Marcowe dzień dobry! Chyba wyrzucę swojego laptopa przez okno. Tekst ten zaczęłam pisać pierwszego marca. A dopiero teraz mogę go opublikować, bo komputer ciągle się zawieszał. Złośliwość rzeczy martwych. Ale przecież nie o moim laptopie ma być ten tekst ;) Bo to już czas na podsumowanie ubiegłego miesiąca. Prawie połowa marca, dni znów mijają w trybie błyskawicznym. Chociaż nie narzekam, że dni mijają tak szybko, bo to oznacza, że co raz bliżej jesteśmy wiosny i lata.
11.3.21
Podsumowanie lutego| Nowości z Bielendy| Wypad do kina| Piękna zima
15.9.20
Podsumowanie sierpnia| zakupy kosmetyczne| kino| nudy
Witajcie we wrześniu :) Już połowa miesiąca, a ja dopiero przychodzę z podsumowaniem sierpnia. Miałam krótką przerwę od bloga, spowodowaną m.in. wyjazdem wakacyjnym. O szczegółach, którego przeczytacie w kolejnym poście.
Wypadałoby w kilku słowach podsumować tegoroczne wakacje, ale to był jedne z najmniej ciekawych wakacji w moim życiu. Dobrze, że mieliśmy z Mężem zajęcie związane z ogarnianiem działki. Miało być mnóstwo wyjazdów, dobrej zabawy, ale nie wyszło. Pogoda też nie była najlepsza. Na szczęście idzie jesień, a ja ostatnimi laty bardzo polubiłam tę porę roku. Za oknem mam przepiękną czerwoną jarzębinę, chociaż w rzeczywistości jest to jarząb szwedzki, ale owoce mają takie same ;) Powoli też kończymy prace zaplanowane na ten rok na działce.
Jeśli chodzi o sierpień był on bardzo owocny pod względem obejrzanych filmów w kinie. Zawsze będę podkreślać, że uwielbiam oglądać filmy w kinie i nawet wspaniałe domowe warunki i duży telewizor nie są w stanie zastąpić mi wizyty w kinie.
Jako wielbicielka słonecznej Italii musiałam oczywiście obejrzeć "Włoskie wakacje". Akcja filmu rozgrywa się w malowniczej Toskanii. Ojciec z synem wyruszają z Londynu do swojej willi we Włoszech, w której wiele lat temu spędzili radosne chwile, aż do momentu śmierci matki głównego bohatera . Teraz ojciec i syn mają szansę naprawić swoje relacje.
Na pewno film "Włoskie wakacje"dał mi możliwość przenieść chociaż wirtualnie do tego cudownego. Jeśli chodzi o fabułę jest ona mocno przewidywalna, ot kolejny lekki i przyjemny film.
Film "Arab Blues" to historia o młodej psychoterapeutce, która po wielu latach spędzonych w Paryżu wraca do rodzinnego Tunisu. Selam zwieszona jest pomiędzy dwoma światami. Próbuje odleźć się w nowej rzeczywistości.
To był bardzo przyjemny seans, Nie jest to kolejna banalna komedia, w tym filmie jest coś więcej, trochę egzotyki, powiew świeżości, inny humor. Poza tym nie mogłam oderwać wzroku od grającej główną bohaterkę Golshifteh Farahani. Mega charyzmatyczna aktorka. Z chęcią obejrzę jeszcze raz ten film.
Kolejny film to "Pojedynek na głosy", na który nie bardzo miałam ochotę iść, ale dałam przekonać się mamie i nie żałuję.
Kobiety mieszkające w bazie wojskowej by nie myśleć o swoich partnerach i partnerkach przebywających na niebezpiecznych misjach wymyślają zakładają chór. W ten sposób chcą czymś innym zając swoje myśli niż zamartwianiem się o swoich bliskich.
Właściwie przez większość filmu miałam zaciśnięte gardło i łzy w oczach. Historie głównych bohaterek mnie bardzo poruszył. "Pojedynek na głosy" to film wartościowy, dający do myślenia i warty obejrzenia.
Przejdźmy do stałego punktu każdego podsumowania miesiąca, czyli zakupów kosmetycznych.
Poszalałam na koniec wakacji, może w ten sposób zrekompensowałam sobie to, że był tak słabe. Na zdjęciach nie są wszystkie produkty, które kupiłam, część jest już w użyciu.
A w Biedronce kupiłam całonocną maseczkę z Tołpy i po zastosowaniu tego produktu faktycznie skóra jest w lepszej kondycji.
Trochę kiepskie to podsumowanie miesiąca, ale naprawdę nic się nie działo szczególnego. Czego nie mogę powiedzieć w wrześniu, bo to co dzieje się teraz zaskoczyło mnie mocno. Jednak o tym przeczytacie na początku października.
Pozdrawiam serdecznie!
2.3.20
Podsumowanie lutego| garść nowości kosmetycznych| prawie zamieszkałam w kinie
Chociaż w lutym dostaliśmy jeden dzień gratis, ja i tak nie wyrobiłam się z realizacją planu na ten miesiąc. Żal patrzeć na moje poczynania na blogu. Opublikowałam raptem 3 posty ... Chociaż na początku miesiąca zrobiłam zdjęcia do wpisów, niestety zabrakło mi czasu na napisanie tekstów. Szczerze, miałam głowę zajęta czym innym. Zawodowo był to czas wytężonej pracy. Dla odmiany zamiast narzekać na pracę napisze, że był to dobry miesiąc i bardzo twórczy. Przyszło mi do głowy kilka fajnych pomysłów, które aktualnie wdrażam, i które spotkały się z ogólną akceptacją kierownictwa oraz współpracowników. Jest dobrze :)
Jednak samą pracą żyć przecież nie mogłam, sił na blogowanie nie starczyło, ale odpoczywać przecież musiałam. A jedną z moich ulubionych form relaksu jest chodzenie do kina. Luty obfitował w filmy, które po prostu musiałam obejrzeć. Mąż żartował, że powinnam zamieszkać w kinie, bo tak często tam chodzę. Obejrzałam 6 wybitnych filmów (Jojo Rabbit, 1917, Kłamstewko, Gorący temat, Judy, Lighthouse), każdy zasługuje na uznanie, zawiera wyjątkowe przesłanie i dostarcza innych emocji. A gra aktorska na najwyższym poziomie.
Moim faworytem jest Jojo Rabbit. W tym filmie została pokazana II wojna światowa oczami małego chłopca, któremu wydaje się, że Hitler to przywódca idealny. Jego radykalne poglądy zmieniają się, gdy poznaje Else, dziewczynę ukrywana przez jego matkę.
Jojo Rabbit to film z gatunku czarna komedia, jednak ten humor jest wyważony, nie pojawiły się żarty, które w jakiś sposób mogłyby urazić widza. Wiele razy śmiałam się na tym filmie, ale łza w oku tez się zakręciła. Na szczególne wyróżnienie zasługuje Roman Griffin Davis wcielający się tytułowego Jojo. Ten aktor ma dopiero 12 lat, a zagrał fenomenalnie. Oglądałam z nim kilka wywiadów i wypowiada się bardzo sensownie i dojrzale.
Znów skusiłam się na małe zapachowe świeczki. Oczywiście wszystkie mają super zapachy, ale jeden się wyróżnia, ten o nazwie "Cheers". Pachnie bowiem ... szpanem z delikatnymi cytrusowymi nutami. Niezwykłe jest to, że gdy wącham tę świeczkę mam wrażenie, że bąbelki szczypią mnie w nos. Strasznie dziwne uczucie.
W podsumowaniu miesiąca nie może zabraknąć zakupów kosmetycznych. Zacznę od kolorówki. Będąc w Hebe pobuszowałam trochę w szafie Hean. Kupiłam wypiekany róż nr 275, którym można fajnie wymodelować i rozświetlić twarz, bazę podcienie ułatwiającą blendowanie oraz puder ryżowy HD z organicznym olejkiem marula w kolorze 301, który niestety okazał się na tę porę roku za ciemny. Kupiłam również kolejny cień Paese w kolorze Quartz nr 300.
Wśród kosmetyków do pielęgnacji, znalazły się dwie maseczki do włosów Hungry Hair, krem pod oczy Natura EsTonica Bio oraz peeling do ust z Manufaktury Piękna. Postanowiłam również wypróbować kosmetyki do pielęgnacji włosów marki Mane N' Tail, a testowanie zacznę od odżywki do włosów. Co ciekawe firma ta specjalizuję w produkcji kosmetyków do pielęgnacji końskich grzyw i ogonów ;)
Co do blogowych planów na ten miesiąc, mam tylko jedno zadanie: nadrobić zaległości z lutego.
Pierwszy post już jest, teraz czas na odwiedzenie Waszych blogów, także do zobaczenia ;)
Wspaniałego marca Wam życzę i oby już piękna wiosna do nas przyszła :*
9.2.20
Podsumowanie stycznia| Kosmetyki, ksiażki, świeczki Country Candle| Sokół z masłem orzechowym
Zapraszam as na mojego Instagrama, tam zawsze zamieszczam na InstaStory relacje z wyjazdów. Zapisuje również relacje, te znajdziecie w zakładce "Polska 2020".
Wybrałam się również z mamą do kina na film pt. "Sokół z masłem orzechowym". Ten tytuł mnie bardzo zaintrygował. Nie wiedziałam o czym jest ten film, ale czułam, że warto go obejrzeć. Instynkt mnie nie zawiodła. Tak ciepłego filmu nie widziałam już dawno. Zabawny i wzruszający, po prostu cudowny. Mój absolutny hit. Opowiada historię Zaka, który marzy o tym by zostać profesjonalnym zawodnikiem wrestlingu. Pomaga mu w tym Tyler, który ucieka przed pewnymi oprychami, którym zaszedł za skórę. Do tego niezwykłego duetu dołącza Eleanor. Razem przeżyją wiele przygód.
Czad na zakupy. Tych kosmetycznych nie jest zbyt wiele. Więcej niż kosmetyków pojawiło się u mnie ubrań, zaszalałam na wyprzedażach.
Kupiłam sobie również nowy zapach, który poznałam dzięki siostrze Męża, mowa o wodzie perfumowanej Hugo Boss Woman. Zapach idealny na dzień, połączenie nut kwiatowo-owocowych. Bardzo trwały.
A to już moje warszawskie pamiątki. Razem z koleżanką zajrzałyśmy do Kontigo, gdzie kupiłam te trzy cienie. Najbardziej zależało mi na foliowym cieniu Paese w kolorze Rose gold nr 301. Często widziałam go na IG na powiekach Kasi z LGS, jest piękny i subtelny. Kolejny cień Paese to Platinium nr 303. Ostatni cień Mystik Warsaw w kolorze Hot chocolate-night.
Dostałam informację od kolegi o książce, którą oczywiście musiałam mieć swojej biblioteczce. Dobrze mieć znajomych, którzy są na bieżąco z nowościami wydawniczymi i którzy wiedzą, co lubię. Mowa o książce "Włoszki". Mam oddzielną półkę z powieściami, przewodnikami, filmami itp traktującymi o Włoszech. Przy okazji kupiłam też drugą książkę, i też oczywiście powiązaną z Italią.
Odkryłam w styczniu świeczki Country Candle, które są wygodniejsze w użytkowaniu niż woski. Skusiłam się na zakup trzech zapachów. Moim faworytem jest "Baby, it's cold outside". Etykieta i nazwa mogą zmylić, mnie ten zapach nie kojarzy się z zimą, wydaje mi się, że jest odpowiedni o każdej porze roku.
Na koniec kilka słów o tym co pojawi się jeszcze w tym miesiącu na blogu. Akurat dzisiaj robiłam zdjęcia do kilku najbliższych postów. Tematem miesiąca będą gry planszowe, których stałam się wielką fanką. Najbliższy post będzie dotyczyć kosmetyku marki Hej Organic, kolejne toniku Vianek i maseczek w płachcie.
To byłoby na tyle ;)
Udanego lutego Wam życzę :*
13.12.19
Ogólnopolskie Święto Kina | Last Christmas i Na noże
W repertuarze znajdziemy m.in. "Boże Ciało", "1800 gramów", "(Nie)znajomi", "Jak poślubić milionera", "Czarne święta", "Czarownica 2", "Doktor Sen", "Joker", "Kraina Lodu 2", "Last Christmas", "Le Mans '66", "Nadzwyczajni", "Na Noże" i wiele innych.
Tego dnia wybieram się na kryminał "Na noże". Czytałam na temat tego filmu same pozytywne recenzje. I ta gwiazdorska obsada!
Słynny autor powieści kryminalnych Harlan Trombley zostaje znaleziony martwy w swej posiadłości dzień po 85-tych urodzinach. Śledztwo prowadzi równie elegancki, co dociekliwy detektyw Benoit Blanc. Dzień przed fatalnym zejściem Trombleya w jego posiadłości odbyła się huczna uroczystość z udziałem jego dość szczególnej rodziny. Detektyw Blanc podejrzewa wszystkich, łącznie z najbardziej oddaną służącą denata. Z determinacją i wprawą przedziera się przez sieć rodzinnych zależności, zawiści, wzajemnych oskarżeń i finansowych oczekiwań. Motyw ma tu każdy, jak to w rodzinie. Okazji podczas urodzin seniora rodu również nie brakowało nikomu, ale sprawca może być tylko jeden. Zamknięci w luksusowej posiadłości, poddani nieszablonowym metodom śledczym Blanca, "bliscy" Trombleya zmuszeni są do podjęcia morderczej gry, której wynik do ostatniej chwili pozostanie zagadką
Jeżeli lubicie świąteczne filmy koniecznie wybierzcie się na film " Last Christmas", w rola głównych Daenerys Targaryen, Pierwsza Tego Imienia, Zrodzona z Burzy, Królowa Andalów, Rhoynarów, Pierwszych Ludzi, Khaleesi, Niespalona, Wyzwolicielka z Okowów, Matka smoków... w skrócie Emilia Clarke i Henry Golding. Inspiracja dla twórców tego filmu były piosenki George'a Michael. Wiele razy usłyszycie hit każdych świąt "Last Christmas". Film należy do tych lekkich i przyjemnych, jednak chwyta za serce. Zakończenie mocno zaskakujące. Jeżeli jeszcze nie poczułyście świątecznego klimatu, to ten film Was w niego wprowadzi.
Kate pracuje w całorocznym sklepie z ozdobami świątecznymi jako elf. Od jakiegoś czasu jej życie jest pasmem niepowodzeń i złych decyzji. Jest nieodpowiedzialna, egoistyczna, a przy tym bardzo zagubiona. Jednak kiedy w pracy poznaje Toma, jej życie zaczyna zmieniać się na lepsze. Mężczyzna stara się przekonać Kate, by znów zaczęła traktować życie na poważnie, bo nie każdy dostaje drugą szansę ...
Czy planujecie wziąć udział w Święcie Kina?
4.9.19
Podsumowanie Sierpnia| Nowości kosmetyczne|Pewnego razu w Hollywood| koniec wakacji
Z czym kojarzy sie Wam koniec sierpnia? Mnie oczywiście z końcem wakacji, zbliżającej się jesieni, krótszymi dniami i powrotem do szkoły, chociaż ten etap już dawno za mną. Czasy szkolne wspominam całkiem dobrze. Jednak bardziej ze względu na kontakty z rówieśnikami niż ze względu na możliwości zdobywania wiedzy. Nigdy nie byłam wzorową uczennicą, ale lubiłam się uczyć. Najwięcej problemów miałam z przedmiotami ścisłymi. A jak Wy wspominacie lata szkolne?
Co do samego sierpnia, minął mi błyskawicznie. Pogoda sprzyjała podróżom i spędzaniu czasu na łonie natury. Udało mi się wybrać na dwie wycieczki do Szydłowa i Lublina, poza tym wycieczki rowerowe i rodzinne grillowanie.
Znów mogę zacząć odliczanie do następnych wakacji ;)
Więcej na temat moich ulubionych miejsc w Lublinie przeczytacie w tym wpisie KLIK.
Staszów to małe miasto w woj. świętokrzyskim, nazywany bywa polskim Carcassonn. A to ze względu na zachowane średniowieczne mury i zabudowania. Jeżeli szukacie ciekawych miejsc do odwiedzenia w Świętokrzyskiem, koniecznie przeczytajcie ten post KLIK.
W porownianiu z lipcem, pod względem obejrzanych filmów w kinie, sierpień wypadł dość słabo, bo byłam tylko raz. Dałam się namówić na najnowszą produkcję znanego reżysera. Nie jestem wielką fanką filmów Tarantino, ale "Pewnego razu w ... Hollywood" oglądałam z ogromną przyjemnością. Zapewne jest to też zasługą świetnie dobranej obsady. Leonardo DiCaprio i Brad Pitt stworzyli wspaniały duet. Bardzo byłam ciekawa zakończenia, bo jak wiecie pojawia sie w tym filmie wątek Charlie'go Mansona, Romana Polańskiego i jego żony Charon Tate. Szkoda, że filmowe zakończenie nie wydarzyło się naprawdę. Oglądałyście?
W trakcie ostatniej promocji w Rossmannie kupiłam cztery produkty do pielęgnacji włosów. Dwie odżywki Dove, niebieską dobrze znam, a czerwona przeznaczona jest do włosów farbowanych. Kolejna, KlissKur jest mi dobrze znana, od czasu do czasu lubię do niej wracac. Ostatnia, Pantene ma bardzo dobre opinie na wizażu.
Na zakup płynu micelarnego Bielenda oraz maski detoksykującej Evree skusiłam po rekomendacji Ani z bloga me-and-my-passions. I na pewno pojawi się moja recenzja na temat tych produktów. Najnowszym zakupem jest szczoteczka soniczna, która kupiłam na Allegro. Być może pamiętacie, że był już wpis o szczoteczce sonicznej marki Hoffen, i z której byłam bardzo zadowolona, ale niestety miała twarde zderzenie z rzeczywistością, a dokładniej z pralką i podłogą. Ta nowa szczoteczka jest lżejsza i ma delikatniejsze wibracje. Myślę, że będę z niej zadowolona.
Na zakończenie wspomnę czego możecie spodziewać się we wrzesniu na blogu. W tym miesiącu razem z Mężem wybieramy się w podróż, cel podróży Bałkany. Na pewno pojawi sie obszerna fotorelacja. Kosmetyczne wpisy będą dotyczyć płynów micelarnych i maseczek oczyszczających, bede porównywać kilka z różnych firm. Tematem miesiąca będzie uzależnienie od telefonu i mediów społecznościowych, czyli coś co zaczyna i mnie dotyczyć, niestety.
A jak Wam minął sierpień i wakacje?
Pozdrawiam serdecznie
30.7.19
Lipcowe seanse filmowe| Spider-Man 2, Yesterday, I znowu zgrzeszyliśmy dobry Boże, W deszczowy dzień w Nowym Jorku
A na czym byłam w tym miesiącu w kinie?
Spider-Man: Daleko od domu
Akcja filmu rozgrywa się po wydarzeniach w Avengers: Koniec gry. Peter Parker przeżywa śmierć Tony'ego Starka. Chce odpocząć po tych wszystkich wydarzeniach na szkolnej wycieczce, a także wreszcie wyznać, co czuje do MJ. Niestety, zło czai sie wszędzie, nawet w pięknej Wenecji.
Tom Holland w roli Petera Parkera, to mój ulubiony Spider-Man, jest w roli bardzo naturalny, taki chłopak z sąsiedztwa. Dostałam wszystko to na co liczyłam, świetne efekty specjalne, widowiskowe sceny walki, a przede wszystkim ciekawą fabułę okraszoną dobrym humorem. Spodobało mi sie również to, że akcja filmu rozgrywa sie w Europie, w miejscach mi bliższych niż Stany. Polecam tym, którzy chociaż trochę orientują się w uUniversum Marvela i którzy oglądali pierwszy film o Spider-Manie.
Yesterday
Co by było, gdyby nie istniała muzyka zespołu The Beatles? Jack kocha muzykę i stara się zaistnieć w branży muzycznej, pomaga mu w tym jego przyjaciółka i menadżerka Ellie. Napisać przebój nie jest łatwo. Pewnego dnia na kilka sekund na całym świecie zabrakło prądu, w tym czasie Jack akurat ma wypadek u trafia do szpitala. Następnego dnia mężczyzna budzi się w rzeczywistości, w ktorej nikt oprócz niego nie zna piosenek Beatlesów. Czy to jego szansa by odnieść sukces śpiewając ich piosenki?
Warto podkreślić na samym wstępie, że nie jest to film o słynnym zespole The Beatles, a jedynie są wykorzystane piosenki z ich repertuaru. A widząc komentarze na filmwebie, część osób poszła na Yesterday, myśląc że będzie to kolejne Bohemian Rhapsody czy Rocketman.
Bardzo sympatyczny film, który miło mi się oglądało wczesnym popołudniem. Fabuła prosta i dość przewidywalna, ale nie można się na tym filmie nudzić. Przyjemny i ciekawy humor, chociaż wzruszyć też się można. W Yesterday nie ma przemocy, wulgaryzmów itp rzeczy, dzięki czemu jest filmem dla każdego. Bardzo fajna rola Eda Sheerana, który zagrał samego siebie, przy okazji pokazał też dystans do siebie. Yesterday to film, przy którym na pewno się zrelaksujecie iktóry mozna określić jednym słowem "fajny".
I znowu zgrzeszyliśmy Dobry Boże!
Małżeństwu Claude i Marie ciężko było pogodzić się z tym, że ich cztery córki wyszły za mąż za mężczyzn o odmiennym pochodzeniu i religii. Gdy sytuacja w rodzinie wydaje sie być stabilna, małżonkowie dowiadują się, że ich córki wraz z rodzinami planują wyjechać na stałe z Francji. Teraz Claude i Marie dołożą wszelkich starań by powstrzymać bliskich przed wyjazdem.
Bardzo się ucieszyłam na wieść o drugiej części świetnej francuskiej komedii Za jakie grzechy dobry Boże. Pierwsza część okazała się wielkim hitem, a ja na nowo odkryłam komedie francuskie, szczególnie polecam takie tytuły jak: Dusigrosz, Babcia Gandzia, Jeszcze dalej niż północ, Alibi.com, Rozumiemy się bez słów.
Oczywiście kontynuacja mnie zachwyciła. Humor taki sam jak w jedynce, cała sala wielokrotnie wybuchała śmiechem (ja też). Widać, że nie jest to film kręcony na siłę, jest naprawdę dobry i utrzymuje wysoki poziom pierwszej części. Zdecydowanie warto wybrać się do kina.
W deszczowy dzień w Nowym Jorku
Para studentów przyjeżdża do Nowego Jorku na weekend. Dziewczyna w tym czasie ma przeprowadzić wywiad ze znanym reżyserem. I chociaż para miała ze sobą spędzić kilka romantycznych chwil, ciągle się mijają. Każde z nich w tym czasie przeżywa własne przygody.
Filmy Woodego Allena mają specyficzny klimat. To co pojawia się na ekranach i jest charakterystyczne dla jego filmów, to: inteligentnie prowadzone dialogi o życiu, sztuce, miłości, lekki humor , świetnie oddająca klimat filmów muzyka oraz to, że niektóre wątki są nieco oderwane od rzeczywistości. I taki jest też najnowszy film tego znanego reżysera, który wprowadził mnie w miły nastrój, akurat na konic urlopu. Ten film to też trochę inne spojrzenie na komedie romantyczne.
Czy często chodzicie do kina?
Na czym ostatnio?
2.7.19
Podsumowanie czerwca| mini zakupy| Kraków i Iłża| Kino
Zaglądam do podsumowania maja, a tam narzekanie na zimno i deszcz. To teraz chyba powinnam ponarzekać na upały. Chociaż źle je znoszę, to nie będę tego robić, za bardzo wymarzłam się wiosną.
ZAKUPY
Przejdę teraz do zakupów kosmetycznych, które jak widzicie do największych nie należały. Po ostatnich promocjach w Rossmannie mam naprawdę spore zapasy kolorówki i pielęgnacji. Dlatego kupiłam tylko kilka rzeczy, mi.in. Żel aloesowy Holika Holika, poprzednie opakowanie zdenkowałam. Stosuje go głównie jako krem na dzień i na noc do twarzy. Działa również kojąco na zbyt mocno opaloną skórę.
Maść Alantan jest najlepsza na podrażnienia po goleniu nóg. Jest bardzo tłusta, ale świetnie łagodzi i nawilża skórę.
Zupełną nowością jest dla mnie odżywka do włosów z nowej serii Elseve Dream Long. I jest to pozytywne zaskoczenie, faktycznie ułatwia rozczesywanie. Myślę, że pojawi się o niej oddzielny post.
Nie jestem fanką balsamów do ciała, a mojej skórze przydałaby się dodatkowa dawka nawilżenia, dlatego zdecydowałam się na zakup Żelu pod prysznic z olejkiem marki Lirene, który nawilża, odświeża i przepięknie pachnie.
Na koniec, coś czego nie może zabraknąć w wakacyjnej kosmetyczce, czyli krem z wysokim filtrem Soraya.
PODRÓŻE
Jeżeli obserwujcie mnie na IG to wiecie, że byłam w czerwcu w Krakowie. Niestety nie w celach rekreacyjnych, a szkoleniowych. Bogaty program szkolenia pozwolił tylko na dwa krótkie spacery po tym pięknym mieście. Przynajmniej udało mi się zobaczyć Smoka Wawelskiego ziejącego ogniem.
Kolejną krótka podróż odbyłam do Warszawy, gdzie spotkałam się z Koleżanką. Spacerowałyśmy po Parku Arkadia i Królikarni. Chociaż temperatura była bliska 30 stopni, to w tych miejscach było przyjemnie chłodno.Zaraz na początku czerwca odwiedziłam Iłżę i Arboretum w Marculach (woj. mazowieckie). W Iłży znajdują się ruiny zamku z XIV wieku, a w Marculach jest piękny i całkiem spory ogród dendrologiczny, który jak dla mnie wygląda po prostu jak ogród botaniczny. Na pewno pojawię się tam też jesienią.
Natomiast w niedzielę, ostatniego czerwca, byłam w Czarnieckiej Górze, o której wspominałam w poprzednim poście. W tym miejscu spędziłam większość wakacji, gdy byłam dzieckiem. Zawsze tu wracam z ogromnym sentymentem.
KINO
Również na IG podzieliłam się z Wami opinią na temat tych trzech filmów, na których byłam w kinie. Nowi faceci w czarni, a dokładniej film nosi tytuł "MIB International" okazał się totalną klapą. Komedie powinny być przede wszystkim śmieszne, a tu może raz się zaśmiałam. Szkoda czasu na takie filmy. Kolejna komedia, na którą zdecydowałam się iść to "Oszustki". To film o kobietach, które zawodowo zajmują się wyłudzaniem pieniędzy od bogatych facetów. I to jest całkiem udana komedia, z serii tych lekkich i przyjemnych do obejrzenia raz.
Na filmy o Godzilli idę w ciemno, nie interesuje mnie ani fabuła, ani aktorzy czy opinie krytyków. Od czasów gimnazjum oglądam wszystkie filmy o tym gadzie.
NOWOŚCI KSIĄŻKOWE
Z Krakowa przywiozłam dwie książki, powieść Gabrieli Gargaś "Namaluj mi słońce" oraz kryminał Rachel Caine "Żona Mordercy".
Tradycyjnie na zakończenie musi pojawić się zapowiedź lipcowych postów. Planuję publikację 8 postów, tematem miesiąca będą fakty i mity na temat słońca i opalania się, pojawi się wpis podróżniczy, recenzje kosmetyków (wspomnianego olejku pod prysznic, produktów do włosów) oraz polecajki filmowe i/lub książkowe.
A jak Wam minął czerwiec, co dobrego Was spotkało?
Wspaniałego lipca Wam życzę :*
3.5.19
Podsumowanie kwietnia| Nowości kosmetyczne| Avengers: Koniec Gry| Wielkanocny spacer i plany podróżnicze
Jak spędzacie majówkę? Aktywnie czy domowo? Ja wczoraj razem z rodziną byłam w Kazimierzu Dolnym, na szczęście pogoda dopisała. Co raz częściej myślę o wakacjach i innych wiosenno-letnich podróżach. Oby tylko weekendy były ciepłe i słoneczne. Tematem przewodnim tegorocznych wycieczek będą ruiny zamków i pałaców. Chciałabym odwiedzić takie miejsca jak: Szydłów, Bodzentyn, Włostków, a poza tym Busko Zdrój, Lublin, Kraków, Opatów.
Czas na zakupy :D Na pewno wszystkie słyszałyście o promocji w Rossmannie na kolorówkę. Z tej promocji korzystam zawsze.
Najbardziej zależało mi na zakupie podkładu lub kremu BB. Po obejrzeniu kilku filmików na yt zdecydowałam się na zakup kremu BB z Bourjois. Jaśniejszy odcień jest odpowiedni dla mnie na teraz, a ten ciemniejszy, będzie w sam raz gdy się opalę. Kolejny produkt, który był często polecany do puder z Bell, który daje satynowe wykończenie. Jest świetny! Zadowolona jestem również z paletki cieni CandyBox z Lovely. Kupiłam również dwa korektory, bazę pod cienie Lovely i tusz do rzęs z Eveline.
Poza kolorowką kupiłam jeszcze kilka produktów do pielęgnacji. Nie mogło zabraknąć mojego ulubionego płynu micelarnego z Garniera, którego używam od kilku lat i jest dla mnie najlepszy. Do pielęgnacji twarzy kupiłam żel nawilżający z Isany. Dzięki jednej z Was przypomniałam sobie o olejku Alterra, którego kiedyś używałam do olejowania włosów, w tej roli spisuje się świetnie. Jeżeli już mówimy o powrotach, to po dość długim czasie ponownie kupiłam tonik antybakteryjny Ziaja Liście manuka. W łazience zawsze mam krem z pompką, gdy się spieszę wychodząc do pracy, lepiej sprawdza się takie opakowanie niż zakrętka, dlatego kupiłam krem z Bielendy. Jako dodatek do miesięcznika Zwierciadło była maska Vianek do włosów farbowanych. I na końcu został nowy zapach na wiosnę DKNY be Delicious Fresh Blossom, owocowo-kwiatowe połączenie- takie zapachy lubię najbardziej.
Jeszcze o jednej premierze muszę wspomnieć, w kwietniu miał premierę 8 sezon "Gry o Tron". Dwa lata temu obejrzałam wszystkie odcinki w trakcie urlopu. Zaczynałam popołudniu, a kończyłam o 4 nad ranem, albo i później. Oglądacie?
W kwietniu udało mi się przeczytać dwie książki: pierwsza część trylogii Katarzyny Michalak pt. "Pisarka". Autorka w tej powieści zawarła dużo wątków biograficznych. Pisarka to opowieść o młodej dziewczynie, której los nie oszczędzał, rodzice jej nie szanowali, a jedyną osobą na której mogła polegać była babcia. "Pisarka" to także książka o przyjaźni i uczuciu, które zrodziło się miedzy dawnymi przyjaciółmi z podwórka Weronice i Wiktorze.
Kolejna książka to "Madame Pylinska i sekret Chopina", autorstwa Érica-Emmanuel Schmitta. Ta książka jest skierowana przede wszystkim do miłośników muzyki, szczególnie klasycznej i Chopina. Autor opisał w niej swoją przygodę z muzyką tego słynnego polskiego kompozytora, swoich lekcjach gry na fortepianie u Polki madame Pylińskiej. Éric-Emmanuel Schmitt należy do moich ulubionych pisarzy, mam najwięcej przeczytanych jego książek na swoim koncie, a także całkiem sporo książek w swojej biblioteczce.
Na zakończenie kilka informacji co znajdzie się na blogu w tym miesiącu. Zaplanowanych mam 9 postów. Najbliższy będzie dotyczyć peelinów do skóry głowy, czy trzeba je stosować? Tematem miesiąca będą rośliny w domu i jakie warto mieć u siebie. Pojawi się również post filmowy, z ulubionymi kosmetykami do włosów, a także wpis podróżniczy. Zapraszam do śledzenia mojego bloga.
A jak Wam minął kwiecień?
Czekam na wasze komentarze :)










