Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seriale. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seriale. Pokaż wszystkie posty

23.12.20

Subiektywny przegląd świątecznych filmów | Netflix

Subiektywny przegląd świątecznych filmów | Netflix

Uwielbiam oglądać świąteczne filmy. Okazuje się jednak, że wcale nie jest tak łatwo znaleźć dobry film z motywem przewodnim, jakim jest Boże Narodzenie. Prawie każda z nas lubi oglądać co roku Cztery gwiazdki, to własnie miłość, Kevin, Listy do M. Holiday itd. W tym roku postanowiłam bliżej zapoznać się z ofertą dostępnych tego typu filmów na Netflixe. Okazało się, że jest ich tam naprawdę sporo. Tylko czy ilość idzie w parze z jakością tych filmów?
Właściwie każdy grudniowy wieczór spędzam w towarzystwie kubka gorącej herbaty, koca, psa i filmu/ serialu. Ale w pewnym momencie przesyciłam się świątecznymi filmami bo część z nich okazała okropnie przewidywalna i płytka. Lubię oglądać romanse i lekkie filmy, ale litości, niech nie będą totalnie odrealnione i tandetne. To co udało mi się zobaczyć podzieliłam na trzy grupy filmy słabe, dobre i najlepsze.

Filmy, które oceniam na 4-5/ 10
Do tych najsłabszych filmów jakie obejrzałam zaliczam Świąteczny spadek, Święta na zamówienie i Zamiana z księżniczką. Te filmy był do bólu przewidywalne, totalnie nic w nich nie zaskakiwało, zero zwrotów akcji, fabuła mało wciągająca. Największym rozczarowaniem okazał się film Zamiana z księżniczką film tak słodki i naiwny, że aż mdli mnie gdy o nim myślę ;) Niestety tego typu filmy dominują na Netfixie.

Filmy i serial, które oceniam na 7/ 10
Grudzień zaczęłam od obejrzenia serialu Dash i Lily. Kilka lat temu koleżanka bardzo polecała mi książkę pod tym samym tytułem. Fabuła serialu okazała się interesująca. Głównymi bohaterami są nastoletni Dash i Lily, których połączył czerwony notatnik z wyzwaniami. Każde z nich dzięki zabawie w podchody może uciec od bieżących problemów i rozterek.
Serial choć lekki i każdy może domyślić się jakie będzie zakończenie to często fabuła zaskakuje, a wyzwanie jakie przygotowali sobie Dash i Lily są naprawdę ciekawe.


Randki od święta to film, który bardzo chciałam obejrzeć, mimo że czytałam różne opinie na jego temat. Jednak bardzo lubię Emmę Roberts i to głównie dla niej chciałam zobaczyć ten film.
Fabuła nie jest zbyt zawiła, otóż dwoje singli mających dosyć docinków bliskich i nieudanych randek postanawia towarzyszyć sobie nawzajem podczas rodzinnych uroczystości. Okazuje się, że taka znajomość bez zobowiązań ma wiele plusów.
Film przyjemny i co dla mnie istotne nieprzesłodzony. Był to przyjemny seans.


Największym zaskoczeniem okazał się film Święta, święta i znowu święta. Chociaż po pierwszych 15 minutach stwierdziłam, że nie da się go oglądać. Irytował mnie aktor odgrywający główną rolę. Na szczęście nie zrezygnowałam i obejrzałam do końca, warto było. Fabuła jest dosyć zakręcona i ciężko mi ją opisać, ale spróbuję. Jorge, główny bohater, nienawidzi Bożego Narodzenia. W Wigilię udając Mikołaja spada z dachu i traci przytomność. Gdy się budzi okazuje się, że znów jest Wigilia, ale rok później. Schemat powtarza się co roku, przez pozostałe 364 dni, nie pamięta co robił w Wigilię, a w Wigilię nie pamięta, co robił przez pozostałe dni.
I takie filmy świąteczne mogę oglądać, było śmiesznie, ale i dramatycznie, morału też nie zabrakło. Przy jednej scenie ciężko było mi powstrzymać łzy. Być może inspiracją do powstania tego filmu była "Opowieść wigilijna" i duch przyszłości.


Film i serial, które oceniam na 8/10
Dokładnie rok, tyle musiałam czekać na drugi sezon genialnego serialu Facet na święta. Wreszcie autentyczna bohaterka, kobieta z krwi i kości. Mająca problemy i radości, których może doświadczyć każda z nas. Sorki, ale szybciej wygracie w lotka niż poznacie prawdziwego księcia. Za to każda trzydziestoletnia singielka usłyszy od któregoś z krewnych jakaś uszczypliwość na swój temat. Dlatego główna bohaterka Johanne postanawia w ciągu kilku dni znaleźć faceta, którego zabierze na świąteczną kolacje do rodzinnego domu. Co okazuje się niesamowicie trudne.
Największą wadą tego serialu, jest to, że już go obejrzałam. Mam nadzieję, że powstanie więcej bardziej dojrzałych produkcji świątecznych.


Zaskakujące jest to, że najlepszym filmem, jaki obejrzałam i który faktycznie wprowadził mnie w świąteczny nastrój jest produkcja dla najmłodszych Kronika świąteczna. To w tym filmie odczuwa się prawdziwą magię świąt. Tylko nie oglądajcie tego filmu z dubbingiem, bo to jest jakaś porażka. Tak źle dobranych głosów dawna nie słyszałam. Bardzo przyjemny film. A to zarys fabuły: rodzeństwo przypadkowo rozbija sanie św. Mikołaja, a następnie wraz z nim wyrusza w pełną przygód podróż, by uratować Boże Narodzenie.
Kronika świąteczna zachwyciła mnie tak samo, jak w zeszłym roku bajka Klaus.


Czy macie swoje ulubione świąteczne filmy? Co sądzicie o filmach na Netfixie?


Korzystając z okazji przesyłam życzenia :*




4.11.20

Podsumowanie października| Haul kosmetyczny| "Gambit Królowej" i inne jesienne przyjemności

Podsumowanie października| Haul kosmetyczny| "Gambit Królowej" i inne jesienne przyjemności

 


Witajcie w listopadzie, albo liściopadzie ;)

Dopiero co przewracałam kartkę w kalendarzu na październik, a już listopad. Łapie się na tym, że idę do pracy w poniedziałek,  i już nagle piątek. Szkoda tylko, że weekendy też tak szybko mijają.
Październik był dla mnie miesiącem pełnym skrajnych emocji. Z jednej strony udało mi się odpocząć spędzając z koleżankami weekend w uroczej wiejskiej chatce, spacerując nad brzegiem rzeki i jedząc kiełbaski z ogniska. Byłam również na grzybobraniu, chociaż przywiozłam do domu więcej kleszczy na sobie niż grzybów w wiaderku, ale pogoda była idealna. Razem z Mężem wybraliśmy się na krótką wycieczkę i spacer po parku w Chlewiskach (fotorelacja pojawiła się już na blogu). Udało nam się wreszcie postawić ogrodzenie na działce. Z drugiej strony obecna dramatyczna sytuacja w Polsce związana z koronawirusem i strajkiem kobiet. Nie jestem w stanie zrozumieć, po co psuć coś, co dobrze funkcjonuje od wielu lat. Jestem zwolenniczka kompromisu i nie chcę zmian. I myślę sobie jeszcze, czy pandemia to odpowiedni moment na wprowadzanie zmian? Co rusz, to gorsza decyzja rządu. Na ten moment znów potrzebuję detoksu od wszelkich informacji z kraju. 
 

W październiku starałam się robić rzeczy, które sprawiały mi przyjemność i na które miałam akurat ochotę. Ciepła herbata z cytryna, kocyk, lekki serial/ film/ książka, do tego piękny zapach z ulubionych świec.  To mój przepis na idealne jesienne popołudnie. Ostatnio odkryłam cudownie pachnące siwce marki DW Home, które mozna znaleźć w TK Maxx, polecam !
Największa frajdę sprawiło mi układanie puzzli, które czekały dwa lata aż je wyjmę z pudełka. Puzzle to świetny sposób, by oderwać myśli od trapiących nas problemów. Tak mocno skupiamy się na szukaniu kolejnych pasujących elementów układanki, że nie możemy po prostu myśleć o czymś innym. Dlatego lada dzień znów wyciągnę kolejne pudełko puzzli. 

Wracając do kocyka, filmów i seriali po raz nie wiem, który obejrzałam trylogię "Władcy Pierścieni". Mam ogromny sentyment to tych filmów,  znam je na pamięć, w tym niektóre dialogi i nigdy chyba nie będę miała dość.
Jak już jestem przy powrotach, to zaczęłam oglądać "Kochane kłopoty". Serial ten zaczęłam oglądać wiele lat temu, gdy byłam w wieku głównej bohaterki Rory - 16 lat, a teraz jestem starsza od jej matki. Ciekawy jest taki powrót po latach, kiedyś z zapartym tchem śledziłam losy nastolatki, teraz bardziej interesuje mnie życie trzydziestokilkulatki. Pamiętacie ten serial?

"Emily w Paryżu" to serial na temat, którego czytałam wiele skrajnych opinii. Gówna bohaterka, młoda i utalentowana Emily dostaje szansę pracy w Paryżu. Kolejne przeciwności losu pokonuje z uśmiechem na ustach i wrodzonym optymizmem. 
Dla mnie był to serial z kategorii tych lekkich i przyjemny, a w październiku głownie takiej właśnie rozrywki potrzebowałam. Ładni ludzie, ładny Paryż, ładne stroje. Wielu osobom kojarzy się z filmem "Diabeł ubiera się u Prady", mnie również. Z chęcią obejrzę drugi sezon.

Natomiast ostatnio również na Netflixie obejrzałam  "Gambit królowej". Zainteresował mnie ten serial z dwóch powodów: wysokich ocen i tego, że gra w nim Marcin Dorociński. 
Beth jest sierotą, która trafia do sierocińca. Tam po raz pierwszy gra w szachy. Okazuje się, że ma niebywały talent. W krótkim czasie zostaje najlepszą szachistką stanową. Ale już jako 9-latka zaczyna być uzależniona od leków psychotropowych. Szachy stają się jej obsesją, chce zdobyć tytuł arcymistrza i pokonać Vasily Borgov - najlepszego gracza na świecie. 

Nie spodziewałam się, że serial rozgrywkach szachowych tak mnie wciągnie. Wszystkie 7 odcinków obejrzałam w jeden dzień. Nie mam do czego się przyczepić. Wszystko w tym serialu jest idealne. Odcinki są na równym poziomie, nie ma przegadanych scen, czy jakiś niepotrzebnych wątków pobocznych, które odwracały by uwagę od głównej bohaterki. Piękne kostiumy i scenografia. A aktorka wcielająca się w Beth ma mega hipnotyzujące spojrzenie i charyzmę, ciężko oderwać od niej oczy.  Dla mnie ten serial jest fenomenalny, ale wiem, że nie wszystkim się spodoba i niektórzy mogą uznać go za nudnawy. 

 

Stałym elementem, każdego podsumowania miesiąca są haule kosmetyczne. Tym razem nie mogło być inaczej. Zacznę od kolorówki marki Bell, którą można dostać w Biedronkach. "Żałuję", że odkryłam limitowane serie wypuszczane przez Bell, ponieważ mam ochotę wypróbować absolutnie wszystko. Tym razem inspiracją do powstania nowej kolekcji były róże. Skusiłam się na brązujący róż do policzków, rozświetlacz oraz aksamitną płynną pomadkę, która dla mnie okazała się największym hitem. W tym miesiącu planuje napisać post o moich ostatnich odkryciach z kolorówki i na pewno pojawi się ona w tym poście, a także inne kosmetyki z Bell. 

Kolejne włosowe nowości kupiłam do przetestowania. Zainteresowały mnie kosmetyki z nowej serii OnlyBio. Zależało mi na peelingu, ale akurat wszędzie był wykupiony. Na pocieszenie wzięłam olejek zabezpieczający końcówki włosów, już mogę powiedzieć, że jest dobry oraz odżywkę emolientową przeznaczoną do włosów, które się trudno rozczesuje i puszą się. Teoretycznie odzywka idealna dla mnie, a tak nie jest.
Kolejne dwa produkty to maska Kallos z kreatyną, miałam wiele rodzajów i każda dobrze się u mnie sprawdzała oraz szampon z aloesem z Biedronki.

Ostatnie kosmetyki to moje dwa ulubione kremy do rąk marki Dermofuture, uwielbia!, rozjaśniająca maseczka z witamina C z Bielendy oraz punktowy żel na wypryski od Eveline, który całkiem dobrze radzi sobie z pojedynczymi krostkami. 

Wiem, że dla wielu osób listopad to jeden z najgorszych, jeśli nie najgorszy miesiąc w roku, dlatego Kochane dbajcie o sobie, o swój komfort psychiczny, wypoczywajcie i nie dajcie się jesiennej chandrze ani Covidowi.

Ściskam Was mocno! :*


9.6.20

Podsumowanie maja| nowości książkowe i kosmetyczne| Netflix| ulubiona aktywność fizyczna

Podsumowanie maja| nowości książkowe i kosmetyczne| Netflix| ulubiona aktywność fizyczna
Witajcie w maju!
Za nami kolejny nietypowy miesiąc. Na szczęście powoli wszystko wraca na właściwe tory. A jakie zmiany przyniósł maj dla mnie? Wreszcie koniec z pracą zdalną, wróciłam do pracy. Przekonałam się, że praca w domu nie jest dla mnie. Dużo lepiej czuję się mając codzienny obowiązek chodzenia do pracy.  Nie spędzam całego dnia w dresie, mam kontakt z ludźmi, więcej się ruszam, i co najważniejsze dom nie kojarzy mi się już z pracą, a miejscem w którym odpoczywam i relaksuję się.

Najlepszą rzeczą, jaką dla siebie zrobiłam w maju, to zakup roweru i weekendowe przejażdżki. Nie przeszkadzała mi nawet jazda w maseczce ochronnej. Każde wyjście na rower sprawia mi ogromną radość (poza pierwszym), czuję się wolna i zrelaksowana.  Mam już swoją ulubioną trasę, która liczy około 21-23 km i prowadzi przez okoliczne wsie i lasy. Za każdym razem zachwycam się otaczającą przyrodą, trochę zaglądam ludziom do ogródków, w których jest mnóstwo kolorowych drzew, krzewów i kwiatów. A pierwsza jazda na rowerze była potwornie męcząca, po 6 tygodniach siedzenia w domu , już po 3 km miałam zadyszkę, po 10 km bolało mnie wszystko i nie miałam siły wracać do domu.
Jazda na rowerze i piesze wędrówki to moje ulubione aktywności fizyczne. Jakie są Wasze?


KSIĄŻKI, SERIALE, FILMY
Siedzenie w domu sprzyjało wertowaniu internetu w poszukiwaniu okazji cenowych. Na stronie Emiku znalazłam kilka ciekawych książek w bardzo atrakcyjnych cenach ( Raz, dwa, trzy ... giniesz Ty", "Chorwacka przystań", "Pamiętnik księgarza", "wielkie włoskie wakacje" . Aż dziwne, bo zwykle w tej księgarni książki były zawsze najdroższe. Kolejne dwie książki (wydanie kieszonkowe "Nić Arachny", "Słowiański amulet" kupiłam w Biedronce, niestety czcionka jest tak mikroskopijna, że bardzo ciężko idzie mi ich czytanie. Czasem ciekawe książki stanowią dodatek do jakiegoś czasopisma, tym razem upolowałam dobrze znana książkę miłośnikom stylu skandynawskiego i hygge "Lykke, po prostu szczęście". A od koleżanki z okazji imienin dostałam książkę "Codzienność w Toskanii".
W maju na Natflixie obejrzałam najnowszy sezon "Domu z papieru", który mnie trochę rozczarował. Pierwsze dwa sezony były świetne, trzeci lekko naciągany, ale czwarty widać, że scenariusz był pisany na szybko. Mimo lekkiego niezadowolenie czekam na kolejny sezon.
Kolejnym serialem jaki obejrzałam był "Jeszcze nigdy" opowiadający o losach hinduskiej dziewczyny, która zmaga się z problemami emocjonalnymi po śmierci ojca, a także typowymi dla nastolatków troskami. Od czasu do czasu lubię obejrzeć coś dla nieco młodszej widowni, a ten serial okazał się bardzo przyjemny. Podobał mi się humor i to, że mogłam trochę bliżej poznać kulturę hinduską. Przy okazji polecam Wam komedię "Late Night", do której scenariusz napisała Mindy Kaling, która odpowiada również za scenariusz do "Jeszcze nigdy".
Kolejne dwa filmy obejrzane na Netflixie to "6 Underground" z  Ryanem Reynolds'em oraz "Tyler Rake: Ocalenie" z Chrisem Hemsworth'em. Już kiedyś to pisałam ,ale powtórzę, Netflix robi świetne seriale, ale filmy słabe lub dobre. Nie obejrzałam jeszcze żadnego filmu, który zrobiły na mnie piorunujące wrażenie, albo chociaż bardzo dobre. Z Tych dwóch lepiej mi się oglądało "Tyler Rake: Ocalenie" fabuła była bardziej wciągająca i przynajmniej nie zasnęłam w trakcie seansu.



Na koniec zostawiłam zakupy. Poza kolorówka zakupionej w trakcie promocji w Rossmannie, o której pojawił się już post na blogu KLIK, kupiłam również kilka produktów do pielęgnacji.
Po raz pierwszy zdecydowałam się na wypróbowanie produktów marki Yope do włosów. Nie mogło zabraknąć rożnego rodzaju maseczek, w tym ulubionych firmy  Dr. Mola, a także płynu micelarnego z Eveline. Ostatnio bardzo  polubiłam kosmetyki Lirene z serii Natura, planuje post na ich temat, a tymczasem zaczynam testować nowość, czyli hydrolat- tonik chabrowy


Ciekawe co przyniesie czerwiec? zwykle o tej porze miałam już zaplanowany urlop i odliczałam dni do wyjazdu. W obecnej sytuacji nic nie planuję. A co z Waszymi urlopami? Planujecie jakieś podróże?

Pozdrawiam cieplutko :*
Magda



1.6.20

Ulubione filmy i seriale mojego dzieciństwa| TOP 5

Ulubione filmy i seriale mojego dzieciństwa| TOP 5
Z okazji Dnia dziecka proponuje podróż w czasie. Przenieśmy się wspólnie w przeszłość, do lat naszego dzieciństwa i przypomnijmy sobie, co się wtedy oglądało.
Patrząc wstecz odnoszę wrażenie, ze jako dziecko mniej spędzałam czasu przed telewizorem niż teraz (wliczam w to także godziny spędzone na YT). Ciężko było mnie zagonić do domu nawet na wieczorynkę, chyba, że leciała Brygada RR. Wtedy razem z Bratem  punktualnie zjawialiśmy się przed telewizorem. A razem z koleżankami o 15 przerywałyśmy zabawę by obejrzeć Czarodziejkę z Księżyca.

Dużo rzadziej oglądałam filmy, jednak jest kilka , które mimo upływu lat uwielbiam i doskonale pamiętam.

1. NIEKOŃCZĄCA SIĘ OPOWIEŚĆ (1984)
Największy hit mojego dzieciństwa. Ten film oglądałam kilkanaście razy. Totalnie mnie oczarowała historia chłopca, który wykradł książkę i razem z jej bohaterami przeżywa niesamowite przygody w świecie Fantazji.
Nawet nie wiem, co jest bardziej popularne film czy piosenka Limahl.


2.  FANTAGHIRO (1991)
 Tytułowa bohaterka to młoda i nieco zbuntowana księżniczka, która świetnie włada mieczem. Udając mężczyznę staje do pojedynku z Romualdo, księciem z wrogiego królestwa.
Po obejrzeniu tego filmu chciałam być jak Fantaghiro, zamiast chodzić w ładnych sukieneczkach wolałam nosić spodnie i wspinać się po drzewach. A Romualdo był chyba moja pierwszą miłością ;)

3. LEGENDA (1985)
 Młody Tom Cruise walczy z Panem Ciemności w świecie pełnym magi, elfów i jednorożców.
I to kolejny film fantasy, który oglądałam wielokrotnie, ciągnie mnie od najmłodszych lat do  magicznym krain.

4. SABRINA NASTOLETNIA CZAROWNICA (1996)
 Pewnie większość dziewczyn w moim wieku oglądało przygody młodej czarownicy, która bardzo często pakowała się w jakieś kłopoty. Może też marzyły o tym, by w dniu 16 urodzin dowiedzieć się, że podobnie jak Sabrina posiadają magiczne moce.

5. Doktor Quinn (1993)
Każde dziecko, które urodziło się na przełomie lat 80. i 90 zna niezwykła panią doktor, która porzuca wygodne życie w dużym mieście i przeprowadza się na dziki zachód.
Ten serial oglądam najczęściej z mamą, ale pamiętam, ze cała rodzina gromadziła się przed telewizorem. 

 BONUS
Najstraszniejszym filmem jaki oglądałam w dzieciństwie były Gremliny.  Dokładnie pamiętam, że na końcu filmu lektor mówił by sprawdzić czy w zakamarkach domów nie chowają się te przerażające stworzonka. Razem z Bratem chcieliśmy nawet meble w pokoju poprzesuwać, tak się wystraszyliśmy.


Czekam na Wasze filmowe/ bajkowe wspomnienia z dzieciństwa :)



15.5.20

Podsumowanie kwietnia| pierwszy wiosenny spacer| obejrzałam 365 dni| nowości kosmetyczne

Podsumowanie kwietnia| pierwszy wiosenny spacer| obejrzałam 365 dni| nowości kosmetyczne

Witajcie w maju :)
Wróciłam do pracy i od razu mniej czasu na blogowanie, stąd tak późno publikuję ten post.
Wydawać by się mogło, że na kwarantannie dni będą mijać wolniej. Otóż nie, było wręcz odwrotnie. Dni był do siebie bardzo podobne,  i żeby nie powiedzieć lekko nudne i do bólu przewidywalne. Największą atrakcją okazały się dwa wyjścia z domu, długi spacer po lesie i grill na działce. Było cudownie! Wreszcie coś innego. Na każdym kroku zachwycałam się pięknem przyrody. A po dwugodzinnym spacerze nogi bolały mnie tak, jakbym przebiegła maraton. Kondycja beznadziejna, ale pracuję nad jej poprawą.
W poprzednim podsumowaniu miesiąca, pisałam Wam, że śledzenie bieżących informacji nie wpływa na moje samopoczucie korzystnie. Zaczęłam też dozować sobie wiadomości z kraju i ze świata, szczególnie te dotyczące koronawirusa. Dzięki temu jestem w lepszej kondycji psychicznej. Ogólnie wydaje mi się, że odnalazłam się w nowej rzeczywistości.  Wzięłam sobie do serca zdanie, które usłyszałam w trakcie szkolenia on-line, w którym brałam niedawno udział:
"Przetrwa nie najsilniejszy, ani nie najinteligentniejszy (gatunek) – lecz ten, który potrafi się najlepiej dostosowywać do zmian.".

Powrót do pracy dobrze mi zrobił, miła odmiana. Teraz chodzę do pracy 3 razy w tygodniu i dwa dni mam pracy zdalnej w domu. Czekam cierpliwie na koniec pandemii i (mam nadzieję) podróże. Marzy mi się jakiś wyjazd, najchętniej w góry. 

W podsumowaniu miesiąca nie może zabraknąć nowości kosmetycznych. Od razu widać, że w kwietniu postawiłam na nawilżanie. Brak deszczu i suche powietrze bardzo negatywnie wpłynęły na kondycję mojej skóry. Od razu mogę Wam polecić dwa kremy, których używam zamiennie Lirene Natura krem na noc wygładzająco- regenerujący oraz krem odżywczo-nawilżający marki Bandi z serii Hydro Care. Przy okazji zakupów spożywczych w Lidlu kupiłam dwie maseczki na tkaninie, Cien skusiła mnie dobra cena, zobaczymy jak jakość oraz nawilżającą maseczkę w tubce Bio World, a także paletkę cieni I love Revolution, nie mogę malować ust przez to, ze trzeba nosić maseczki więc stawiam na mocniejszy makijaż oka ;) Poza tym jeszcze krem do rąk marki Yope, kiedyś ciągle widziałam kremy tej marki na IG oraz krem pod oczy marki Bielenda z serii Vegan Muesli.

Kupiłam również magazyn "Zwierciadło" z ciekawymi dodatkami kosmetycznymi od Eveline. Sama gazeta okazała się również ciekawa. Największe wrażenie zrobiła na mnie rozmowa z Wojciechem Eichelbergerem - psychologiem i psychoterapeutą na temat obecnej sytuacji i tego co się w nas zmieniło w czasie kwarantanny, świat w końcu się zatrzymał, a my przestaliśmy pędzić. 

Obejrzane w kwietniu:

Myślałam, że więcej czasu spędzę przed telewizorem w czasie pandemii. Zdecydowanie częściej wybierałam kolejny odcinek serialu niż film. Oczywiście obejrzałam 4 sezon "Domu z papieru" i niestety wg mnie był to najsłabsza część i pełna absurdów. A sceny strzelanin były żenujące. Przeciwnicy stojąc na przeciwko siebie w odległości kilku metrów zużyli całe magazynki i nikt w nikogo nie trafił. Twórcy sami przyznali się, że scenariusz był pisany na szybko, zmieniał się często w trakcie kręcenia serialu. Mimo wszystko czekam na kolejny sezon.
Kolejny serial to "Unorthodox" liczący tylko 4 odcinki. Opowiada o młodej dziewczynie wywodzącej się z ortodoksyjnego środowiska żydowskiego, która postanawia porzucić męża oraz dotychczasowe życie i wyjechać do matki mieszkającej w Berlinie.
Świetny serial, od które ciężko było mi się oderwać i żałuje, że ma tylko cztery odcinki. Do tej pory niewiele wiedziałam o życiu ortodoksyjnych Żydów, ten serial przybliżył mi ich kulturę. Z chęcią obejrzę jeszcze coś w tym stylu.
Razem z mężem zaczęliśmy oglądać serial "Gotham". Ten serial polecam fanom Batmana, opowiadam m.in. o losach młodego Bruca Wayna.
Na koniec wisienka na torcie, czyli film "365 dni". Książki nie czytałam, moja opinia dotyczy tylko filmu. Cóż ... nie sądziłam, że to kiedyś napisze, ale "50 twarzy Greya" nie było takie straszne, zyskał ten film w moich oczach po obejrzeniu "365 dni". Ogólnie miałam wrażenie, że oglądam jakiś przydługi teledysk. Główna bohaterka ma okropny charakter, jak mnie to denerwowało! Ja wiem, że kobiety często zdanie, no ale bez przesady. Akcji w tym filmie nie ma w ogóle. Jak wreszcie coś zaczęło się dziać okazało się, że to koniec filmu. Streszczenie "365 dni" może wyglądać następująco: Gangster porywa kobietę i daje jej 365 dni, by go pokochała. Ona zakochuje się po kilku dniach i zachodzi w ciążę. Koniec filmu. Film jest strasznie płaski, sceny erotyczne miały być takie mega odważne, a szczerze mówiąc w Outlanderze w pierwszym i drugim sezonie był ciekawsze i bardziej zmysłowe.
Nie wiem jak książka, może jest ciekawsza, ale ja miałam okazję przeczytać tylko jeden erotyk, który miał ciekawą fabułę, czyli "Mistrz" Katarzyny Michalak.
Największą zaleta tego "dzieła" są piosenki Michela Morrone, czyli filmowego Massimo.


Na koniec widok z mojego balkonu, centrum miast i taka piękna zieleń.

A jak Wam minął kwiecień?


9.3.20

Filmy i seriale o kobietach i dla kobiet

Filmy i seriale o kobietach i dla kobiet
W ubiegłym roku z okazji Dnia Kobiet na blogu pojawił się tekst pt. "Jestem kobietą- a jaka jest Twoja super moc?". Jeśli jeszcze nie czytałyście zachęcam do nadrobienia zaległości, post znajdziecie tutaj KLIK. Natomiast w tym roku, z okazji naszego święta przygotowałam zestawienie filmów i seriach o silnych kobietach, które potrafią się wspierać w najtrudniejszych momentach, które pokazują, że powinnyśmy wychodzić ze schematów, a także o kobietach które są zaborcze potrafią krzywdzić siebie oraz innych. Cóż ... ile kobiet tyle charakterów. Pewne jest to, że nie można się z nami nudzić.

FILMY

UŚMIECH MONY LIZY

Kalifornia, rok 1953. Młoda nauczycielka Katherine Watson rozpoczyna pracę w elitarnej szkole dla dziewcząt. Jest przekonana, że spotka ambitne dziewczyny, które wykorzystają swoją szansę na rozwój i samostanowieniu o sobie. Niestety, okazuje się, że dziewczęta marzą tylko o tym by wyjść za mąż. Uważają, że obrączka na palcu jest ważniejszy niż wykształcenie.
Katherine pomimo braku akceptacji otoczenia uczy dziewczęta jak niezależnie myśleć i namawia je by odnalazły swoją drogę w życiu.


"Uśmiech Mony Lizy" to piękny i mądry film z gwiazdorską obsadą. Pierwszy raz obejrzałam go jako nastolatka i zrobił na mnie ogromne wrażenie. Spodobały mi się w nim dwie rzeczy: główne przesłanie wynikające z filmu, czyli że kobieta nie jest dodatkiem do mężczyzny, powinna być samodzielna i mieć własne zdanie oraz zafascynowała mnie historia sztuki. W filmie dużo mówi się o sztuce i pięknie i to dzięki niemu stałam się bardziej wrażliwa na to co mnie otacza i co widzę.

Przy okazji wspomnę jeszcze o cudownym filmie jakim jest "Czekolada". Gówna bohaterka jest idealnym przykładem kobiety, która przełamywała schematy i wychodziła przed szereg.



UKRYTE DZIAŁANIA
Film inspirowany prawdziwymi wydarzeniami.
Akcja filmu rozgrywa się na przełomie lat 50. i 60. Trzy genialne matematyczki pracują dla NASA. W tym czasie Amerykanie doskonalą plany związane z  wysłaniem pierwszego człowieka w kosmos. Kobiety choć są geniuszami w swoich dziedzinach są pomijane i dyskryminowane ze względu na płeć i kolor skóry. Ten lot w kosmos jest dla nich szansą by wyjść z cienia, zawalczyć o swoja godność i równouprawnienie.


Obejrzałam już wiele filmów, w których był poruszany wątek segregacji rasowej i za każdym razem jestem ogromnie poruszona tą niesprawiedliwością. W głowie mi się nie mieści jak można dzielić ludzi na lepszych i gorszych. Bohaterki ciągle spotykały się z dyskryminacją, jak nie ze względu na kolor skóry (jedna z kobiet musiała biegać do toalety do innego budynku oddalonego o kilkadziesiąt metrów, bo nie mogła korzystać z "białego" WC, a także nie mogła korzystać z tego samego ekspresu do kawy co biali), to na płeć (kolejna bohaterka choć były piekielnie inteligentne nie mogły pracować w męskim zespole). Na szczęście byli też ludzi, dla których liczyło się przede wszystkim to, że mają olbrzymią wiedzę i ich umiejętności są ważniejsze niż kolor skóry, czy to z jakiej toalety powinny korzystać.
Należy oddać wielki szacunek tym kobietom, nie poddały się i potrafiły zawalczyć o swoje prawa i szczęście.
Podobne emocje wzbudził we mnie film na pewno dobrze Wam znany pt."Służące".

ZWYCZAJNA PRZYSŁUGA
Stephani i Emily różnią się absolutnie pod każdym względem. Ta pierwsza jest typową mamą, świetnie zorganizowaną, zawsze na czas, przy tym skromna i urocza. Natomiast Emily nie wie co to skromność, nosi odważne ubrania, jest wyzwolona i czerpie z życia pełnymi garściami. Kobiety poznały się w szkole swoich synów. Bardzo szybko zaprzyjaźniają się i spędzają ze sobą coraz więcej czasu. Pewnego dnia Emily prosi Stephani by odebrała jej synka ze szkoły. Jego matka nie zjawia się po niego przez kilka kolejnych dni, chłopiec nocuje u Stephani, do momentu aż jego ojciec wróci by się nim zaopiekować. Kobieta zaniepokojona zniknięciem przyjaciółki zaczyna prowadzić własne śledztwo, które ujawnia intrygujące tajemnice Emily. Okazuje się, że kobieta nie jest tym za kogo się podaje. 

Ten film to bardzo udane połączenie komedii, czarnego humoru, romansu, kryminału i thrillera. Wszystko w dobrze dobranych proporcjach sprawia, że nie można się nudzić podczas oglądania. Zwrotów akcji również nie brakuje. Jeżeli lubicie kobiece kino z lekkim pazurem, ten film jest dla Was.



SERIALE
OSTRE PRZEDMIOTY
Camille Preaker jest dziennikarką. Szef zleca jej napisanie artykułu o zagadkowych morderstwach dwóch dziewczynek. Do tych tragedii doszło w jej rodzinnym miasteczku, z którego uciekła wiele lat temu i do którego nigdy nie chciałaby wrócić. Pod naciskiem szefa zgadza się na wyjazd do Wind Gap, miasteczka w którym zaznała wiele cierpienia.

Ten miniserial (osiem odcinków) powstał na podstawie powieści znanej pisarki Gillian Flyn, autorki takich bestsellerów jak "Zaginiona dziewczyna" czy "Mroczny zakątek". Jest to najdziwniejszy serial, jaki przyszło mi oglądać. Odpychający i wciągający zarazem.
Główna bohaterka zmaga się z własnymi demonami, zachowuje się irracjonalnie, kaleczy swoje ciało, a pobyt w rodzinnym domu wszystko jeszcze bardziej komplikuje.
Z każdym kolejnym odcinkiem zbliżamy się do rozwiązania zagadki o odpowiedzi na pytanie kto jest mordercą. Poznajemy też kolejne fakty z życia Camille i jej rodziny. I to właśnie rodzinne relacje zaczynają bardziej intrygować niż same morderstwa
Gdy wszystko wydaje się być wyjaśnione, pojawiają się kilkusekundowe migawki po napisach końcowych... szczęka opada do samej podłogi. Zakończenie jest nietuzinkowe i mega zaskakujące.

WIELKIE KŁAMSTEWKA
W pięknie położonej nadmorskiej miejscowości w Kalifornii mieszkają trzy przyjaciółki. To wokół nich skupia się akcja serialu. Madeline i Celest przyjaźnią się od kilku lat, natomiast Jane niedawno przeprowadziła się do Monterey. Po pierwszym dniu w szkole, syn Jane zostaje posądzony o znęcanie się nad jedna z uczennic - córki bardzo wpływowej Renaty. Chłopiec upiera się, że nie zrobił nic złego dziewczynce. Ten incydent wpływa negatywnie na relacje pomiędzy matkami uczniów. Pewne jest, że któreś z dzieci kłamie, ale które? To nie jedyne kłamstwo, które się tu pojawia. I czy to właśnie przez kłamstwo ktoś zostaje zabity?

Po obejrzeniu dwóch pierwszych odcinków nie rozumiałam fenomenu i wysokich ocen tego serialu. Ale już po trzecim przepadłam. Nie mogłam się oderwać. Akcja nabierała tempa, a fabuła robiła się coraz bardziej zawiła.
Każda z bohaterek ma coś do ukrycia, okłamuje swoich najbliższych i nie radzi sobie z własnym życiem, a za drzwiami ich domów rozgrywają się prawdziwe dramaty. Ale to nie wszystko. Już w pierwszym odcinku dowiadujemy się, że ktoś został zamordowany., jednak nie wiemy kim jest, ani kto zabił. Po każdym odcinku miałam innego podejrzanego i inna ofiarę.
Najlepsze a zarazem najgorsze jest to, że dopiero w ostatnich minutach serialu wszystko zostaje wyjaśnione.
Polecam również drugi sezon tego serialu. Choć jest zupełnie inny nadal ciężko jest się od niego oderwać.


Ciekawa jestem jakie są Wasze ulubione filmy i seriale, w których to kobiety odgrywają główna rolę. Czekam na Wasze komentarze :)



8.12.19

Podsumowanie listopada| długie wieczory z serialami| dużo nowości kosmetycznych Balea, Lirene, Alverde, Dr. Mola

Podsumowanie listopada| długie wieczory z serialami| dużo nowości kosmetycznych Balea, Lirene, Alverde, Dr. Mola
Witajcie w grudniu! Coś nie mogłam się długo zebrać do napisania tego postu. Pierwszą przeszkodą był brak słońca, przez co zdjęcia wychodziły bardzo słabej jakości. Ogólnie druga połowa listopada rozczarowała mnie pod względem pogody, przez co zauważyłam u siebie pogorszenie nastroju. Kiedyś musiała przyjść jesienna chandra ;) Natomiast drugą przeszkodą, było to, że bardzo wkręciłam się w nowy serial "Outlander" i ostatnio każdą wolną godzinkę przeznaczam na obejrzenie kolejnego odcinka. Fabuła serialu opowiada o losach Claire Randall, która była brytyjską sanitariuszka w czasie II wojny światowej. Po zakończeniu wojny razem z mężem Frankiem wyjeżdża na krótki urlop do Szkocji. Niespodziewanie Claire przenosi się w czasie do roku 1743. Gdzie trwa konflikt szkocko-angielski. Ze strony angielskiej spotyka ją wiele nieprzyjemności, dlatego staje po stronie szkockiej.
Wiele osób polecało mi ten serial, jeśli nie ze względu na fabułę to na przepiękne widoki. Po obejrzeniu kilku odcinków ciężko jest się nie zakochać w malowniczej Szkocji. Od dawna mam w planach odwiedzenie tego kraju, a teraz jeszcze bardziej chcę tam pojechać. "Outlander" to serial, który jest doskonałym połączeniem dramatu, romansu, filmu przygodowego, fantastycznego,historycznego a momentami erotycznego. Przyznacie, że to niezwykła mieszanka? Jedyny minusem jaki dostrzegam, jest to, że dostępne są póki co 4 sezony serialu, a zapowiedziane są dwa następne. Nie lubię czekać na kolejne odcinki, chociaż wiem, że w tym przypadku warto. Zawsze mogę sięgnąć tez po książkowy pierwowzór.

Kolejne dwa seriale, które obejrzałam w listopadzie oparte są na prawdziwych wydarzeniach.
Serial "Manhunt: Unabomber"  opowiada o poszukiwaniach terrorysty, który przez 17 lat w różnych odcinkach czasowych podkładał ładunki wybuchowe. Na początku były to niewielkie bomby, które raniły adresatów niefortunnych przesyłek, natomiast późniejsze paczki doprowadzały do śmierci niewinnych osobób. Profiler z FBI, Jim „Fritz” Fitzgerald dostaje propozycję dołączenia do jednostki, która ma zidentyfikować i aresztować terrorystę nazywanego Unabomber.

Serial "American Crime Story: Sprawa O.J. Simpsona" ukazuje kulisy słynnego procesu znanego aktora i byłego futbolisty oskarżonego o zabicie byłej żony oraz kelnera. Serial odkrywa chaotyczne, zakulisowe działania oraz manewry zarówno prokuratury, jak i obrony, którzy chcą osiągnąć swój cel. Początkowo prokuratura jest pewna wygranej, jednak najlepsi adwokaci wynajęci przez O.J. Simpsona zrobią wszystko by doprowadzić do uniewinnienia swojego klienta.

Serdecznie Wam polecam wszystkie trzy seriale!

W każdym podsumowaniu miesiąca prezentuję Wam kosmetyczne zakupy, które poczyniłam w danym miesiącu. Zwykle są one skromne. Zazwyczaj nie robię zapasów kosmetycznych, zużywam jeden, kupuję następny. W listopadzie było inaczej. Też winą za to obarczę brak pogody, w końcu zakupy to najlepszy sposób na poprawę nastroju ;)


Na początek zakupy z TK MAXX, gdzie kupiłam dwie mgiełki marki Tisserand. Niebieska Sleep jest o zapachu lawendy, drzewa sandałowego i jaśminu i rozpylam ją każdego wieczoru w sypialni, a mgiełka Relax to połączenie olejku pomarańczowego, geranium i gałki muszkatołowej. Trzeci produkt to rewitalizujący sprej do ciała marki Hej Orgnaic.

W listopadzie na drogeryjnych półkach pojawiła się nowa seria kosmetyków Lirene o nazwie Natura. Cieszę się, że coraz więcej firm wypuszcza linie kosmetyków o bardziej naturalnym składzie i które są ogólnie dostępne. Trzy produkty na zakup, których się zdecydowałam to peeling, krem matujący i hydrolat z róży. Kilkukrotnie używałam już peelingu i jestem pozytywnie zaskoczona jego działaniem.
Kolejne kosmetyki to: Bio Oliwka, czyli odżywka do skórek i paznokci Eveline, krem do stóp FussWohl, produkty do pielęgnacji stóp tej marki polecam wypróbować, są naprawdę dobre. Płyn micelarny Bielenda z serii Botanic Formula, krem z witaminą C marki Isana oraz peeling drobnoziarnisty VisPlantis, który głownie kupiłam dlatego, że firma wspiera fundację Rak'n'Roll.


Nowości maseczkowe. Cztery maseczki Dr. Mola kupiłam razem z miesięcznikiem "Zwierciadło", do każdego numeru dołączone były dwa produkty, jedna  nich jest do włosów i jej działania jestem najbardziej ciekawa.


A to już zakupy poczynione z Wiedniu, jeżeli obserwujecie mnie na Instagramie, to wiecie, że byłam na krótkiej wycieczce w stolicy Austrii na jarmarku bożonarodzeniowym. Musiałam oczywiście wstąpić do drogerii DM, gdzie kupiłam produkty do pielęgnacji włosów Balea, maseczki do twarzy, opakowanie dwóch peelingów, olejek różany i urocze słoiczki z różnymi masłami do ciała Alverde.

I na koniec moje kalendarze adwentowe, których otwieranie umila mi poranki w grudniu i odliczanie dni do Świąt. Kalendarze (duży)Balea i herbaciany Iring zostały kupione na Allegro, a kalendarz z ampułkami przywiozłam sobie z Wiednia.


Na koniec jak zawsze trochę o blogowych planach na grudzień. Kolejny post będzie to fotorelacja z Wiednia i jarmarku, następny będzie o moich ulubionych powieściach świątecznych, pojawią się rówenież posty kosmetyczne m.in. moja opinia o esencji z Resibo. Jeszcze myslę o jakimś typowo świątecznym wpisie, póki co szukam inspiracji, może Wy mi podsuniecie jakiś pomysł?


Chcę się odnieść jeszcze do mojego ostatniego wpisu na blogu. Chodzi o post, w którym podzieliłam się z Wami swoimi problemami związanymi z pracą i stresem. Dziękuję Wam za słowa otuchy, zrozumienia i Wasze historie. Niestety praca i codzienność dostarczają nam dużo przykrości i stresów. Nie zapominajmy o codziennej dawce relaksu i odpoczynku. Życzę Wam i sobie mniej stresów, a więcej powodów do radości. Trzymajcie się!


Wspaniałego grudnia Wam życzę :*



24.6.19

Seriale na Netflixie| Grace&Frankie, Lucyfer, Ania, nie Anna, Daredevile

Seriale na Netflixie| Grace&Frankie, Lucyfer, Ania, nie Anna, Daredevile
Blog pisany przy kubku herbaty
Netflix to jedna z największych dostępnych platform VOD (wideo na żądanie) na polskim rynku. Usługa ta pozwala na oglądanie wybranego filmu czy serialu w dowolnym momencie wybranym przez użytkownika. Jedną z największych zalet Netflixa jest brak reklam przerywających oglądanie ulubionego filmu czy serialu. Usługa ta jest płatna i wymaga by urządzenie (telewizor,tablet,laptop, telefon) było podłączone do internetu. Co miesiąc na Netflixie mają premierę nowe filmy, seriale i programy. Zarówno produkcji oryginalnej Natflixa jak i dobrze już nam znane obrazy, które premierę miały nawet kilka lat temu.
Chyba każdy już słyszał o Netfixie a oryginalne produkcje na stałe zagościły w popkulturze. Jest to tak ogromna baza filmów i seriali, że na pewno każdy znajdzie coś dla siebie.
Dostęp do Natflixa mam od maja i przez ten czas udało mi się obejrzeć kilka ciekawych produkcji, oto one:


Grace&Frankie
Grace i Frankie są po siedemdziesiątce, nie przepadają za sobą. Frankie jest ekscentryczną hipiską, a Grace elegancką i egocentryczną kobietą, różni je absolutnie wszystko. Życie kobiet wywraca się do góry nogami, gdy dowiadują się, że Sol i Robert , czyli ich mężowie mają romans od 25 lat, a teraz planują małżeństwo. Grace i Frankie zamieszkują ze sobą, a to dopiero początek ich problemów.

Ten serial polubiłam od pierwszego odcinka. Wszystkie 5 sezonów jest na równym poziomie. Serial jest pełen inteligentnego humoru, a także alkoholu, trawki i wibratorów. Nie ma nic wspólnego z głupiutkimi komedyjkami, często bywa słodko-gorzki. Główni bohaterowie są bardzo wyrazistymi postaciami. Z przyjemnością oglądałam ten serial i czekam na kolejny sezon.

Ania, nie Anna
Mateusz i Maryla są rodzeństwem w średnim wieku, postanawiają zaadaptować chłopca by pomagał im na Zielonym Wzgórzu. Przez pomyłkę trafia do nich rudowłosa dziewczynka Ania. Pomimo początkowej niechęci do niej Maryla i Mateusz postanawiają przygarnąć Anię.

Anię z Zielonego Wzgórza zna każdy, na Netflixie znajdziemy nową, odświeżoną wersję tej lektury. Nie wszystko się tu zgadza z książkowym pierwowzorem, co mnie osobiście nie przeszkadza. Obejrzałam dopiero pierwszy sezon i te 7 odcinków mnie oczarowało. Świetni aktorzy, aktorka grająca Anie ma ogromny talent. Poza tym zachwycam się strojami i świetnie oddanym klimatem XIX-wiecznej kanadyjskiej wsi.

Lucyfer
Lucyfer opuszcza piekło i przybywa na ziemię, a dokładniej do Los Angeles na wakacje. Po tym jak został wplątany w morderstwo, nawiązuje współpracę z policją. Zostaje cywilnym konsultantem i używa swoich nadprzyrodzonych mocy by pomagać detektyw Chloe Decker w rozwiązywaniu spraw kryminalnych.

Nie taki diabeł straszny jak go malują. A przynajmniej tak został przedstawiony w tym serialu, za to jest piekielnie przystojny i diabelsko irytujący. Każdy odcinek to inna sprawa i poszukiwania kolejnego mordercy. Osobliwy duet jaki tworzą pani detektyw i Lucyfer jest źródłem wielu zabawnych sytuacji, a dygresje tytułowego bohatera sprawiają, że nie raz wybuchłam śmiechem. Obejrzałam 4 sezony i za najsłabszy uważam sezon 3, ciągnął się okrutnie, był mało ciekawy i zaskakujący. Pierwsze dwa sezony najlepsze jak dla mnie.

Dardevile
Matt Murdock gdy był dzieckiem stracił wzrok w wypadku samochodowym, ale wyostrzyły mu się inne zmysły, głównie słuch. Na co dzień pracuję w kancelarii ze swoim kolegą, a wieczorem zakłada maskę i walczy z przestępcami w mieście. Ludzie zaczynają go nazywać Daredevile.

To serial dla fanów produkcji o superbohaterach. Jednak nie jest on zrobiony w podobny sposób jak Avengersi, których mogą oglądać dzieci. Daredevile jest brutalny i krwawy. Szczególnie drugi sezon, gdzie, co chwilę ktoś ginie. Każdy sezon ogląda się jak długometrażowy film. Nie oglądałam nigdy wcześniej czegoś podobnego.



Korzystacie z Netflixa? Macie swoje ulubione seriale? 



Copyright © 2016 PRZY KUBKU HERBATY , Blogger