Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moda. Pokaż wszystkie posty

19.5.21

Temat miesiąca: Porządki w nieminimalistycznej szafie

Temat miesiąca: Porządki w nieminimalistycznej szafie

 


Przez kilka ostatnich dni robiłam generalne porządki w mojej garderobie. Powinnam była to zrobić już w ubiegłe wakacje. Jednak miałam ciągle nadzieje, że  uda mi się schudnąć ;) Co prawda jest mnie nieco mniej, ale na pewno już nie wrócę do rozmiaru 34/ 36. Pozbyłam się wszystkiego w rozmiarze xs i s, a także ubrań których nie miałam na sobie przez ostatnie dwa lata.I to jest moja główna zasada, którą kieruję się przy wszelkich porządkach w szafie. Jeżeli nie miałam na sobie danej rzeczy przez te kilkanaście miesięcy to znaczy, że coś mi w niej przeszkadza, źle leży, albo już mi się nie podoba.

W sumie pozbyłam się dwóch wypchanych po brzegi niebieskich toreb Ikea ubrań. Dałam im drugie życie, bo trafiły w większości do córki koleżanki. Ta dziewczyna nie znosi zakupów ubraniowych więc to, że prosto do jej rąk trafiło jednorazowo tyle ciuchów podobno bardzo ją ucieszyło, przynajmniej tak przekazała mi to koleżanka.  Część ubrań zaniosłam również do kontenera na odzież. 

 

Lubię ubrania i lubię je kupować. Nie będę  tego ukrywać. Wiem, że takie podejście i chwalenie się tym może u kogoś wywołać oburzenie, bo w końcu panuje moda na minimalizm i na szafy kapsułowe. A ja z premedytacją chwale się tym, że mam szafę pełna ubrań i mam się w co ubrać, o dziwo!

Od wielu lat czuję presje, że powinnam zrezygnować z kupowania ciuchów,  ewentualnie kupować w sh, że przyczyniam się do zaśmiecania Ziemi itp. Dlatego podjęłam się wielu prób zmiany podejścia do rzeczy, które noszę. I zawsze kończyło się frustracją i totalną klapą. 

Może się wydawać, że skoro mam szafę pełna ubrań, pewnie kupuje, co popadnie. Otóż nie. Wbrew pozorom robię zakupy z głowa.

Zasady, którymi się kieruję:

1. Skład przede wszystkim. Kiedyś miałam zbyt wiele ubrać z poliestru, w których czułam się jakbym nosiła worek foliowy. Obecnie stawiam przede wszystkim na naturalne materiały jak bawełna. Mam również wiele koszul i bluzek wykonanych z wiskozy. O tym materiale nie można powiedzieć, że jest naturalny, choć jest wytworzony z naturalnych składników. Mimo wszystko ubrania wykonane z wiskozy fajne układają się na ciele, a sama tkanina jest materiałem przewiewnym i skora może w nim oddychać.

2. Jedna rzecz musi pasować do kilku zestawów.

3. Nie kupuję jednorazowych ubrań np. na szczególne okazje. Dotyczy do głownie weselnych sukienek. W tego typu uroczystościach uczestniczę średnio raz w roku, a typowo weselnych kreacji nie miałam bym gdzie później nosić. Kiedyś właśnie koleżanka mi wygarnęła, że moje weselne kreacje są zbyt skromne, jak na takie uroczystości. Tylko, że ja mogę później taką sukienkę założy ponownie na komunię, chrzciny czy inną uroczystość rodziną, a ona sama przyznała, że jej ciuchy wiszą w szafie i często to jednorazowy zakup.

4. Czekam na wyprzedaże. Nie lubię przepłacać i wole poczekać, aż pojawią się promocje i wyprzedaże w sklepach. Nie są mi straszne długie kolejki do przymierzalni czy wertowanie kilometrów wieszaków w poszukiwaniu jakichś perełek wyprzedażowych.

5. Nie podążam ślepo za modą. Jestem świadoma wad i zalet swojej figury, a także tego gdzie pracuje i jaki styl życia prowadzę. Dlatego choć modne są wszelkiego typu crop topy, bluzy, te ubrania nie są dla mnie. Podobnie jeansy z wielkimi dziurami. Zawsze wybieram z bieżących trendów coś dla siebie, ale to co najbardziej pasuje do mnie i mojego trybu życia. 

Przyznaję się, kiedyś moja szafa i zakupy wyglądały inaczej. Kupowałam ubrania pod wpływem impulsu, mniejsze bo może schudnę, bardzo niska cena to trzeba wziąć.
Największe pozytywne zmiany zaszły w moim myśleniu i podejściu do zakupów po przeczytaniu  książka Kasi Tusk "Elementarz Stylu". Treści w niej zawarte i cenne wskazówki pomogły mi stworzyć podstawy dobrze dobranej garderoby. Wtedy faktycznie miałam minimalistyczną szafę, bo pozbyłam się wszystkich poliestrów, źle skrojonych ubrań i takich które totalnie do mnie nie pasowały,a kupiłam bo była wyprzedaż. Gdy skompletowałam podstawę w stonowanych i pasujących do siebie kolorach i wzorach, a w rzeczywistości kupiłam jakieś 80%  rzeczy, które można zobaczyć na zdjęciach w książce, uzupełniłam garderobę o ciuchy, które odpowiadają moim preferencjom (głownie ubrania w kwieciste wzory).

 

Widzę, że mój styl ciągle ewoluuje. Ja się zmieniam i to co nosze również się zmienia. W sumie można powiedzieć w takim przypadku, że nie mam swojego stylu ;) To co jest charakterystyczne dla mnie, co widzą znajomi i z czym im się kojarzę, to kolory, kwieciste materiały i paski. Tego w mojej szafie nigdy nie brakuje. A gdy ubiorę się na czarno dostaję pytania czy coś się stało.
Często to, co mam na sobie oddaje mój nastrój. Dlatego często rano szykując się do pracy zmieniam decyzję dotyczących stroju. Wstaję lewą noga i wtedy idą w ruch ubrania w ciemniejszych kolorach i odwrotnie. Pandemia również przyczyniła się do tego co aktualnie nosze i do zmiany mojego "stylu", bo częściej sięgam bo wygodne bluzy i sportowe buty, a dużo rzadziej nosze sukienki i dopasowane rzeczy.


Ciekawa jestem jakie Wy macie podejscie do ubrań i czy lubicie zakupy odzieżowe.


3.4.20

Podsumowanie marca| kosmetyczne nowości| muzyka| życie w czasach zarazy

Podsumowanie marca| kosmetyczne nowości| muzyka| życie w czasach zarazy
Witajcie w kwietniu :)
Czy ktokolwiek spodziewał się, że marzec będzie tak wyglądać? Ciężko jest się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Każdy z nas odczuwa negatywne skutki pandemii i narodowej kwarantanny. Cierpi na tym nasze samopoczucie, zdrowie, relacje z bliskimi, praca, finanse.  Dla mnie najgorsza jest niepewność i strach. Chociaż, pierwszy tydzień kwarantanny wspominam bardzo dobrze. Wyspałam się, odpoczęła, byłam też na dłuższym spacerze (jak do tej pory jedynym), nadrobiłam kilka zaległości. Jednak, po 20 dniach mam już dosyć zamknięcia. Wiadomo, że i tak mam lepiej niż inni, którzy muszą pracować, mają kontakt z innymi, jak chociażby mój Mąż, nie wspominając o służbie medycznej, która ma bezpośredni kontakt z chorymi i cierpi z powodu braku odpowiedniego sprzętu czy podstawowego zabezpieczenia. Gdy dotarły do mnie pierwsze informacje o tym, że personel medyczny prosi o rękawiczki i maseczki, poczułam złość i zażenowanie. Jestem jeszcze w stanie zrozumieć brak respiratorów, są to drogie rzeczy, ale maseczki????
Najgorsze były dni, kiedy kilka godzin spędzałam na czytaniu wiadomości dotyczących koronawirusa. Przeraża mnie również agresja i hejt w komentarzach w internecie. Ludzie są bardzo sfrustrowani tą sytuacją i niestety czują potrzebę wyładowania się na kimś. Obrywają często niewinni. Sama tego doświadczyłam, gdy popróbowałam wytłumaczyć pewnej kobiecie z czego wynika zamieszanie w oświacie. Nie docierały do niej żadne argumenty, zaczęła mnie atakować. Ostatecznie zostałam zablokowana.
Dla własnego dobra zaczęłam dozować sobie informacje o obecnej sytuacji, wychodzi mi to na zdrowie. Żałuję, że nie mam psa ;) bo moje jedyne wyjścia ograniczają się do wycieczek raz na kilka dni do sklepu spożywczego.

Wszystko, co wydarzyło się do 13 marca, wydaję się takie odległe. A był to całkiem fajny początek miesiąca. Prawie zapomniałam o tym, że byłam w Wilnie. Muszę wrzucić relację na bloga, bo jest to miasto warte odwiedzin.
Mimo wszystko, w marcu nie zabrakło miłych chwil. Był przecież Dzień Kobiet, minął rok jak założyłam bloga i moje 33 urodziny. Akurat one pozostaną na długo w mojej pamięci. Kojarzycie może memy dotyczących osób urodzonych w marcu\ kwietniu, które siedzą samotnie z tortem. Taże u mnie było podobnie ;) Były też prezenty, czyli kolejne przyjemności.

Czasu na słuchanie muzyki mi nie brakuje, od bliskich dostałam te dwie wspaniałe płyty polskich twórców. Utwory z płyty Dawida Podsiadło znałam już wcześniej, ulubioną piosenką niezmiennie, od właściwie premiery singla, jest "Nie ma fal". Natomiast z płyty Darii Zawiałow, tylko dwie. A moją ulubioną piosenką jest "Gdybym miała serce" oraz "Nie odbiję się od Ciebie". Dziewczyna ma bardzo fajny głos, płyta jest rytmiczna, kawałki szybko wpadają w ucho.
W ramach prezentu urodzinowego dostałam bransoletkę marki Pandora i trzy charmsy. Każdy ma dla mnie duże znaczenie, walizka symbolizuje moją największą miłość, czyli podróże, serce z drzewem to symbol przywiązania do rodziny, a imbryczek wybrałam sama dla upamiętnienia tego bloga.

Na blogu jakiś czas temu pisałam o kosmetyku marki Hej Organic! KLIK. Pisałam wtedy, że z chęcią wypróbuję jakieś nowe produkty, akurat ten zestaw kosmetyków również dostałam na urodziny.

Trochę nowości kosmetycznych wpadło przy okazji robienia zapasu mydła do mycia rąk, zakupów w Lidlu lub osiedlowym sklepie. Siedząc w domu nie maluję się, wyjątek stanowi malowanie paznokci. Za to dobrze idzie mi zużywanie produktów pielęgnacyjnych. Wreszcie zużywam zapasy maseczek, nie sądziłam, że mam ich aż tyle. Nie wychodzę z domu więc działam też z kwasami.
Na koniec kosmetyki marki Bandi, które zamówiłam po rekomendacji Justyny z LGS, która zachwalała Bio-esencję naprawczą tej marki, a że akurat na stronie była promocja 1+1 gratis, skusiłam się na witaminowy olejek do demakijażu.

Zawsze na koniec pojawiało się kilka słów o tym, co pojawi się na blogu.  Ciężko jest coś planować. Na pewno pojawi się post z fotorelacją z Wilna oraz wpis z maskami na dłonie, o moich ulubionych kolorach lakierów do paznokci na wiosnę i lato, będzie też pierwsze denko na blogu. Zastanawiam jeszcze na tematem miesiąca. Bo pandemia pokrzyżowała mi plany. Ehh....

Tęsknię za normalnością ...
Najchętniej poszłabym na mega długi spacer po lesie, przewietrzyła głowę. Ale boję się, że wlepią nam mandat, albo gdzieś na trasie zatrzyma nas policja i będą kazali zawrócić do domu. Niestety, znajomi mieli taką sytuację. Także siedzę, grzecznie w domu.


A jak Wy znosicie obecną sytuację?


9.10.19

Podsumowanie września| Nowości w szafie i kosmetyczce | Niespodziewany początek jesieni

Podsumowanie września| Nowości w szafie i kosmetyczce | Niespodziewany początek jesieni
Witajcie!
Żeby mi się chciało, tak jak mi się nie chce ;) Na pewno nie dopadła mnie jesienna chandra, ale totalnie opadłam z sił. Do urlopu było wszystko dobrze, funkcjonowałam normalnie, a po powrocie, jakby uszło ze mnie powietrze. Fakt, wiosną i latem żyłam na pełnych obrotach. Oba wyjazdy do Włoch i na Bałkany były bardzo intensywne, a czasami nawet męczące. Zwłaszcza pobudki o 6 rano ;) Może organizm wysyła mi sygnały, że teraz czas zwolnić,?W końcu jesień to długie wieczory pod kocem z kubkiem herbaty i wciągającą lekturą lub filmem/ serialem.

Żeby nie było, że całkiem nic nie robię poza oddychaniem, to jednak znalazłam w sobie trochę motywacji i wzięłam się za generalne porządki w szafie. Wielka siatka ubrań trafiła do kontenera PCK. Pochowałam wszystkie letnie sukienki, krótkie spodenki itp. Tym sposobem znalazło się miejsce na kilka nowych ubrań. Bardzo podoba mi się najnowsze modowe trendy w sezonie jesień/zima. Dużo prostych i klasycznych wzorów wróciło znów do łask. Mnie jest to bardzo rękę, bo nie należę do osób, które lubią modowe eksperymenty, często stawiam na klasykę. Tej jesieni moją uwagę przyciągają ubrania w żółtym kolorze lub z jego dodatkiem. Stąd zakup żółtej parki (no name) i sweterka z rękawem 3/4(Orsay), a drugi w beżowoszare paski kupiłam w Reserved. Marynarki i garnitury w kratkę to najgorętszy hit obecnego sezonu, swoją kupiłam w sklepie Sinsay. A pod żakiety i marynarki lubię nosić białe koszulki z różnego rodzaju aplikacjami, te widoczne na zdjęciach kupiłam w Reserved.
Planujecie jakieś jesienne ubraniowe zakupy?

We wrześniu po raz kolejny w Rossmanie odbyła się wielka akcja promocyjna na kosmetyki kolorowe. Tym razem na innych zasadach, moim zdaniem gorszych.  Oczywiście znów były tłumy przy szafach marek kosmetycznych. Mnie zakupy zajęły aż 5 minut. Cóż powinnam być z siebie dumna, że nie skusiłam się na nic więcej, bo kupiłam tylko te rzeczy, które faktycznie są mi potrzebne, czyli krem BB Bourjois, puder sypki Lovely, który już miałam i byłam zadowolona oraz pomadkę Wibo nr 6 w kolorze jasnego brązu. Na koniec mineralny róż Lovely.


Jakie pamiątki przywozicie sobie i bliskim z podróży? U mnie poza magnesami, coraz częściej przywożę sobie kosmetyki. Z Włoch były to produkty firmy KIKO, a z Bośni kosmetyki z drogerii DM. Kupiłam dwie odżywki do włosów marki Balea kokosową, którą od razu wypróbowałam i stwierdzam po kilku użyciach, że jest świetna, oraz z olejem makadamia. Chciałam wypróbować coś firmy Alverde, dlatego zdecydowałam się na zakup kremu do rąk, bo teraz zużywam tego rodzaju produktów dwa razy więcej. I na koniec dorzuciłam maseczkę Balea. Szczerze mówiąc nie bardzo orientuję się w produktach dostępnych w DMie. Stąd takie skromne zakupy.


Na zakończenie trochę o blogowych planach na ten miesiąc. Już prawie połowa miesiąca, także postów zbyt wiele nie będzie. Na pewno opublikuję zaległy post o maskach oczyszczających, a także fotorelacja z krótkiego wypadu do Pragi. Myślę też nad tematem miesiąca, do którego zainspirował mnie przeczytany artykuł na temat składów i produkcji kosmetyków.

Dziękuję za wszystkie komentarze i pozdrawiam, szczególnie nowych obserwatorów :*

PS. Jesień w tym roku mnie zaskoczyła. Przegapiłam pierwszy dzień jesieni i żyłam w błogiej nieświadomości, że ciągle mamy lato. Jakoś z dnia na dzień z sandałów wskoczyłam w botki. Tak szybko wszystko się zadziało. Dni już takie krótkie, coraz więcej żółtych liści na trawnikach. Na szczęście wyższe temperatury jeszcze mają do nas wrócić.

 A jak Wam minął wrzesień?

Trzymajcie się cieplutko :D



Copyright © 2016 PRZY KUBKU HERBATY , Blogger