Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja ciała. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja ciała. Pokaż wszystkie posty

31.3.21

Denko numer trzy

Denko numer trzy

 

Marzec kończę pokaźnym denkiem, czyli pokaże jakie kosmetyki zużyłam w ostatnim czasie. Jest tego całkiem sporo, a to dlatego, że poprzedni tego typu post był jeszcze w ubiegłym roku. Nie są to wszystkie kosmetyki, które zdenkowałam, bo oczywiście kończąc niektóre przez pomyłkę od razu trafiły do kosza na śmieci. Nie ma też opakowań po maseczkach jednorazowych ponieważ ostatnio strasznie wybrudziły mi opakowania innych kosmetyków. Przejdźmy więc do konkretów.  

System oceniania:
+ jetem zadowolona, kupię ponownie
- nie jestem zadowolona, nie kupię ponownie
+/- nie jestem do końca zadowolona


Szampon, którego nie mogłam zużyć przez kilka miesięcy, bo był taki wydajny. Mowa o produkcie Tresemme, kupiłam go w Dealz za kilka złoty. Ładnie pachniał, dobrze się pienił i dobrze domywał włosy. Nie miałam chyba nigdy bardziej wydajnego szamponu. 
Ocena: +

Kolejny produkt do mycia włosów do szampon pokrzywowy marki Herbal Care. Trochę swędziałą mnie po nim skóra głowy, słabo się pienił. Mało wydajny.
Ocena: -

Widać, które produkty po jakie produkty sięgam najczęściej. Bardzo lubię testować różnego rodzaju produkty do pielęgnacji włosów, szczególnie odżywki. Udało mi się zużyć aż trzy marki Schwarzkopf. Najlepszą jest wersja czarna Ultimate Repair, jest to moje czwarte opakowanie. Włosy są po niej miękkie i dobrze się rozczesują, co zawsze podkreślam, że jest dla mnie najważniejsze. 
Ocena: +

Wersja czerwona i różowa niczym mnie pozytywnym nie zaskoczyły. Ta wersja różowa to totalny bubel, nie pomagała nawet w rozczesaniu włosów. Natomiast czerwona nie zauważyłam żeby faktycznie chroniła kolor.
Ocena: -

Kosmetyki do pielęgnacji twarzy

Tutaj zacznę od mojego ulubionego płynu micelarnego marki Soraya z linii Naturalnie. Już tyle razy o nim pisałam, bo go uwielbiam. Nie podrażnia i szybko rozpuszcza makijaż. Ostatnio kupiłam kolejne dwa opakowania.
Ocena:+
Kolejny płyn micelarny z firmy Bielenda, już chyba ta seria nie jest dostępna w drogeriach. Dobry płyn, ale nie tak dobry jak ten z Soraya, który lepiej radzi sobie z demakijażem. Poza tym po nim trochę lepiła się skóra. 
Ocena: +/-

Hydrolat/ tonik z chabru  marki Lirene, z mojej ulubionej serii Natura. Pisałam już o nim na blogu. Taki średniaczek, dobrze tonizował, ale nie zauważyłam by skóra po jego użyciu wydzielała mniej sebum lub by rozświetlał skórę. Hydrolat różany lepiej wspominam.
Ocena: +/-

I znów kosmetyki Lirene Natura. Cudowny Eco krem wygładzająco-regenerujący na noc. To była miłość od pierwszego użycia. Moja skóra go uwielbia. Obecnie testuję inne kremy na noc, ale ten nadal pozostaje moim hitem.
Dobre zdanie mam również na temat Eco kremu matujący z organiczna szarotką. Szybko się wchłania i jest bardzo wydajny. Po wchłonięciu skóra jest zmatowiona, gładka i całkiem fajnie nawilżona. Efekt matu utrzymuje się przez około 5h.
Ocena: +

O kosmetykach Lirene więcej przeczytacie w tym poście KLIK

Jeżeli natomiast komuś zależy na mega zmatowionej skórze polecam krem marki Duetus, ale od razu ostrzegam przed jego zapachem. Pachnie tak strasznie, że aż jego nakładanie było męczące. A przecież pielęgnacja powinna sprawiać nam przyjemność.
Ocena: +/-

Zawiodłam się na żelu Nivea. Nie chodzi o działanie, bo w tej kwestii nie ma się czego przyczepić, dobrze myje, pieni się, nie przesusza skóry, jest wydajny, ale jego zapach okazał się intensywny i bardzo sztuczny. Lubię, gdy żele mocno pachną, ale aż tak nie lubię gdy jest to sztuczny zapach.
Ocena: +\-

Natomiast żel pod prysznic Lirene z olejkiem z mango, nie dość że pachnie wg mnie pięknie to jeszcze super pielęgnuje skórę. To idealny produkt dla osób, które nie przepadają za balsamowaniem, albo tak jak ja są zbyt na to leniwi. 
Ocena: +

Cudowny olejek ochronny do włosów marki Garnier, tak w nazwie ma słowo "cudowny". Wieloletni ulubieniec, bardzo wydajny i super skuteczny. Kiedyś poleciła mi go koleżanka, dzięki niemu przestał rozdwajać mi się końcówki włosów i są mniej podatne na uszkodzenia wywołanie wysoką temperaturą. 
Ocena: +

Dezodorant do stóp FussWohl. Cóż ... pocą mi się stopy, zawsze gdy mam na stopach coś sztucznego, jak rajstopy, albo skarpetki ze słabym składem (wszystkie fajne wzory mają zawsze w składzie mniej niż 70% bawełny). Na szczęście ten dezodorant hamuje pocenie i maskuje przykre zapachy.
Ocena: +

Na koniec moje dwa ulubione kremy do rąk. Pisałam o nich całkiem niedawno. W czasie zimy niezastąpione. Mega dawka nawilżenia, do tego posiadają właściwości regenerujące i ochronne. 
Ocena: +


Znacie te kosmetyki?




19.12.20

Zimowe aromaty pod prysznicem| żele yope

Zimowe aromaty pod prysznicem| żele yope


 Śmiało mogę powiedzieć, że jestem gotowa na nadejście Świąt. Mieszkanie wysprzątane i udekorowane. W prawie każdym pomieszczeniu znajduje się jakaś dekoracja zimowa lub bożonarodzeniowa. Neutralnym miejscem pozostaje łazienka, gdzie za sprawą przepięknie pachnących żeli pod prysznic Yope zaraz po mojej kąpiele unoszą się zimowe aromaty ponczu i kruchych ciasteczek. 

W okresie zimowo-świątecznym od kilku lat staram się znaleźć takie kosmetyki do kąpieli, które swoimi zapachami będą nawiązywać do tego niezwykłego czasu. W ubiegłym roku był to produkty marki Balea z kalendarza adwentowego, a jeszcze w poprzednim kąpiel umilały mi kosmetyki Ziaja. W tym roku postanowiłam również wypróbować coś nowego. I tak trafiłam w Hebe na zestaw składający się żelu pod prysznic i mydła o zapachu zimowego ponczu. A kilka dni później w Lidlu dokupiłam kolejny żel, tym razem ciasteczkowy. 

Opakowania tych żeli są cudne i klimatyczne dzięki oryginalnym grafikom. Ogromny plus za buteleczkę z pompką. Kosmetyki zawierają aż 98% składników pochodzenia naturalnego. Zdarza się, że żele z naturalnym składem słabo się pienią. W przypadku tych produktów nie ma z tym problemu. Może piany nie jest jakoś mega dużo, ale jak dla mnie w sam raz ;)

Jeżeli chodzi o działanie to spełniają swoje podstawowe zadanie, czyli dobrze oczyszczają skórę delikatnie ją pielęgnując. Ale to co urzekło mnie najbardziej to oczywiście zapachy tych żeli, bo są boskie! Momentalnie ten aromat wypełnia całą łazienkę. Gdy pierwszy raz użyłam pod prysznicem żelu Zimowy rarytas, który pachnie maślanymi ciasteczkami z rodzynkami, byłam bardzo zaskoczona, bo aromat jest mega autentyczny. Momentalnie poczułam ochotę by zjeść takie ciacho. Podobnie było z Zimowym ponczem, co za zapach, mój faworyt. Kuszący aromat mieszanki owocowo-korzennej, nawet wyczuwam nutę czerwonego wina. Szkoda tylko, że oba zapachy nie pozostają zbyt długo na skórze :( 

Kąpiel z użyciem tych żeli, to rozkosz na zmysłów. Od razu się rozmarzyłam i wyobrażam sobie zasypane śniegiem Zakopane, długi spacer po skrzypiącym śniegu, później rozgrzewający prysznic i wieczór z grzanym winem. Bajka! 

Polecam wypróbować limitowaną serię żeli pod prysznic marki Yope.


15.10.20

Bielenda| Eco Nature| Kostka peelingująca

Bielenda| Eco Nature| Kostka peelingująca


Robiąc zamówienie z produktami z nowej serii Bielenda pierwszą rzeczą która trafiła do wirtualnego koszyka była kostka peelingująca. Czegoś takiego nigdy wcześniej nie miałam i nigdy wcześniej podobny produkt nie rzucił mi się w oczy.  

Kostka peelingująca dostępna jest w dwóch wariantach: oczyszczająco- odżywcza wanilia + olejek kokosowy + kwiat pomarańczy oraz oczyszczającą- nawilżająca śliwka + jaśmin + mango.  Zdecydowałam się na wersję nawilżającą.

Bielenda, Eco Nature, Kostka peelingująca, oczyszczająco - nawilżająca `Śliwka + jaśmin + mango`
cena: ok. 11 zł/ 80 g

Największą zaletą kostki jest jej naturalny skład. Zawiera bowiem 90% składników pochodzenia naturalnego. Zadbano również o ekologiczne opakowanie, czyli papierowy kartonik i zero plastiku. 

SKŁAD:
Sodium Cocoyl Isethionate*, Sodium Coco-Sulfate*, Hordeum Vulgare Powder**, Aqua*, Cetearyl Alcohol*, Cocamidopropyl Betaine*, Glycerin*, Butyrospermum Parkii Butter*, Parfum, Prunus Armeniaca Seed Powder*, Mangifera Indica Fruit Extract*, Prunus Domestica Seed Oil*, Jasminum Offcinale Flower Extract*, Rosa Centifolia Flower Extract*, Bellis Perennis Flower Extract*, Xanthan Gum***, Lactic Acid***, Sodium Benzoate***, Potassium Sorbate***, CI 15985***
*     składnik pochodzenia naturalnego
**   składnik z układ organicznych
*** składnik zapewniający trwałość kosmetyku i komfort aplikacji

Po wyjęciu z opakowania od razu moją uwagę skupiłam na zapachu. Jest mocno wyczuwalny, a przy tym delikatny owocowo kwiatowy i utrzymuje się na skórze. Poza tym produkt wygląda po prostu jak kostka mydła z zatopionymi drobinkami.
Zżerała mnie ciekawość bardzo szybko wypróbowałam kosmetyk pod prysznicem, byłam też ciekawa czy będzie się dobrze pienić. I tak piany jest dużo :) lubię to! Moja radość jednak nie trwała zbyt długo.
Ała, to boli!!! Niestety, drobinki znajdujące się w kostce okazały się mega ostre. Do tego stopnia, że podrapałam sobie skórę i pojawiły się czerwone ślady. Wyglądało to tak, jakbym szczotką drucianą potraktowała skórę. Oczywiście próbowałam mniej dociskać, ale nie było wcale lepiej.
Za to Mój Mąż jest zachwycony tym peelingiem i on czuje tylko delikatne drapanie :)
Lubie kosmetyki mocno peelingujące do ciała, stosowalnym przeróżne produkty, ale żaden nie był tak ostry.
Szkoda, bo kostka fajnie też nawilża skórę. Przy myciu samą pianą widać również, że skóra jest też odżywiona i miła w dotyku.
Ostatecznie, ten kosmetyk zużyje Mąż, albo ja do stóp. Bo jako pumeks spisuje się świetnie ;)


Testowałyście kiedyś podobne kostki peelingujące?


8.10.20

Ziaja| Baltic Home SPA Fit| Żel 3 w 1

Ziaja| Baltic Home SPA Fit| Żel 3 w 1

Nie jestem kosmetyczną minimalistka, co widać w każdym podsumowaniu miesiąca, w którym pokazuje zakupy produktów pielęgnacyjnych. Jednak są takie chwile, jak wszelkiego rodzaju wyjazdy kilku i kilkunastu dniowe, kiedy przeraża mnie ilość kosmetyków jakie muszę zabrać ja i mój Mąż. Łazienki w pensjonatach i hotelach są często mikroskopijne, nie ma czasem gdzie ręcznika odwiesić, a co dopiero poustawiać wszystkie kosmetyki potrzebne do codziennej pielęgnacji. Dlatego w tym roku ucieszyłam się, gdy zobaczyłam nowość marki Ziaja, żel 3 w 1 serii Baltic Spa. 

Ja wiem, że wiele osób uważa kosmetyki Ziaja za najgorsze zło i że częściej szkodzą niż pomagają, ale ja lubię od czasu do czasu przetestować coś z tej firmy. Nie mogę powiedzieć, że trafiam tylko na buble. Są kosmetyki, z których jestem bardzo zadowolona i do których chętnie wracałam. I pewnie wrócę do bohatera tego postu, czyli żelu 3w1.

Ziaja, Baltic Home SPA Fit, Żel 3 w 1 do mycia twarzy, ciała, włosów `Mango`
cena: ok. 12 zł / 500 ml

SKŁAD:
Aqua (Water), Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin,
Decyl Glucoside, Hydrolyzed glycosaminoglycans, Caffeine, Methylsilanol Mannuronate, Propylene Glycol, Ficus carica (Fig) fruit extract, Shorea Stenoptera Seed Butter, Laureth-2, Sodium Chloride, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Inulin, Sodium Benzoate, Parfum (Fragrance), Hexyl Cinnamal, Linalool, Limonene, Citronellol, Citric Acid, CI 47005 (D&C Yellow No. 10), CI 16035 (FD&C Red No 40)

Od razu spodobało mi się minimalistyczne opakowanie i szata graficzna kosmetyku, na plus oczywiście pompka mega ułatwiająca aplikacje i dozowanie kosmetyku.
Zapach tego produktu jest  lekko słodki, owocowy i pozostaje na skórze przez kilka godzin, a na włosach znacznie dłużej. Jest on także na tyle uniwersalny, że spodoba się on zarówno kobietom, jak i mężczyznom. 


Wypróbowałam ten żel we wszystkich trzech wariantach. Świetnie sprawdził się  jako kosmetyk do mycia ciała. Dobrze się pienił, miałam wrażenie, że skóra jest delikatnie nawilżona i pięknie pachniała. Po prostu robił to czego każdy oczekuje od żelu pod prysznic. 
Dosyć sceptycznie podchodziłam do tego żelu w roli szamponu. Całkiem niepotrzebnie, bo nawet pojawiło się WOW. Oczywiście żel świetnie oczyszczał włosy ze wszelkiego rodzaju zanieczyszczeń. A po wysuszeni włosy były puszyste, sypkie i uniesione u nasady, co spodobało mi się najbardziej. Poza tym, włosy wolniej się przetłuszczały. Dla mnie super.
Nie tak super było w przypadku używania żelu Ziaja do mycia twarzy. Ogólnie zawsze w trakcie wyjazdów mam problemy z cerą, wpływa na to zapewne zmiana wody. Tak też było tym razem. Miałam problem ze strasznie przesuszoną skórą twarzy. Żel zawiera zbyt mocne substancje myjące. Odstawiłam go po 3 dniach i kupiłam inny kosmetyk do mycia twarzy.

Podsumowując: Żel Ziaja 3w1 super sprawdził się u mnie i Męża podczas wakacyjnego wyjazdu. Pojawiło się tylko jedno "ale"  mnie do mycia twarzy potrzebny jest delikatniejszych kosmetyków, Mąż natomiast nie narzekał i był w 100% zadowolony z tego kosmetyku. Poza tym, zamiast zabrać sześć butelek z kosmetykami wzięliśmy jedną butelkę żelu Ziaja na wyjazd (plus dokupiłam później żel do mycia twarzy).
Jeżeli w przyszłym roku będziemy, gdzieś jechać ten kosmetyk jedzie z nami!


Co sądzicie o kosmetykach Ziaja?


24.8.20

Wegańskie kosmetyki Be Beauty z Biedronki

Wegańskie kosmetyki Be Beauty z Biedronki


W połowie lipca na Biedronkowych półkach  pojawiła się nowa seria kosmetyków do domowego spa. W ofercie znalazły się maski na tkaninie i kremowe, sole i kule do kąpieli, żele pod prysznic oraz mydła do rąk.

Moja wrodzona ciekawość nie pozwoliła mi przejść obojętnie obok nowości kosmetycznych z Biedronki. Tym bardziej, że reklamowane są jako kosmetyki wegańskie, a składniki z których powstały w ponad 90% są pochodzenia naturalnego. Do tego dochodzą bardzo atrakcyjne ceny. 

Zdecydowałam się na zakup następujących kosmetyków maski na tkaninie, żelu pod prysznic oraz perełek do kąpieli stóp.

Wypróbowałam trzy rodzaje masek: z ogórkiem i herbatą matcha, z zielonymi algami i kwasem hialuronowym, wodą różaną i jagodami acai. Zawierają od 93% do 95% składników pochodzenia naturalnego. Cena tych masek to 3,99 zł. 

Maski na tkaninie chociaż zawierają różne składniki aktywne według mnie działają bardzo podobnie. Głównie różnią się między sobą zapachem. Bardzo spodobał mi się zapach maski z zielonymi algami, przyjemny był również tej z wodą różaną, natomiast maska z ogórkiem pachniała tak okropnie i drażniąco (płynem do naczyń Ludwik), że po 5 minutach musiałam ściągnąć płachtę, bo zaczęło mi być niedobrze od tego zapachu. 

Zaskoczyło mnie, jak dobrze nawilżają te maseczki. Skóra po zastosowaniu tych produktów była miękka i odżywiona oraz delikatnie rozjaśniona. Niektórym osobom może przeszkadzać, że pod zdjęciu tkaniny z twarzy skóra mocno się lepi, nawet po całkowitym wchłonięciu się esencji.  Jeśli chodzi o działanie nie mam czego się czepić. 

Największą niedogodnością okazały się źle wykrojone płachty. Totalna porażka. Tkanina była zbyt długa i strasznie wąska, sięgała mi do połowy policzków. Otwory na oczy i usta były bardzo małe, materiał wchodził mi do oczu. 

Zupełna nowością były dla mnie Perełki do stóp. Nigdy wcześniej nie stosowałam tego typu kosmetyków do pielęgnacji stóp. Opakowanie zawiera 75 g produktu i kosztuje 2.99 zł. Jedna saszetka to jedno użycie, ale ja podzieliłam to na dwie aplikacje. Perełki pachną bardzo intensywnie, owocowo, egzotycznie. Nie poodwiedzałabym, że jest to zapach mango. 

Drobiny szybko rozpuszczają się w wodzie. Kąpiel okazała się bardzo przyjemna i relaksująca. Po całym dniu chodzenia tego właśnie potrzebowały moje stopy. Skóra po kąpieli była miękka i nawilżona. Mimo, że efekty nie były długotrwałe to z chęcią powtórzyła bym ten "zabieg".Dodam, że perełki zawierają mocznik, olejek z awokado i winogron. 

Ostatnim kosmetykiem jest Żel pod prysznic Malina i lawenda. Nie miałam chyba jeszcze żadnego kosmetyku pachnącego lawendą dlatego zdecydowałam się na właśnie tą wersję żelu. Kosmetyk zawiera 98% składników pochodzenia naturalnego, a kosztuje tylko 5,99 za 400 ml. Z tego produktu jestem najbardziej zadowolona. Pachnie bardzo delikatnie lawendą, mnie ten zapach niesamowicie się podoba. Żel ma dość gęstą konsystencję, dobrze się pieni, jest wydajny. Oczywiście dobrze oczyszcza skórę, przy okazji delikatnie ją nawilża. Po prysznicu czuję, że jest ona bardziej miękka i ogólnie miała w dotyku.  Dobry kosmetyk w niskiej cenie.

Podsumowując: kosmetyki Be Beauty na szczęście nie okazały się totalnymi bublami. Może i nie zachwycają działaniem, ale są całkiem dobre. Gdyby nie to, że maski mają beznadziejnie wykrojone płachty, zrobiłabym zapas tych produktów, szczególnie maski z zielonymi algami. Jeżeli uda mi się jeszcze dostać żel pod prysznic z lawendą kupię kolejne opakowanie. 

Patrząc na składy tych kosmetyków oraz innych dostępnych w Biedronce zdecydowanie lepiej sięgnąć po te omawiane w tym poście. 


Skusiłyście się na Biedronkowe nowości kosmetyczne?

30.6.20

Bielenda| Krem-fluid korygujący do ciała| pierwsze wrażenie

Bielenda| Krem-fluid korygujący do ciała| pierwsze wrażenie
blog pisany przy kubku herbaty

W ten weekend miałam okazję przetestować Multifunkcyjny krem-fluid do ciała marki Bielanda. Bardzo zależało mi by dobrze wyglądać na rodzinnej uroczystości. Produkt ten kupiłam w celu zamaskowania niedoskonałości na nogach (ślady po ugryzieniach komara i podrażnienia po depilacji ), poza tym nogi w porównaniu do ramion, które już zdążyłam lekko opalić wyglądają bardzo blado. Pierwotnie planowałam zakup rajstop w sprayu Sally Hansen, ale odstraszyła nie cena, ponad 50 zł. Przypomniałam sobie, że dziewczyny z LGS polecały krem korygujący do ciała z Bielendy, jako tańsza alternatywa, promocyjna cena w Rossmannie 20 zł, regularna 25 zł. Kupiłam i nie żałuję!


BIELENDA CC 10W1 MULTIFUNKCYJNY KREM-FLUID KORYGUJĄCY DO CIAŁA WODOODPORNY SPF6 175ML
Od producenta:
Multifunkyjny krem – fluid CC 10w1 to niezastąpiony kosmetyk, który w sposób perfekcyjny łączy właściwości kryjące korektora do ciała i pielęgnacyjne balsamu. Skutecznie udoskonala wygląd skóry, maskuje niedoskonałości, optymalnie nawilża. Kosmetyk idealny m.in. na plażę lub basen: jest wodoodporny, zawiera ekstrakt z orzecha włoskiego o właściwościach brązujących oraz filtr SPF 6, który chroni skórę przed szkodliwym promieniowaniem UV. 

Kosmetyk znajduje się w dużej miękkiej tubie i ma dość intensywny perfumowany zapach. Bardzo dobrze i łatwo rozprowadza się go po ciele. Nie pozostawia smug i szybko się wchłania, skóra nie jest lepka czy tłusta. Jest wodoodporny, trzeba się trochę naszorować, żeby zmyć go z ciała. 
Skóra po nałożeniu fluidu jest dobrze nawilżona i miła w dotyku. Dzięki temu kosmetykowi uzyskałam efekt natychmiastowej opalenizny, jakby skóry muśniętej słońcem. Moje nogi wyglądały dużo bardziej atrakcyjnie. Skóra zyskała satynowy blask, a przebarwienia stały się zdecydowanie mniej widoczne.
Miałam lekkie obawy czy kosmetyk bardzo będzie brudzić ubrania, akurat miałam jasna sukienkę. I tutaj spotkało mnie pozytywne zaskoczenie, bo śladów na ubraniu nie było.
Kosmetyk ten przetestowała również siostra męża, która ma bardzo jasną karnację w różowym odcieniu (moja skóra ma żółte tony) i była zachwycona jak jej skóra wygląda po nałożeniu tego produktu. Wniosek: fluid nadaje się do każdego typu karnacji.

Podsumowując:
Krem-fluid fantastycznie spełnia swoje zadania, bardzo fajnie pielęgnuje i nawilża skórę oraz maskuje różne niedoskonałości. Gorąco polecam ten kosmetyk!



20.5.20

Wegańskie żele pod prysznic marki Yumi

Wegańskie żele pod prysznic marki Yumi
Do tej pory nie miałam styczności z marka Yumi. Z ich strony dowiedziałam się, że YUMI w kulturze wschodu oznacza piękno. Yummy – w kulturze zachodu oznacza coś smacznego. Bazę dla wszystkich ich kosmetyków stanowi aloes, do którego dodawane są składniki aktywne. Wszystkie kosmetyki Yumi są wegańskie, a większość kosmetyków zawiera 97% składników pochodzenia naturalnego.
W swojej ofercie mają żele pod prysznic, balsamy do ciała, mydła w płynie oraz kremy do rąk. Kosmetyki Yumi stacjonarnie można dostać np. w Lidlu, i tam też kupiłam dwa żele pod prysznic.

Yumi, Nawilżający żel pod prysznic Aloe Arbuz ( intensywne nawilżenie i odświeżenie) oraz Aloe Borówka (intensywne nawilżenie i odmłodzenie)
cena: ok. 15 zł/ 400 ml

Będąc w sklepie moją uwagę przyciągnęły te urocze etykiety oraz informacja o tym, że ponad 97% składników jest pochodzenia naturalnego. Szkoda tylko, że w składzie pojawia się EDTA. Jest to składnik, którego powinno się unikać zwłaszcza wtedy, gdy przyjmujemy leki zawierające cynk, żelazo, miedź, glin, ołów i bizmut.

Jeśli chodzi o opakowanie jest ono dobrze przemyślane. Ogromnego plusa daję za pompkę (wg mnie świetne ułatwia korzystanie z produktu), a butelki są półprzeźroczyste więc można kontrolować zużycie. Na pewno ponownie wykorzystam te opakowania.
Do wyboru jest 5 wariantów zapachowych: ananas, aloes wersji solo, winogrona oraz te, które mam ja, czyli borówka i arbuz. Żele pachną bardzo intensywnie są to niestety dość sztuczne zapachy. Arbuzowy zapach wypełnia całą łazienkę. Szczerze mówiąc, nie wiem jaki konkretny zapach mają borówki, żel natomiast pachnie słodko-owocowo.

Żele jest wydajny mimo, że nie pieni się szczególnie mocno. Oczywiście spełnia swoją podstawową funkcje czyli dobrze myje i odświeża skórę. Nie pozostaje na skórze żaden film. Po prawie dwóch tygodniach stosowania, nie zauważyłam żadnej reakcji alergicznej.
Czy te żele faktycznie nawilżają?  Tak!  Szczególnie suchą skórę miałam na nogach, a odkąd stosuję te żele problem przestał istnieć.


Znacie kosmetyki marki Yumi?



14.2.20

Hej Organic| rewitalizujący spray do ciała

Hej Organic| rewitalizujący spray do ciała
Revitalizing Body Splash Catus marki Hej Organic to produkt do pielęgnacji ciała, który w bardzo szybkim czasie stał się moim ulubieńcem. To niewielkie opakowanie (50 ml) okazało, całkiem wydajne.
Kosmetyk w swoim składzie zawiera ekstrakt z opuncji, glicerynę oraz olej arganowy i z opuncji, jest też wegański i naturalny. Nie zawiera parabenów, silikonów i alkoholu. Ma przyjemny świeży zapach, który czuć przez pewien czas na skórze. Buteleczka wykonana jest z twardego ciemnego plastiku i wyposażona jest w atomizer. Kosmetyk ma wodnista konsystencję.

Producent zaleca by stosować przede wszystkim ten kosmetyk latem, jako mgiełkę odświeżającą w upalne dni. A, że kupiłam, go jesienią w Tk Maxxie, nie czekałam przecież na lato i zaczęłam go używać już w grudniu.
 
Na efekty po użyciu spreyu Hej Organic nie musiałam długo czekać.
Kosmetyk ten można stosować na całe ciało, również na twarz. Ja jednak stosowałam,  jako "tonik"/ balsam do ciała. Kilka psiknięć starcza by rozprowadzić kosmetyk po całym ciele,

Uczucie jakie mi daje ten spray to powiew przyjemnej świeżości. Latem byłby idealny. Poza tym bardzo dobrze wpływa na regenerację skóry, koi ją, świetnie odżywia i ujędrnia oraz delikatnie nawilża. Dla mnie wszystko super, nie mam czego się czepić.

Ogólnie nie przepadam za wszelkiego rodzaju balsamami, masłami do ciała itp produktami, ale tego spray używałam bardzo chętnie.I mam już w planach zakup kolejnego opakowania.
Revitalizing Body Splash Catus możecie kupić stacjonarnie np Tk Maxxie, albo online na np. Zalando.


Znacie kosmetyki marki Hej Organic?


23.9.19

Olejek Alterra Granat Bio| Twarz, ciało, włosy

Olejek Alterra Granat Bio| Twarz, ciało, włosy
Lubię kosmetyki wielofunkcyjne, które świetnie się sprawdzają się w codziennej pielęgnacji. Taki jest właśnie Bio Olejek Alterra. Kosmetyk ten przeznaczony jest do pielęgnacji skóry bardzo suchej. Zawiera olejek z pestek granatu, migdałów oraz witaminę E. Stosując produkty oczyszczające do twarzy niestety często mam przesuszoną skórę, również po lecie przyda się dodatkowa porcja nawilżenia  włosom.

Alterra, Gesichtsol Bio - Granatapfel (Olejek do twarzy z granatem)
cena: ok 12 zł/ 30 ml

Olejek znajduje się w małej porecznej plastikowej buteleczce z pompką. Nie zacina się, dozuje małe porcje olejku. Niestety po kilku użyciach opakowanie zaczyna się bardzo brudzić. Olejek sam wypływa z opakowania.
Zapach ma przyjemny i delikatny, lekko słodkawy, wyczuwam zapach migdałów. Konsystencja ma rzadką, a kolor blado żółty.
Olejek jest bardzo wydajny. Jedna "pompka" wystarcza by rozprowadzić olejek po całej twarzy. Wchłania się całkiem szybko jak na olejek.

   Za każdym razem, gdy zastosuję ten olejek moja skóra jest odżywiona i nawilżona, wyrównany koloryt, jest także jędrniejsza. Zawsze stosuję go na noc dwa, trzy razy w tygodniu. W chwili obecnej nie mam w swojej kosmetyczce niczego co by dawało takie super nawilżenie.

Olejek stosuję nie tylko do twarzy. Gdy mam problemy z przesuszoną skóra np. nogach ten produkt również świetnie się spisuje. Po opalaniu też. Nie pozostawia bardzo tłustego filmu na skórze o łatwo rozprowadza się po skórze.

Nie tylko moja skóra polubiła ten olejek, ale i włosy. To mój nr jeden wśród różnych produktów do olejowania włosów. Ale nie nakładam go na całą noc, a tylko na około 2-3 godziny przed użyciem włosów. Efekt: włosy łatwo się rozczesują, są gładkie, bardzo nawilżone, zregenerowane, fajnie dociążone i "lejące". Uwielbiam je!

Podsumowując: Olejek Alterry ma bardzo fajny skład. Zawiera kompozycje zapachowe i ekstrakty z surowców naturalnych, nie zawiera syntetycznych barwników, ani substancji konserwujących, sylikonów, parafin. Świetnie nawilża skórę i ją odżywia. Sprawdza się również w olejowaniu włosów.

8.9.19

Naturalne mydło rozmaryn i pomarańcza| Cztery Szpaki

Naturalne mydło rozmaryn i pomarańcza| Cztery Szpaki
Ostatnio dość często czytam o produktach polskiej firmy  Cztery Szpaki, szczególnie o ich szamponie w mydle. Na początek postanowiłam wypróbować naturalne mydło do ciała Pomarańcza i Rozmaryn, które można było kupić z gazetą Wysokie Obcasy Extra. Jak się okazało już po zakupie nie był to pełnowymiarowy produkt. Mydło dostępne w Mydlarni kosztuje 19 zł i jego waga to 110 g, a to dodawane do gazety waży 55 g i razem z WO kosztowało 8 zł. I tak się opłacało. Pełnowymiarowy produkt poza gramaturą różni się jeszcze tym, że posypany jest rozmarynem.

Pierwszą charakterystyczną cechą tego mydła jest niesamowicie intensywny zapach, dominuje aromat rozmarynu, mniej czuć pomarańczę. Gdy robiłam zdjęcia, bardzo szybko całe pokój się nim wypełnił. Z biegiem czasu aromat słabnie. Zapach ten prawie wcale nie jest wyczuwalny później na skórze. Szkoda, bo mnie się on bardzo podoba, jest orzeźwiający i dodający energii. Mydła używam tylko do mycia ciała. Czytałam w opiniach innych dziewczyny, że myją nim też twarz, jednak producent przestrzega by nie używać w okolicach oczu, będzie szczypać. Najważniejsze, dwa podstawowe warunki zostały spełnione, czyli dobrze mydło się pieni i dobrze myje. W swoim składzie zawiera tylko naturalne składniki tj: olej kokosowy, oliwa z oliwek, masło shea, olejek pomarańczowy, olejek rozmarynowy. Dzięki tym składnikom skórka po kąpieli jest dobrze nawilżona i miła w dotyku. Mydło pozostawia na skórze delikatny tłusty film, co jest zrozumiałe patrząc na ten skład.


Podziwiając: cieszę się, że wypróbowałam wypróbowałam to naturalne mydło z rozmarynem i pomarańczą. Jestem z niego zadowolona, okazało się że dobrze nawilża i jest wydajne. Z chęcią kupię pełnowymiarowy produkt.
Przydałaby mi się jeszcze  próbka ich szamponu do włosów w kostce.


Znacie produkty pochodzące z Mydlarni Cztery Szpaki?

26.7.19

Orzeźwiająca Mgiełka Zapachowa Ziaja |Idealna w upalne dni

Orzeźwiająca Mgiełka Zapachowa Ziaja |Idealna w upalne dni
blog pisany przy kubku herbaty
Gdy żar leje się z nieba dobrze jest mieć pod ręką coś, co nas orzeźwi, doda energii i przy okazji będzie ładnie pachnieć. Szczególnie taki produkt przydaje mi się w czasie wakacyjnych wyjazdów.
Tym kosmetykiem jest dla mnie zapachowa mgiełka od firmy Ziaja, którą była ze mną już na nie jednej wycieczce.

Ziaja, Orzeźwiająca mgiełka zapachowa twarz, ciało i włosy
cena ok 8 zł/100 ml

Mgiełka znajduję się w plastikowej buteleczce z atomizerem. Opakowanie nie jest zbyt wyszukane, jednak najważniejsze, że jest szczelne i na tyle małe, że mieści się w każdej torebce czy plecaku. Na pochwałę zasługuje atomizer, który działa bez zarzutu i który rozpyla w powietrzu delikatną mgiełkę. Jedno opakowania starcza mi akurat na cały sezon letni. Mgiełkę zabieram ze sobą na każdy wyjazd, gdy wiem że będzie naprawdę gorąco. Ostatnio miałam ją we Włoszech.
Kiedyś uważałam takie kosmetyki za zbyteczne, teraz ciężko mi sobie wyobrazić podróżowanie bez mgiełki Ziaja. W ubiegłym roku kupiłam mgiełkę po raz pierwszy. Bardzo przypadł mi do gustu zapachach tego produktu, jest rześki, świeży, wyczuwam aromaty kwiatowo-owocowe.
Po kilki godzinach spędzonych w upale na szlaku, czy zwiedzaniu najchętniej weszłabym pod prysznic, jednak nigdy nie mam takiej możliwości i na ten wspaniały moment muszę poczekać, aż  dotrę do pensjonatu czy hotelu.  I w takich momentach przydaje się mgiełka Ziaja, która daje super uczucie chłodu i odświeżenia. Efekt ochłodzenia utrzymuje się przez kilka chwil, tyle jednak wystarczy mi by poczuć się bardziej komfortowo. Po aplikacji nie czuję się też taka opuchnięta i zmęczona, jestem gotowa by przejść kolejne kilometry. Zapach utrzymuje się na skórze przez około 2-3 godzin. Nie pozostawia na skórze tłustego filmu, szybko się wchłania. Spryskuję mgiełka całe ciało i włosy.

Podsumowując: mgiełka zapachowa Ziaja świetnie spisuje się w upalne dni, daje uczucie orzeźwienia i odświeżenia, działa łagodząco na skórę i pozostawia na niej i na włosach delikatny owocowo-kwiatowy zapach.



Stosujecie mgiełki zapachowe w upalne dni, albo wody termalne?



12.7.19

Lirene| Żel pod prysznic z olejkiem mango&jaśmin

Lirene| Żel pod prysznic z olejkiem mango&jaśmin
blog pisany przy kubku herbaty
Czy można zachwycić się żelem pod prysznic? Okazuje się, że tak. Do tematu żeli pod prysznic podchodzę bardzo praktycznie. Ma dobrze myć i ładnie pachnieć. I taki jest żel pod prysznic Lirene z olejkiem Mango & Jaśmin. Jednak to nie wszystko co robi.

Lirene Dermoprogram, Mango i jaśmin, Żel z olejkiem pod prysznic
cena: ok 12 zl/400ml

Najmniej lubianą przeze mnie czynnością w aspekcie pielęgnacji jest regularne stosowanie balsamów do ciała. Nie potrafię się do tego zmotywować. Dlatego miewam problemy z przesuszoną skórą. Stosowałam różnego rodzaju żele o właściwościach nawilżających jednak, to było za mało. Strzałem w dziesiątkę okazał się zakup żelu pod prysznic z olejkiem marki Lirene.
Zacznę od zapachu, który jest cudowny, rześki i cytrusowy. Zachwycam się nim za każdy razem, gdy biorę prysznic. Zapach pozostaje na skórze przez kilka godzin.
Żel pieni się świetnie i oczywiście spełnia swoją główną rolę czyli dobrze myje ;-) Najbardziej jednak jestem zadowolona z tego, że ten żel przy okazji fajnie nawilża moją skórę. W swoim składzie zawiera olejek z mango, który działa nawilżająco i wygładzająco. I taka jest właśnie moja skóra po kąpieli nawilżona i wygładzona, efekty zauważyłam po pierwszym użyciu. Pomimo, że jest to olejek nie pozostawia tłustego filmu na skórze. Jestem zachwycona tym produktem.

26.6.19

Ziaja| Ulubione produkty do codziennej pielęgnacji

Ziaja| Ulubione produkty do codziennej pielęgnacji
blog pisany przy kubku herbaty
Firma Ziaja kojarzy mi się z kremem oliwkowym, który już 25 lat temu stosowała moja babcia, a który po dziś dzień jest dostępny w sklepach. Ziaja jest polską marką działającą o 1989 roku. Pierwszym produktem sprzedawanym przez Ziaję był właśnie wspomniany krem oliwkowy, a w tej chwili marka obejmuje około tysiąca innych kosmetyków i farmaceutyków. Od wielu lat kupuję i testuję różne produkty tej firmy. Wiele mnie z nich zachwyciło, ale wiele też okazało się bublami. Na bieżąco śledzę nowinki kosmetyczne wypuszczane na rynek przez Ziaję, a tych pojawia się całkiem sporo. I jak zawsze w atrakcyjnych cenach.

Pasta głęboko oczyszczająca z liści manuka
cena: ok. 8 zł

Ta pasta to mój ulubiony produkt Ziaji od wielu lat. Zużywam jedno opakowanie i kupuję kolejne. Pasta oczyszczająca to nic innego jak peeling gruboziarnisty, której można używać również jako maski. Faktycznie dogłębnie oczyszcza, pozostawiając odświeżoną i gładką skórę twarzy. Jako maska ułatwia walkę z niedoskonałościami. Produkt stosuję zamiennie z Czarnym mydłem.

Kuracja Ultranawilżająca Mocznik 3%, Emulsja do twarzy dzień i noc
cena: ok. 15 zł

Ta emulsja ma moc. Ma lekką konsystencję, nie zapycha i genialnie nawilża. Moja skóra chłonie tę emulsję jak gąbka. Już po jednym użyciu widzę ogromną różnicę w poziomie nawilżenia skóry, nawet jeżeli była mocno przesuszona. Do tego jest jędrniejsza, promienna, wypoczęta. Jeżeli chodzi o nawilżanie nie miałam nic lepszego.

Kuracja Lipidowa, Fizjoderm, Żel oczyszczanie i demakijaż
cena: ok.15 zł

Zacznę od tego, że żel nie radzi sobie z demakijażem, konieczne jest użycie wcześniej płynu micelarnego. Żel jest delikatny dla skóry, nie podrażnia, odświeża ją i nawilża, ma wygodne w użytkowaniu opakowanie. Po umyciu nim twarzy nie mam uczucia napiętej skóry, jest natomiast trochę lepka.


Peelingi cukrowe do ciała
cena ok. 15 zł

Nie jest to opinia wyłącznie o tym jednym konkretnym peelingu, ale o peelingach cukrowych z Ziaji. Miałam ich już kilka, szczególnie lubię kupować w okresie zimowym peeling cukrowy z serii świąteczne aromaty o zapachu piernika. Te peelingi zawierają grube kryształki cukru, dobrze ścierają martwy naskórek, a peeling robiony na suchą skórę daje mocne efekty. Dla niektórych duża wadą będzie to, że pozostawiają zawsze bardzo tłusty film, który pozostaje na skórze nawet po dwukrotnym myciu się. Peelingi dostępne są w dużych plastikowych słoikach, których łatwo jest wydobyć peeling do końca.

Krem do stop, kuracja ultranawilżająca mocznik 15%
cena: ok. 8 zł

O tym produkcie wspomniałam w poście o moim ulubionym kremie do stóp marki FussWohl KLIK. Krem Ziaja bardzo dobrze nawilża na długo, skóra jest miękka i zadbana. Niestety krem się nie wchłania i zostaje cywilnym tłusty film. A nie lubię jak mi się pościel przykleja do stóp, albo jak idę do łazienki w nocy i zostawiam tłuste odciski stóp na podłodze. Gdyby nie to ten krem byłby dla mnie absolutnym "must have".


Maseczki Ziaja
cena: ok. 2 zł
Szczególnie polecam maseczkę z kwasem hialuronowym, która świetnie nawilża, regeneruje i uelastycznia skórę.
Fajne są też maseczki z kolorowymi glinkami, które również mają wpływ na poprawę kondycji skóry. A także polecam tę z jagodami acai, która pięknie pachnie i nawilża.

Pasta do zębów bez fluoru
cena: ok. 8 zł

Fluor jest substancją wywołującą spore kontrowersje , więcej na jego temat pisałam w tym poście KLIK. Pasta sprawdza się bardzo dobrze w codziennej pielęgnacji jamy ustnej.





Co sądzicie o produktach marki Ziaja? Używacie?


11.6.19

Świetny peeling do ciała za grosze| Rękawica Peelingujaca For Your Beauty

Świetny peeling  do ciała za grosze| Rękawica Peelingujaca For Your Beauty
rękawica peelingująca
Nie od dziś wiadomo, że najprostsze rozwiązania są najlepsze. Oferta dostępnych na rynku peelingów jest ogromna. Są peelingi do ciała, stóp, dłoni. A przecież można te wszystkie kosmetyki zastąpić jednym produktem, jakim jest rękawica peelingująca.

Rękawica Peelingujaca For Your Beauty
Rossmann, cena ok. 4-5 zł 

Opis producenta:
Dzięki zastosowaniu rękawicy do peelingu i masażu martwe komórki skóry są usuwane, jej pory rozszerzają się umożliwiając lepsze dotlenienie skóry oraz wchłanianie substancji pielęgnacyjnych. Rękawica pobudza proces odnowy komórek i zmniejsza powstawanie cellulitu. Idealna do masażu na mokro, jak i na sucho. Po kilku dniach używania skóra jest ładnie napięta, elastyczna i gładka. Po użyciu płuczę ją pod wodą i zostawiam do wyschnięcia.


 Rękawica peelingująca pojawiła się u mnie już kilka lat temu. Od tego czasu prawie przestałam kupować peelingi do ciała. Czasem mnie jeszcze kusi żeby wypróbować jakąś nowość kosmetyczną, poza tym używam opisanego już wcześniej Czarnego mydła Nacomi. Jednak podstawę w pielęgnacji ciała stanowi omawiana rękawica peelingująca.

Wykonana jest z trwałego materiału (100% nylonu). Dzięki temu jest bardzo trwała. Wymieniam rękawice raz na kilka miesięcy. Jest elastyczna, dopasowuje się do kształtu dłoni, można ją prać w pralce.

Używam jej zawsze na mokro z żelem pod prysznic raz w tygodniu. Okrężnymi ruchami wykonuję masaż całego ciała. Skóra po takim zabiegu jest jędrniejsza, niesamowicie gładka, i ogólnie lepiej wygląda. Masaż tą rękawicą pobudza krążenie. Dzięki peelingowi pozbywam się niedoskonałości z przedramion, mam w tym miejscu wysyp małych krostek, które znikają po takim zabiegu.

Niektóre dziewczyny używają dwóch rękawic na obie dłonie, co na pewno znacznie przyspiesza i usprawnia pielęgnację. Znalazłam również informacje, że są osoby, które używają rękawicy do peelingu twarzy, co mnie zdziwiło, gdyż ta rękawica jest naprawdę mocnym zdzierakiem. Akurat do twarzy bym jej nie polecała.

Podsumowując: rękawica peelingująca jest świetnym gadżetem ułatwiającym pielęgnację skóry. Ponieważ jest naprawdę szorstka już po jednym użyciu widać pozytywne efekty. Jest bardzo wytrzymała.Nie zauważyłam by przyczyniła się do zmniejszenia cellulitu. Jest tania i robi to co ma robić. Nie polecam jej natomiast do peelingu twarzy, czy osobom ze skórką wrażliwą.


PS. Żel pod prysznic Isana Coffee& Vanilla również mogę Wam polecić. Nie wysusza skóry, oczywiście dobrze myje i pachnie lodami czekoladowymi :D Najfajniejszy żel Isana jaki miałam!

Stosujecie tradycyjne peelingi "z tubki" czy może takie rękawice? A może robicie same peeling do ciała np. z kawy?


21.5.19

Czarne mydło Nacomi

Czarne mydło Nacomi
Przez długi czas próbowałam przekonać się do peelingow enzymatycznych. Najchętniej sięgałam po peelingi gruboziarniste, które przy mojej cerze z tendencją do niedoskonałości robiły mi więcej szkód niż pożytku. A peelingi enzymatyczne miałam wrażenie, że nic nie robią. Do czasu, aż zdecydowałam sie na zakup Czarnego mydła Nacomi. Ten kosmetyk inaczej nazywany Savon Noir pochodzi z Maroka i jest tam znany od wieków. Czarne mydło wytwarza się z oliwy i pasty z czarnych oliwek. W rzeczywistości mydło nie jest czarne, a ciemno brązowe. Oryginalne mydło ma konsystencję gęstego żelu, a nie tradycyjnej kostki. Stosowanie czarnego mydła wskazane jest osobom z problemami skórnymi jak trądzik, ponieważ przyśpiesza proces gojenia sie ran i dogłębnie oczyszcza skórę.

Nacomi, Czarne mydło
cena: 25 zł /200 g

Skład: Aqua, Potassium olivate, Sodium Chloride, Glycerin, Potassium Hydroxide.



Moje pierwsze podejścia do czarnego mydła były skończyły się niepowodzeniem. Producent zaleca by nałożyć cienką warstwę lekko spienionego mydła na twarz i po 10 minutach spłukać ją wodą. Tak też robiłam, ale moja skóra źle reagowała. Była przesuszona i wysypało mnie jeszcze bardziej. Teraz już nakładam mydło na 2-3 minut, lub po prostu myje nim twarz i od razu spłukuję wodą. Przy takim sposobie aplikacji przestałam mieć problemy z przesuszoną skórą.

Czarne mydło stosuję również do mycia całego ciała. Po namydleniu pozostawiam pianę na kilka minut i spłukuje pod prysznicem.

Efekty jakie widzę po zastosowaniu tego mydła to przede wszystkim dogłębne oczyszczenie, skóra jest niesamowicie gładka, po żadnym innym peelingu nie miałam tak mięciutkiej skóry. Poza tym, skóra po umyciu czarnym mydłem jest niesamowicie zmatowiona, zmywa całe sebum z twarzy i ciała. Przy tym nie pozostaje nieprzyjemne uczucie ściągnięcia. Kremy, których stosuję na noc mam wrażenie że po tym mydle są bardziej skuteczne. Moja skóra jest odżywiona i bardziej jędrna.

Czarne mydło jest niesamowicie wydajne, 200 g opakowanie nie ma końca. Jednak sama aplikacja sprawia mi duży problem. Mydło ma konsystencję bardzo gęstego żelu, który ciężko wydobyć ze słoiczka, ja go rwę po kawałku. Wchodzi miedzy place i pod paznokcie, za to świetnie się pieni. Radzę unikać okolic oczu, bo będzie mega szczypać. Zapach mydła jest mało przyjemny, z czasem przywykłam do niego.

Podsumowując: na pewno, gdy skończę to opakowanie kupię kolejne czarne mydło, gdyż jest to świetny peeling enzymatyczny i bardzo wydajny kosmetyk. Jednak poszukam takiego, które nie będzie w składzie zawierać dodatkowych składników jak gliceryna i sól. Bowiem te składniki mogły właśnie wpłynąć na wysuszenie skóry, którego doświadczyłam przy pierwszym stosowaniu.

3.3.19

Wielofunkcyjny żel aloesowy Holika Holika

Wielofunkcyjny żel aloesowy Holika Holika
blog kosmetyczny, pielęgnacja

Gdy kupowałam to 250 ml opakowanie Żelu Aloesowego Holika Holika nie przypuszczałam, że będzie to tak niesamowicie wydajny produkt. A używam go od ponad 8 miesięcy. Zdanie na jego temat wyrobiłam sobie szybko.


Aloes jest rośliną, mającą wiele właściwości przy tym pod względem skuteczności nie ma sobie równych. W jego liściach znajduje się niezwykły miąższ, który można stosować zarówno zewnętrznie jak i wewnętrznie. Sok z aloesu m.in. leczy alergię, obniża poziom cukru, a nawet poprawia odporność. Kosmetyki z aloesem pomagają w wielu schorzeniach skórnych, a także w leczeniu trudno gojących się ran. Aloes ma działanie bakteriobójcze, ogranicza także liczbę wirusów i chorobotwórczych grzybów.


Jedna z największych wad żelu aloesowego jest dość prozaiczna. Mam na myśli opakowanie, które wizualnie prezentuje się świetnie, a w użytkowaniu sprawia wiele problemów. Tubka wykonana jest z twardego plastiku, co utrudnia dozowanie.
Miewam problemy z suchą skórą, ten problem dotyczy nie tylko twarzy, ale i ciała, zdecydowałam się na zakup żelu aloesowego marki Holika Holika. Spotkałam się z opiniami, że ten żel świetnie nawilża. Niestety w moim przypadku nie sprawdził się. Owszem, dzięki temu produktowi udaje mi się utrzymać odpowiedni poziom nawilżenia, jednak gdy skóra jest mocniej przesuszona, muszę polegać na innych kremach o silniejszych właściwościach nawilżających.



Zaczęłam od wady tego kosmetyku, teraz czas na zalety, a jest ich wiele.

Świetnie sprawdza się w wielu problematycznych sytuacjach. Najbardziej jestem zadowolona z tego jak łagodzi podrażnienia wywołane np. depilacją.  W wakacje ukoił moją skórę, gdy przesadziłam z opalaniem, do tego fajnie chłodzi, chociaż zimą jest to mniej przyjemne. Łagodzi zaczerwienienia na twarzy, szybciej znikają przebarwienia, jak i zmiany trądzikowe. Ostatnio nałożyłam żel na palca oparzonego gorącym olejem, momentalnie poczułam ulgę. Ból i zaczerwienienie minęły bardzo szybko. Byłam przekonana, że pojawi się jakiś bąbel, a tak się nie stało.


Testowałam również ten żel jako baza pod makijaż i w tej roli również dobrze się sprawdził. Należy jednak pamiętać, by nałożyć cienką warstwę produktu, gdyż może się rolować. Dzięki niemu skóra jest delikatnie napięta i matowa przez wiele godzin.


Żel aloesowy Holika Holika  dzięki swojej multi-funkcjonalności staje się dla mnie niezbędnym kosmetykiem w codziennej pielęgnacji. Na pewno zagości u mnie na stałe. Polecam!


 
Copyright © 2016 PRZY KUBKU HERBATY , Blogger