anwen. Natomiast z innymi odżywkami świetnie współgra i włosy wyglądają rewelacyjnie. Są bardzo miłe w dotyku, sypkie i dobrze się układają. Kolejna kwestia, włosy są "ujarzmione", efekt taki jak lubię najbardziej czyli nie są obciążone, a dociążone. Poza tym są gładkie i pełne blasku, nie odstają w różne strony pojedyncze włoski, które zawsze mnie bardzo irytują.


Nie sądziłam, że będę zachwycać się szamponem do włosów, ale tak właśnie jest. Już po kilku użyciach wiedziałam, że stanie się moim ulubieńcem.
Zużyłam już jedno opakowanie i zakupiłam kolejne. Zdecydowałam się również wypróbować inne produkty z "zielonej" serii.  Opinią pewnie podzielę się z Wami na blogu :)


Macie swoje ulubione szampony?
Testowałyście kosmetyki z nowej serii Gliss Kur?

9.10.19

Podsumowanie września| Nowości w szafie i kosmetyczce | Niespodziewany początek jesieni

Podsumowanie września| Nowości w szafie i kosmetyczce | Niespodziewany początek jesieni
Witajcie!
Żeby mi się chciało, tak jak mi się nie chce ;) Na pewno nie dopadła mnie jesienna chandra, ale totalnie opadłam z sił. Do urlopu było wszystko dobrze, funkcjonowałam normalnie, a po powrocie, jakby uszło ze mnie powietrze. Fakt, wiosną i latem żyłam na pełnych obrotach. Oba wyjazdy do Włoch i na Bałkany były bardzo intensywne, a czasami nawet męczące. Zwłaszcza pobudki o 6 rano ;) Może organizm wysyła mi sygnały, że teraz czas zwolnić,?W końcu jesień to długie wieczory pod kocem z kubkiem herbaty i wciągającą lekturą lub filmem/ serialem.

Żeby nie było, że całkiem nic nie robię poza oddychaniem, to jednak znalazłam w sobie trochę motywacji i wzięłam się za generalne porządki w szafie. Wielka siatka ubrań trafiła do kontenera PCK. Pochowałam wszystkie letnie sukienki, krótkie spodenki itp. Tym sposobem znalazło się miejsce na kilka nowych ubrań. Bardzo podoba mi się najnowsze modowe trendy w sezonie jesień/zima. Dużo prostych i klasycznych wzorów wróciło znów do łask. Mnie jest to bardzo rękę, bo nie należę do osób, które lubią modowe eksperymenty, często stawiam na klasykę. Tej jesieni moją uwagę przyciągają ubrania w żółtym kolorze lub z jego dodatkiem. Stąd zakup żółtej parki (no name) i sweterka z rękawem 3/4(Orsay), a drugi w beżowoszare paski kupiłam w Reserved. Marynarki i garnitury w kratkę to najgorętszy hit obecnego sezonu, swoją kupiłam w sklepie Sinsay. A pod żakiety i marynarki lubię nosić białe koszulki z różnego rodzaju aplikacjami, te widoczne na zdjęciach kupiłam w Reserved.
Planujecie jakieś jesienne ubraniowe zakupy?

We wrześniu po raz kolejny w Rossmanie odbyła się wielka akcja promocyjna na kosmetyki kolorowe. Tym razem na innych zasadach, moim zdaniem gorszych.  Oczywiście znów były tłumy przy szafach marek kosmetycznych. Mnie zakupy zajęły aż 5 minut. Cóż powinnam być z siebie dumna, że nie skusiłam się na nic więcej, bo kupiłam tylko te rzeczy, które faktycznie są mi potrzebne, czyli krem BB Bourjois, puder sypki Lovely, który już miałam i byłam zadowolona oraz pomadkę Wibo nr 6 w kolorze jasnego brązu. Na koniec mineralny róż Lovely.


Jakie pamiątki przywozicie sobie i bliskim z podróży? U mnie poza magnesami, coraz częściej przywożę sobie kosmetyki. Z Włoch były to produkty firmy KIKO, a z Bośni kosmetyki z drogerii DM. Kupiłam dwie odżywki do włosów marki Balea kokosową, którą od razu wypróbowałam i stwierdzam po kilku użyciach, że jest świetna, oraz z olejem makadamia. Chciałam wypróbować coś firmy Alverde, dlatego zdecydowałam się na zakup kremu do rąk, bo teraz zużywam tego rodzaju produktów dwa razy więcej. I na koniec dorzuciłam maseczkę Balea. Szczerze mówiąc nie bardzo orientuję się w produktach dostępnych w DMie. Stąd takie skromne zakupy.


Na zakończenie trochę o blogowych planach na ten miesiąc. Już prawie połowa miesiąca, także postów zbyt wiele nie będzie. Na pewno opublikuję zaległy post o maskach oczyszczających, a także fotorelacja z krótkiego wypadu do Pragi. Myślę też nad tematem miesiąca, do którego zainspirował mnie przeczytany artykuł na temat składów i produkcji kosmetyków.

Dziękuję za wszystkie komentarze i pozdrawiam, szczególnie nowych obserwatorów :*

PS. Jesień w tym roku mnie zaskoczyła. Przegapiłam pierwszy dzień jesieni i żyłam w błogiej nieświadomości, że ciągle mamy lato. Jakoś z dnia na dzień z sandałów wskoczyłam w botki. Tak szybko wszystko się zadziało. Dni już takie krótkie, coraz więcej żółtych liści na trawnikach. Na szczęście wyższe temperatury jeszcze mają do nas wrócić.

 A jak Wam minął wrzesień?

Trzymajcie się cieplutko :D



23.9.19

Olejek Alterra Granat Bio| Twarz, ciało, włosy

Olejek Alterra Granat Bio| Twarz, ciało, włosy
Lubię kosmetyki wielofunkcyjne, które świetnie się sprawdzają się w codziennej pielęgnacji. Taki jest właśnie Bio Olejek Alterra. Kosmetyk ten przeznaczony jest do pielęgnacji skóry bardzo suchej. Zawiera olejek z pestek granatu, migdałów oraz witaminę E. Stosując produkty oczyszczające do twarzy niestety często mam przesuszoną skórę, również po lecie przyda się dodatkowa porcja nawilżenia  włosom.

Alterra, Gesichtsol Bio - Granatapfel (Olejek do twarzy z granatem)
cena: ok 12 zł/ 30 ml

Olejek znajduje się w małej porecznej plastikowej buteleczce z pompką. Nie zacina się, dozuje małe porcje olejku. Niestety po kilku użyciach opakowanie zaczyna się bardzo brudzić. Olejek sam wypływa z opakowania.
Zapach ma przyjemny i delikatny, lekko słodkawy, wyczuwam zapach migdałów. Konsystencja ma rzadką, a kolor blado żółty.
Olejek jest bardzo wydajny. Jedna "pompka" wystarcza by rozprowadzić olejek po całej twarzy. Wchłania się całkiem szybko jak na olejek.

   Za każdym razem, gdy zastosuję ten olejek moja skóra jest odżywiona i nawilżona, wyrównany koloryt, jest także jędrniejsza. Zawsze stosuję go na noc dwa, trzy razy w tygodniu. W chwili obecnej nie mam w swojej kosmetyczce niczego co by dawało takie super nawilżenie.

Olejek stosuję nie tylko do twarzy. Gdy mam problemy z przesuszoną skóra np. nogach ten produkt również świetnie się spisuje. Po opalaniu też. Nie pozostawia bardzo tłustego filmu na skórze o łatwo rozprowadza się po skórze.

Nie tylko moja skóra polubiła ten olejek, ale i włosy. To mój nr jeden wśród różnych produktów do olejowania włosów. Ale nie nakładam go na całą noc, a tylko na około 2-3 godziny przed użyciem włosów. Efekt: włosy łatwo się rozczesują, są gładkie, bardzo nawilżone, zregenerowane, fajnie dociążone i "lejące". Uwielbiam je!

Podsumowując: Olejek Alterry ma bardzo fajny skład. Zawiera kompozycje zapachowe i ekstrakty z surowców naturalnych, nie zawiera syntetycznych barwników, ani substancji konserwujących, sylikonów, parafin. Świetnie nawilża skórę i ją odżywia. Sprawdza się również w olejowaniu włosów.

31.8.19

Kosmetyki do pielęgnacji włosów| Dwie maski i odżywka

Kosmetyki do pielęgnacji włosów| Dwie maski i odżywka
W tym poście poddam ocenie trzy produkty do pielęgnacji włosów. Najbardziej popularnym kosmetykiem z omawianego trio wydaje się być maska Garnier Fructis Banana Hair Food, następnie odżywka L`Oreal Elseve, która zyskuje na popularności, natomiast o masce do włosów Vianek do włosów ciemnych farbowanych nigdzie nie natknęłam się na żadną opinię.

L`Oreal Paris, Elseve, Dream Long, Odżywka rozplątująca
cena: ok. 12 zł/ 200 ml

Garnier, Fructis, Banana Hair Food (Odżywcza maska do włosów bardzo suchych)
cena: ok. 24 zł/ 390 ml

Vianek, Seria Czerwona, Intensywnie regenerująca maska do włosów ciemnych farbowanych

cena: ok. 25 zł/ 150 ml


Opakowanie, skład, konsystencja, zapach, wydajność

Opakowania tych kosmetyków wykonane są z plastiku, maski są w słoikach, z których w łatwy sposób można wydostać cała zawartość, natomiast odżywka w butelce zamykanej na klik.
Produktem z najlepszym składem jest oczywiście maska Vianek, ma najbardziej naturalny, ta z Garniera ma również całkiem fajny skład.
Odżywka Elseve ma konsystencję, która pozwala na dokładne rozprowadzenie kosmetyku na włosach, nie spływa i nie ucieka między palcami. Maska Garnier ma konsystencję budyniu i intensywnie pachnie bananem, zapach jest wyczuwalny na włosach do kilku godzin po wysuszeniu. Najgorzej nakładało mi sie maskę z Vianka, która jest niesamowicie gęsta, bardziej kojarzy mi się ta konsystencja z masłem niż maską. Dopiero pod wpływem wody konsystencja staje się rzadsza. Przy pierwszym użyciu więcej produktu znalazło się w wannie niż na włosach. Przez to, że jest taka gęsta jest najmniej wydajna. Dosyć szybko zużyłam też odżywkę z Elseve. Opakowanie bananowej maski jest naprawdę duże, przez co starczyła mi ma bardzo długo.


Działanie 

Najbardziej jestem zadowolona z działania maski z  Vianka. Zwykle nakładam ją na około 3-5 min. raz w tygodniu. Przede wszystkim bardzo fajnie odświeża kolor moich włosów, jaśniejsze pasma zyskały blask, a ciemniejszy kolor stał się głębszy. Włosy po zastosowaniu tego kosmetyku są bardzo miękkie, wygładzone, a przy tym nie tracą na objętości. Dobrze się układają i są sypkie, ogólnie wyglądają świetnie.
Największe oczekiwania miałam względem Maski z Garniera. Tego kosmetyku można używać jako maski, odżywki do spłukiwania lub można ją po prostu zostawić na włosach. Jako odżywka nie sprawdziła się, efekty były zbyt słabe. Najlepiej jeżeli nałożę jej całkiem sporo na włosy i od czekam minimum 5 minut (jestem niecierpliwa, odżywki zwykle trzymam około minuty, czasem trochę dłużej). Włosy łatwiej się rozczesują, są miłe w dotyku, nie puszą się, aż tak bardzo. Jednak nie daje ta maska efektu, że włosy pięknie błyszczą, jak po użyciu maski z Vianka.
Odżywka Elseve skusiła mnie tym, że miała ułatwiać rozczesywanie włosów. I tak właśnie było, a po umyciu mam naprawdę bardzo splątane włosy. Poza tym ten kosmetyk miał też regenerować, wzmacniać i wygładzać włosy. Po pierwszych użyciach byłam odczarowana działaniem tej odżywki, jednak po kilku kolejnych zauważyłam, że owszem włosy dobrze się rozczesywały, ale po wysuszeniu stawały się matowe, suche, a pojedyncze krótsze włosy sterczały w różnych kierunkach, zrobiły się sianowate.


Podsumowując: najlepsze efekty uzyskałam po zastosowani maski z Vianka, piękne, błyszczące, nawilżone i ujarzmione włosy. Maska z Garniera jest dobra, ale nie zachwyca. Dobra do codziennej pielęgnacji włosów.
Największym rozczarowaniem okazała się odżywka Elseve, która dala efekty odwrotne do zamierzonych.



Znacie te kosmetyki?



28.5.19

Ulubione kosmetyki do pielęgnacji włosów

Ulubione kosmetyki do pielęgnacji włosów
kosmetyki do pielęgnacji włosów
Na temat pielęgnacji włosów od kilku lat mam bzika. Zaczęło się od tego, że postanowiłam oddać włosy na fundację, na peruki dla kobiet chorych na raka. Zapuszczałam włosy przez prawie 3 lata. Szampony, odżywki, maski, olejowanie. Byłam systematyczna jak nigdy. Oddalam 35 cm pięknych i zadbanych włosów. Przez cały ten czas wypróbowałam wiele kosmetyków przeznaczonych do pielęgnacji włosów. Trafiłam na kilka perełek kosmetycznych,które świetnie się u mnie sprawdzają do dziś. Oto one:

 Szampony

Do mycia włosów używam zamiennie kilku szamponów z takich marek Pantene, O'Herbal, Head and shoulders. W kwestii szamponów nie jestem bardzo wymagającą, ma przede wszystkim dobrze oczyszczać włosy i skórę głowy. Gdy natomiast stosuję dodatkowe kosmetyki do stylizacji włosów, lub gdy chcę oczyścić włosy ze sprayu, wtedy sięgam po szampon Melaleuca Poland Tea Tree. Olejek herbaciany zawarty w szamponie ma właściwości antyseptyczne, niesamowicie odświeża skórę głowy. Własności antybakteryjne szamponu zostały udowodnione przez badania Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

 Odżywki do włosów

Te dwie odżywki Nivea, Repair & Targeted Care oraz Dove, Nutritive Solutions, Intensive Repair Conditioner uwielbiam. Mam zawsze problem z rozczesywaniem włosów, gdy stosuję którąś z tych odżywek problem znika. Włosy się po nich nie puszą, są dobrze dociążone, wygładzone i miękkie w dotyku. Przy regularnym stosowaniu włosy są w bardzo dobrej kondycji.

Maska

Dla moich średnio porowatych włosów odpowiednimi kosmetykami do pielęgnacji  są produkty z proteinami. Maską idealną jest L'biotica Biovax Latte. Stosuję ją raz w tygodniu. Włosy po niej są sypkie, pięknie błyszczą i dobrze się układają. Gdy użyje tej maski są mega miękkie i z trudem powstrzymuję się żeby ich ciągle nie dotykać. Poza tym dobrze nawilża i regeneruje.

 Inne produkty

Garnier, Fructis, Cudowny olejek z olejkiem arganowym `Ochrona do 230 stopni` tego produktu używam po każdym myciu na jeszcze wilgotne włosy. Nakładam go mniej więcej od połowy ich długości.  Ten olejek przyspiesza suszenie, co ułatwia życie mi zimą i osobom, które myją włosy przed wyjściem do pracy. Najważniejsze, że chroni włosy przed wysokimi temperaturami suszarki czy prostownicy. Opakowanie starcza mniej więcej na rok, wydajność jest świetna. Odkąd go używam końcówki są w lepszym stanie i rzadziej się rozdwajają.
L`biotica, Biovax, Botanic, Trychologiczny peeling `Czystek i czarnuszka` stosowanie tego kosmetyku ma na celu oczyszczenie skóry z pozostałości kosmetyków. Włosy, które zwykle mam oklapnięte, są fajnie uniesione u nasady i zyskują na objętości. Więcej na temat peelingu przeczytacie tutaj KLIK.
Do olejowania włosów zaczęłam ponownie używać olejku Alterra z granatem. Nie sprawdza się u mnie nakładanie olejku na całą noc, mam wrażenie, że włosy są bardziej wysuszone. Natomiast gdy nałożę go na ok 2h uzyskuję świetne efekty.



Jakie są Wasze ulubione kosmetyki do pielęgnacji włosów?
Macie swoich stałych ulubieńców, czy często zmieniacie produkty? 





7.5.19

Trychologiczny peeling Czystek i czarnuszka Biovax

Trychologiczny  peeling Czystek i czarnuszka Biovax

O tym, że powinnam stosować peeling do skóry głowy dowiedziałam się, gdy w małej osiedlowej drogerii kupowałam suchy szampon. Dowiedziałam się wtedy, że przy częstym stosowaniu suchego szamponu może dojść do zablokowaniu porów skóry głowy, problemów z łupieżem i szybszym przetłuszczaniem się włosów.
Faktycznie, zauważyłam u siebie, że co raz częściej sięgałam po suchy szampon ponieważ strasznie szybko zaczęły mi sie przetłuszczać włosy, doszło do tego, że rano myłam głowę, a wieczorem już wyglądały na nieświeże. Skóra zaczęła mnie swędzieć i miałam wrażenie jakbym miała czymś oblepiony skalp. Wtedy po raz pierwszy sięgnęłam po Peeling trychologiczny Biovax Botanic.

L`biotica, Biovax, Botanic, Trychologiczny peeling `Czystek i czarnuszka`
 cena: ok.20 zł /125 ml
 
Stosowanie peelingu do skóry głowy ma na celu oczyszczenie skóry z pozostałości kosmetyków (szczególnie jeżeli używa się suchego szamponu) i usunięcia martwego naskórka. W trakcie wykonywanego masażu pobudza się krążenie krwi i dotlenia cebulki. Stosując peeling odblokowujemy ujścia mieszków włosowych, przygotowując na dalsze etapy pielęgnacji.

Peeling trychologiczny znajduje się w miękkiej tubie zamykanej na "klik". Jest dość rzadki, zawiera dużo małych drobinek peelingujących. Ma bardzo świeży zapach, który nie pozostaje na włosach. Już po pierwszymi użyciu zauważyłam pozytywne efekty. Skóra była odświeżona, swędzenie zniknęło, włosy uniosły się u nasady, były bardziej puszyste, ogólnie było mi lżej na głowie. I tak jest po dzień dzisiejszy, wyraźne efekty widzę po każdym użyciu.

 Producent zaleca by stosować peeling na mokrą skórę głowy, jednak mnie lepiej się go stosuje na suchy skalp. Na jeden raz idzie mi całkiem sporo produktu. Opakowanie starcza mi na ok. 6 aplikacji. Peeling stosuję 2-3 razy w miesiącu. Na początku robiłam go raz w tygodniu by pozbyć się wszystkiego co zalegało na skalpie. Teraz już tak często nie muszę go używać.

Składniki zawarte w peelingu trychologicznym takie jak ekstrakt z czystka i nasion czarnuszki działają antyoksydacyjnie, regulują przetłuszczanie skóry głowy, intensywnie oczyszczają, poprawiają wygląd włosów dodając im blasku i witalności. Natomiast ekstrakt z mięty działa oczyszczająco i łagodząco, pobudza krążenie krwi.


Podsumowując: jestem bardzo zadowolona z działania Trychologicznego peelingu Biovax`Czystek i czarnuszka`. Zauważyłam poprawę kondycji skóry głowy. Gdy tylko skóra zaczyna mnie swędzieć, włosy zbyt szybko przetłuszczają się, wtedy sięgam po ten kosmetyk i czuję natychmiastową ulgę. Włosy, które zwykle mam oklapnięte, są fajnie uniesione u nasady i zyskują na objętości. Polecam wypróbować, szczególnie jeżeli czasami sięgacie po suche szampony.



Stosujecie peelingi do skóry głowy?
 
Copyright © 2016 PRZY KUBKU HERBATY , Blogger