Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty

9.8.21

Nowości kosmetyczne i książkowe

Nowości kosmetyczne i książkowe

 

Witajcie ponownie po ponad dwóch miesiącach przerwy. 

Cóż, życie mnie nieco przytłoczyło i nie chce odpuścić. W skrócie: od kilku miesięcy mam wrażenie, że podejmuję wyłącznie złe decyzje. A z racji tego, że przede mną ważny egzamin i mega się stresuję więc muszę czymś przyjemnym zająć głowę. Dlatego wracam powoli na Instagram i bloga. 


Książkowe prezenty, to trochę jak Gwiazdka, ale w środku roku. Rzadko piszę o książkach na blogu, bo wiem, że jest to mało poczytny temat. Tym bardziej, iż nie czytam topowych powieści i nie jestem na bieżąco z tym, co jest aktualnie czytane. A książki widoczne na zdjęciu dostałam od Kolegi, który nie tylko mnie rozpieszcza podarunkami, ale i innych swoich znajomych. W ostatnich "darach losu" otrzymałam książki, które chciałam przeczytać i o których już jakiś czas temu było głośno (Za zamkniętymi drzwiami, Drzewo Anioła, Tajemnica zamku, Trzynasta opowieść).
Na Instagramie pisałam o niedawnej książkowej wygranej w konkursie zorganizowanym przez wydawnictwo Czwarta Strona, nagrodą była powieść Natalii Sońskiej pt. "Włoskie love story", książkę zaczęłam czytać i zapowiada się, że będzie to lekki wakacyjny romans, co też sugeruje tytuł.

Gdyby na blogu pojawiło się podsumowanie maja na pewno napisała bym w nim o nowej płycie Sanah, którą pobiegłam kupić w dniu premiery. Kupiłam ją w ciemno bez wcześniejszego przesłuchania piosenek i tak jak poprzednia płyta tej młodziutkiej i skromnej wokalistki okazała się hitem.

Nadal bardzo chętnie testuję wszelkie nowinki do pielęgnacji włosów. Po "fazie" na nieco krótszą fryzurę i grzywkę zaczęłam tęsknić za długimi włosami, w związku z tym muszę naprawdę przyłożyć się do ich pielęgnacji. Z zaprezentowanych tu kosmetyków mogę w kilku słowach opisać działanie kilku z nich. Dużym zaskoczeniem okazał się olejek marki Isana chroniący włosy przed wysoką temperaturą, pięknie pachnie, a włosy po jego zastosowaniu są przyjemne i miękkie w dotyku. Kolejnym produktem, który zaskoczył mnie pozytywnie to odżywka do włosów Biocura odbudowa i blask, kosmetyk ten jest tani i skuteczny, włosy łatwo się po tej odżywce rozczesują. Trzecim i ostatnim kosmetykiem, który zaczęłam już testować to maska GlissKur z proteinami, ale nie mam na jej temat dobrego zdania. Słabo się po niej rozczesuje włosy i słabo je nawilża. Pozostałe kosmetyki czekają w kolejce do przetestowania, czyli Regenerująca maska do włosów Botanic, Szampon z kwasem hialuronowym Bioelixire oraz Odzywka do włosów Repair z Pantene.

Kosmetyki do pielęgnacji twarzy i ciała. Coś czego nigdy nie może zabraknąć w żadnych zakupach kosmetycznych, czyli wszelkiego rodzaju maseczki. Zapasy mam ogromne, ale i tak kupuję kolejne. Całkiem fajne okazały się maseczki z Biedronki Niuqi, wypróbowałam obie i kupiłam ponownie ten sam zestaw. W kolejce czeka zestaw trzech maseczek Soray z kombuchą, a także maseczki Polana z Herbapolu.
Ponownie skusiłam się na kosmetyk Ziaja żel 3 w 1 (do mycia twarzy, ciała i włosów) ponieważ super sprawdził się w trakcie zeszłorocznego wyjazdu wakacyjnego. Przy okazji tego zakupy wzięłam jeszcze mgiełkę do ciała i włosów, także na wyjazd. Moim ulubionym letnim żelem pod prysznic, który towarzyszy mi zawsze latem już od kilu sezonów jest Palmolive So Luminous, kocham ten zapach! Nie jestem fanką balsamowania ciała, ale naczytałam się sporo pozytywnych opinii na temat całonocnej maski do ciała marki Fluff, że w końcu skusiła się na ten kosmetyk.


Makijaż i demakijaż. Mam swój ulubiony płyn do demakijażu, ale chętnie też sięgam po rożne nowości, które często rozczarowują mnie swoim działaniem. Inaczej jest z płynem Bielenda Eco Sorbet wersja malinowa. Ładnie pachnie i szybko rozpuszcza makijaż.
Kosmetyków kolorowych kupuję niewiele, chyba, ze pojawi się jakaś fajna kolekcja Bell w biedronce ;) W ostatnim czasie skusiłam się na kilka kosmetyków do makijażu polecanych na IG, mowa o bazie pod cienie marki Wibo oraz tuszu do rzęs i eyelinerze Eveline z nowej serii Variete i to są HITY! Chyba muszę o nich napisać oddzielny post bo zasługują na to wyróżnienie.
I ostatnia rzecz to dobrze znany w świecie beauty korektor Jumbo z Lovely, będzie to już dla mnie 5 lub szóste opakowanie tego produktu.


11.4.21

Podsumowanie marca| prezenty| wyjazdy| nowe kosmetyki| serial komediowy

Podsumowanie marca| prezenty| wyjazdy| nowe kosmetyki| serial komediowy

 


Witajcie w kwietniu, w tę piękna i słoneczną niedzielę. Trudno mi uwierzyć, że znów za kilka dni może spaść śnieg.  Jednak dziś nie o pogodzie, bo czas na podsumowanie marca. Początek marca zapowiadał ciekawy miesiąc, tym bardziej że w marcu mamy początek wiosny i obchodzę urodziny. Zawsze lubiłam marzec, bo to wtedy przyroda zaczyna budzić się do życia, zmieniamy czas na letni, dni stają się zauważalnie dłuższe. I ja też zwykle dostaję o tej porze roku jakiegoś powera. Jaki był marzec w ubiegłym roku, każdy bez wątpienia pamięta. A czy ktoś spodziewał się, że rok później będzie jeszcze gorzej? Mnie oczywiście znów pandemia pokrzyżowała plany, ale to już stało się normą. Ogólnie dni od pewnego czasu bardzo zlewają mi się ze sobą, wszystkie wyglądają podobnie, a motywacji jakby mniej. Pewnie też przez pogodę, bardzo brakuje mi zieleni i ciepła. W marcu pochowałam już wszystkie grube swetry zimowe kurtki i buty, bo miałam już ich dosyć. A schowałam tylko po to, by za kilka dni znów je wyciągnąć ;)
Z przyjemnych rzeczy, które chce zapamiętać z marca to przede wszystkim wyjazd z moim bratem w Góry Świętokrzyskie. Można powiedzieć, że rzuciliśmy wszystko i wsiedliśmy do samochodu. Pogoda na szczęście w trakcie podróży poprawiła się, ale i tak zmarzliśmy wchodząc na Łysicę. Dobrze, że miałam termos z ciepłą herbatą.
Zanim jednak pojechałam w Świętokrzyskie, na początku miesiąca razem ze znajomymi całkiem sporą grupą, wybraliśmy się do Centrum Nauki Kopernik. Dzieciaki znajomych bawiły się świetnie, ale i my starzy z ogromną ciekawością sprawdzaliśmy, jak działają poszczególne eksponaty. To właśnie jest niesamowite w tym miejscu, że wszystkiego można, a właściwie trzeba dotykać.



 Zanim jeszcze wprowadzono kolejny lockdown w województwie mazowieckim, udało mi się pójść do kina na film pt. "Sound of metal". To historia muzyka, który z dnia na dzień traci słuch. Całe jego dotychczasowe życie nagle się rozpada. Ma ogromne problemy, by odnaleźć się w nowej rzeczywistości.
Świetny film, który zmusza do refleksji i spojrzenia na swoje życie z innej perspektywy. Poza tym pokazuje w realny sposób, jak świat odbierany jest przez osoby niesłyszące, czy przez osoby z implantami słuchowy. To mnie chyba zszokowało najbardziej w tym filmie.
Planach miałam obejrzeć jeszcze co najmniej dwa filmy na dużym ekranie Obiecująca. Młoda. Kobieta. oraz Jeszcze jest czas.
W marcu wciągnęłam się w oglądanie nowego serialu. Tym razem postawiłam na coś lekkiego i komediowego. Po obejrzeniu filmu Palm Springs moją uwagę przykuł Andy Samberg grający jedną z głównych ról. Wiele osób na filmwebie polecało obejrzeć serial Brooklyn 99, gdzie Samberg wciela się postać w jednego z głównych bohaterów. Zaskoczyłam mnie wysoka ocenia tego serialu. Akurat dobrze się złożyło ponieważ można go obejrzeć na Netfixie.
Jake Peralta (Andy Samberg) to utalentowany, lecz leniwy i nieszanujący zasad detektyw z 99. posterunku nowojorskiej policji. Z powodu wysokiej liczby aresztowań pozwala mu się jednak na wiele. To się zmienia, gdy pojawia się nowy dowódca - kapitan Ray Holt.


Na początku wszyscy bohaterowie strasznie mnie irytowali i nie rozumiałam tych zachwytów nad tym serialem. Prawie cały pierwszy sezon obejrzałam "jednym okiem". Jednak już pod koniec sezonu coś wreszcie zaiskrzyło. Zaczęłam rozumieć ten humor. A ci, którzy denerwowali mnie najbardziej, stali się moimi ulubionymi bohaterami. Jest aż 7 sezonów i średnio każdy sezon ma po 22 odcinki. Jest tego sporo, ale odcinki są krótkie, bo trwają nieco ponad 20 minut. Wkręciłam się na maksa w oglądanie, chociaż nie aż tak jak w oglądanie "Teorii Wielkiego Podrywu", który jest moim ulubionym serialem komediowym.


Pochwalę się Wam prezentami urodzinowymi, a właściwie to częścią. Coś na co czekałam najbardziej to paletka cieni Bohema z Glamshopu. Od razu następnego dnia wykonałam nią makijaż. Nigdy nie miałam lepszych cieni, to jest sztos. Nie jest tania, ale warta każdej złotówki. 


Na koniec oczywiście garść nowości kosmetycznych, w których oczywiście nie mogło zabraknąć mojego ulubionego płynu micelarnego Soraya Naturalnie. Skusiłam się ponownie na duet kosmetyków z Eveline z kwasem glikolowym, pisałam o nich ba blogu. Po raz pierwszy będę testować peeling trychologiczny z Bandi. Kolejna nowość to gąbka konjak z Garniera, kupiłam ją w Rossmannie na wyprzedaży za około 11 zł. Dwie ostatnie rzeczy to nawilżająca maseczka Himalya i krem do rąk Eco Nature Bielenda. 


To byłoby na tyle ;) trochę się rozpisałam, ale wiem że część osób lubi długie wpisy z podsumowania miesiąca :D

Pozdrawiam



16.1.21

Czas na podsumowania| grudzień i 2020 rok

Czas na podsumowania| grudzień i 2020 rok

Witajcie w styczniu, witajcie w nowym roku. I znów muszę przytoczyć moje ulubione powiedzenie "lepiej późno niż wcale", które idealnie podsumowuje mój charakter ;) Połowa miesiąca, a ja dopiero startuje z pierwszym wpisem.

Zacznę od podsumowana w kilku słowach grudnia. Nie będzie długo, bo właściwie wszystkie dni były podobne do siebie. W skrócie: praca, spacery z psem, świąteczne filmy, później Święta i Sylwester. Mój grudzień na jednym zdjęciu  widzicie poniżej ;) Jeszcze tylko zdążyłam odwiedzić galerie handlową i obkupić się w ciepłe ciuchy, bo ostatnio bardzo marznę w pracy. Podsumowanie roku będzie nieco bardziej rozbudowane ;)


Długo zastanawiałam się jak mam podsumować 2020 roku. Czy faktycznie był taki okropny? Co mnie zdziwiło, wiele osób na ig uznała tamten rok mimo wszystko za dobry czas. Mnie niestety nie udało się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Mam wrażenie, że ta pandemia nie zaczęła się marcu, tylko kilka miesięcy wcześniej i chyba nigdy się nie skończy. Moim głównym założeniem na 2020 było to, żeby podróżować jak najwięcej. Liczyłam na dwie zagraniczne wycieczki: do Albanii i jeszcze krótki wypad do Włoch lub Francji i na jeden dzień do Berlina. Wiadomo, nic z tego nie wyszło. Na pocieszenie był urlop w Zakopanem, który nie był zbyt udany dla mnie. Praktycznie prze cały wyjazd źle się czułam i miałam problemy z oddychaniem. I weekend na Mazurach. A pierwsze tygodnie 2020 roku zapowiadały naprawdę wspaniały rok. Były spotkani ze znajomymi, wyjścia do kina, podroż do klimatycznego Wilna. A potem, jak wszyscy wiemy przyszła pandemia, praca zdalna i siedzenie non stop w czterech ścianach. Bałam się wychodzić z domu. Do pracy wróciłam na początku maja. W tym czasie najlepszą rzeczą jaką zrobiłam dla siebie to zakup roweru. Po dwóch miesiącach siedzenia w domu, rower okazał się wybawieniem od codziennej nudnej rutyny. Bardzo polubiłam południowe przejażdżki. Lato było dość łaskawe, wszystko było otwarte, byliśmy z Mężem na weselu, spotykaliśmy się ze znajomymi i rodziną. Wtedy byłam przekonana, że już tak zostanie. W kolejnych miesiącach poziom mojej frustracji osiągnął wyżyny. I chociaż udało mi się odwiedzić kilka pięknych miejsc jak ogrody pałacu w Chlewiskach czy przypałacowy park w Puławach to mój nastrój znacznie się pogorszył. Nie tylko przez pandemię, ale i przez sytuację w pracy. Liczę, że w drugiej połowie roku sytuacja zmieni się na lepsze. A jak nie będę musiała poszukać nowej pracy.  


Czyli 2021 to znów jedna wielka niewiadoma. Zawsze o tej porze miałam zaplanowany wyjazd wakacyjny, a teraz nie mama ani terminu, ani miejsca. Dlatego w tym roku stawiam przede wszystkim na siebie. Muszę przede wszystkim zająć się swoim zdrowiem i umówić się na wizyty do kilku specjalistów. Szykuje się rok na pełnym spontanie, bo nie zamierzam nic planować ;) 


Przejdźmy do stałego punktu, każdego podsumowania miesiąca, czyli wszelkiego rodzaju nowości, bo tym razem nie tylko o kosmetykach będzie. 
W grudniu nie przybyło mi zbyt wiele kosmetyków, co mnie cieszy, bo nadal mam spore zapasy. Poza płynem micelarnym Soraya, który uwielbiam, skusiłam się na nowe maseczki z Lidla wersja limitowana zimowa, peeling do skóry głowy OnlyBio, odżywka z tej firmy nie sprawdziła się u mnie, ale mam ochotę potestować inne ich kosmetyki. Kolejne produkty to woda tonizująca i krem do rąk z Bielendy. I znów nie mogłam przejść obojętnie obok nowości marki Bell dostępnych w Biedronce. Niby nic nie potrzebuję, ale mimo wszystko i tak skusiłam się na pomadkę w płynie oraz na puder sypki. Oba kosmetyki stosuję od kilku tygodni i jestem z nich zadowolona. Muszę w końcu wziąć się za napisanie postu o kosmetykach Bell, bo są naprawdę dobre, a mało popularne. 

Książkowe prezenty :) "Pod słońcem Italii" to świąteczny prezent od Brata, a resztę książek przywiózł mi Mikołaj, a właściwie to Kuba. W poprzednim poście wspominałam, że kolega zawodowo jest związany z książkami.  Oczywiście najbardziej ucieszyłam się z "Dziewczyny z Neapolu". 


Planszówki rządzą zawsze i wszędzie. Ostatnio to mój ulubiony rodzaj rozrywki. Razem z siostrą Męża ciągle wyszukujemy  fajnych gier. Często spotykamy się po to by rozpracować jakaś nową grę. A u mnie ostatnio pojawiło się kilka ciekawych. Eurobusiness i Decrypto to świąteczne prezenty, a resztę kupiłam w atrakcyjnych cenach w empiku. 



Bardzo bym chciała wiedzieć, jaki był dla Was 2020 rok?
I jak sądzicie, jaki będzie ten nowy, 2021 rok?

Muszę teraz nadrobić zaległości na Waszych blogach :)

9.6.20

Podsumowanie maja| nowości książkowe i kosmetyczne| Netflix| ulubiona aktywność fizyczna

Podsumowanie maja| nowości książkowe i kosmetyczne| Netflix| ulubiona aktywność fizyczna
Witajcie w maju!
Za nami kolejny nietypowy miesiąc. Na szczęście powoli wszystko wraca na właściwe tory. A jakie zmiany przyniósł maj dla mnie? Wreszcie koniec z pracą zdalną, wróciłam do pracy. Przekonałam się, że praca w domu nie jest dla mnie. Dużo lepiej czuję się mając codzienny obowiązek chodzenia do pracy.  Nie spędzam całego dnia w dresie, mam kontakt z ludźmi, więcej się ruszam, i co najważniejsze dom nie kojarzy mi się już z pracą, a miejscem w którym odpoczywam i relaksuję się.

Najlepszą rzeczą, jaką dla siebie zrobiłam w maju, to zakup roweru i weekendowe przejażdżki. Nie przeszkadzała mi nawet jazda w maseczce ochronnej. Każde wyjście na rower sprawia mi ogromną radość (poza pierwszym), czuję się wolna i zrelaksowana.  Mam już swoją ulubioną trasę, która liczy około 21-23 km i prowadzi przez okoliczne wsie i lasy. Za każdym razem zachwycam się otaczającą przyrodą, trochę zaglądam ludziom do ogródków, w których jest mnóstwo kolorowych drzew, krzewów i kwiatów. A pierwsza jazda na rowerze była potwornie męcząca, po 6 tygodniach siedzenia w domu , już po 3 km miałam zadyszkę, po 10 km bolało mnie wszystko i nie miałam siły wracać do domu.
Jazda na rowerze i piesze wędrówki to moje ulubione aktywności fizyczne. Jakie są Wasze?


KSIĄŻKI, SERIALE, FILMY
Siedzenie w domu sprzyjało wertowaniu internetu w poszukiwaniu okazji cenowych. Na stronie Emiku znalazłam kilka ciekawych książek w bardzo atrakcyjnych cenach ( Raz, dwa, trzy ... giniesz Ty", "Chorwacka przystań", "Pamiętnik księgarza", "wielkie włoskie wakacje" . Aż dziwne, bo zwykle w tej księgarni książki były zawsze najdroższe. Kolejne dwie książki (wydanie kieszonkowe "Nić Arachny", "Słowiański amulet" kupiłam w Biedronce, niestety czcionka jest tak mikroskopijna, że bardzo ciężko idzie mi ich czytanie. Czasem ciekawe książki stanowią dodatek do jakiegoś czasopisma, tym razem upolowałam dobrze znana książkę miłośnikom stylu skandynawskiego i hygge "Lykke, po prostu szczęście". A od koleżanki z okazji imienin dostałam książkę "Codzienność w Toskanii".
W maju na Natflixie obejrzałam najnowszy sezon "Domu z papieru", który mnie trochę rozczarował. Pierwsze dwa sezony były świetne, trzeci lekko naciągany, ale czwarty widać, że scenariusz był pisany na szybko. Mimo lekkiego niezadowolenie czekam na kolejny sezon.
Kolejnym serialem jaki obejrzałam był "Jeszcze nigdy" opowiadający o losach hinduskiej dziewczyny, która zmaga się z problemami emocjonalnymi po śmierci ojca, a także typowymi dla nastolatków troskami. Od czasu do czasu lubię obejrzeć coś dla nieco młodszej widowni, a ten serial okazał się bardzo przyjemny. Podobał mi się humor i to, że mogłam trochę bliżej poznać kulturę hinduską. Przy okazji polecam Wam komedię "Late Night", do której scenariusz napisała Mindy Kaling, która odpowiada również za scenariusz do "Jeszcze nigdy".
Kolejne dwa filmy obejrzane na Netflixie to "6 Underground" z  Ryanem Reynolds'em oraz "Tyler Rake: Ocalenie" z Chrisem Hemsworth'em. Już kiedyś to pisałam ,ale powtórzę, Netflix robi świetne seriale, ale filmy słabe lub dobre. Nie obejrzałam jeszcze żadnego filmu, który zrobiły na mnie piorunujące wrażenie, albo chociaż bardzo dobre. Z Tych dwóch lepiej mi się oglądało "Tyler Rake: Ocalenie" fabuła była bardziej wciągająca i przynajmniej nie zasnęłam w trakcie seansu.



Na koniec zostawiłam zakupy. Poza kolorówka zakupionej w trakcie promocji w Rossmannie, o której pojawił się już post na blogu KLIK, kupiłam również kilka produktów do pielęgnacji.
Po raz pierwszy zdecydowałam się na wypróbowanie produktów marki Yope do włosów. Nie mogło zabraknąć rożnego rodzaju maseczek, w tym ulubionych firmy  Dr. Mola, a także płynu micelarnego z Eveline. Ostatnio bardzo  polubiłam kosmetyki Lirene z serii Natura, planuje post na ich temat, a tymczasem zaczynam testować nowość, czyli hydrolat- tonik chabrowy


Ciekawe co przyniesie czerwiec? zwykle o tej porze miałam już zaplanowany urlop i odliczałam dni do wyjazdu. W obecnej sytuacji nic nie planuję. A co z Waszymi urlopami? Planujecie jakieś podróże?

Pozdrawiam cieplutko :*
Magda



9.2.20

Podsumowanie stycznia| Kosmetyki, ksiażki, świeczki Country Candle| Sokół z masłem orzechowym

Podsumowanie stycznia| Kosmetyki, ksiażki, świeczki Country Candle| Sokół z masłem orzechowym
Witajcie w lutym :-) Ups... prawie połowa miesiąca, a ja przychodzę dopiero z podsumowanie stycznia. Może dlatego, że nie lubię tego miesiąca i zawsze chce żeby szybko się skończył. Większość osób nie przepada za listopadem, zwykle wtedy dopada ich marazm, niechęć i podły nastrój, mnie zawsze się przytrafia w styczniu. Najgorsze są pierwsze dni nowego roku. Zawsze ogarnia mnie melancholia. Chociaż wyjątkowo styczeń okazał się łaskawy i minął bardzo szybko. Zapewne stało się tak za sprawa kilku wyjazdów, które odbyłam. Pierwszy wyjazd była to wizyta w Wilanowie i Królewskim Ogrodzie Światła, post z fotorelacja jest na blogu KLIK Kolejny wyjazd, było to spotkanie z koleżanką w Warszawie. Długi spacer (15 km), dobre jedzenie, małe zakupy, dobre jedzenie i ploteczki, ogólnie fantastyczne spotkanie. A nogi bolały nas jeszcze przez dwa następne dni ;-) Ostatni wyjazd, to wycieczka do Konstancina. Jestem totalnie oczarowana tym miejscem. Jest gdzie spacerować, mnóstwo przepięknych willi z początku XX wieku, wiele opuszczonych popadających w ruinę, czyli takie jak lubię najbardziej. Nic nie poradzę, że to co opuszczone i zniszczone pociąga mnie najbardziej.
Zapraszam as na mojego Instagrama, tam zawsze zamieszczam na InstaStory relacje z wyjazdów. Zapisuje również relacje, te znajdziecie w zakładce "Polska 2020".

Wybrałam się również z mamą do kina na film pt. "Sokół z masłem orzechowym". Ten tytuł mnie bardzo zaintrygował. Nie wiedziałam o czym jest ten film, ale czułam, że warto go obejrzeć. Instynkt mnie nie zawiodła. Tak ciepłego filmu nie widziałam już dawno. Zabawny i wzruszający, po prostu cudowny. Mój absolutny hit. Opowiada historię Zaka, który marzy o tym by zostać profesjonalnym zawodnikiem wrestlingu. Pomaga mu w tym Tyler, który ucieka przed pewnymi oprychami, którym zaszedł za skórę. Do tego niezwykłego duetu dołącza Eleanor. Razem przeżyją wiele przygód.

Czad na zakupy. Tych kosmetycznych nie jest zbyt wiele. Więcej niż kosmetyków pojawiło się u mnie ubrań, zaszalałam na wyprzedażach.
Kupiłam tylko to co akurat mi się skończyło, czyli płyn micelarny Eveline, pianka do mycia twarzy Soraya Plante (miałam żel i byłam z niego bardzo zadowolona) oraz korektor Lovely odcień nr 02.
Kupiłam sobie również nowy zapach, który poznałam dzięki siostrze Męża, mowa o wodzie perfumowanej Hugo Boss Woman. Zapach idealny na dzień, połączenie nut kwiatowo-owocowych. Bardzo trwały.

A to już moje warszawskie pamiątki. Razem z koleżanką zajrzałyśmy do Kontigo, gdzie kupiłam te trzy cienie. Najbardziej zależało mi na foliowym cieniu Paese w kolorze Rose gold nr 301. Często widziałam go na IG na powiekach Kasi z LGS, jest piękny i subtelny. Kolejny cień Paese to Platinium nr 303. Ostatni cień Mystik Warsaw w kolorze Hot chocolate-night.

Dostałam informację od kolegi o książce, którą oczywiście musiałam mieć swojej biblioteczce. Dobrze mieć znajomych, którzy są na bieżąco z nowościami wydawniczymi i którzy wiedzą, co lubię. Mowa o książce "Włoszki". Mam oddzielną półkę z powieściami, przewodnikami, filmami itp traktującymi o Włoszech. Przy okazji kupiłam też drugą książkę, i też oczywiście powiązaną z Italią.

Odkryłam w styczniu świeczki Country Candle, które są wygodniejsze w użytkowaniu niż woski. Skusiłam się na zakup trzech zapachów. Moim faworytem jest "Baby, it's cold outside".  Etykieta i nazwa mogą zmylić, mnie ten zapach nie kojarzy się z zimą, wydaje mi się, że jest odpowiedni o każdej porze roku.

Na koniec kilka słów o tym co pojawi się jeszcze w tym miesiącu na blogu. Akurat dzisiaj robiłam zdjęcia do kilku najbliższych postów. Tematem miesiąca będą gry planszowe, których stałam się wielką fanką. Najbliższy post będzie dotyczyć kosmetyku marki Hej Organic, kolejne toniku Vianek i maseczek w płachcie.

To byłoby na tyle ;)

Udanego lutego Wam życzę :*


30.12.19

Ulubione powieści w zimowo-świątecznym klimacie| Moje Top 5

Ulubione powieści w zimowo-świątecznym klimacie| Moje Top 5
Od kilku lat w grudniu i styczniu sięgam po książki, które łączy wspólny motyw, którym są świetna i zimowa sceneria. Kiedyś miałam problem ze znalezieniem takich powieści, teraz można powiedzieć, że zalewa nas ogromna fala świątecznej literatury. Ciężko jest mi nadążyć za wszystkimi nowościami. Wśród wielu książek, które przeczytałam trafiły się lepsze i gorsze oraz prawdziwe perełki, które mimo upływu lat doskonale pamiętam. Są wśród nich historie bardzo wzruszające i takie przy których ciężko będzie pohamować śmiech.

 Wieczór taki jak ten Gabriela Gargaś

Michalina ma 27 lat i sama wychowuje młodszego brata. Mieszkają w przepięknej, malowniczej miejscowości u podnóża Tatr. W codziennych trudach wspiera ją jej babcia Zosia, właścicielka cukierni „Cynamonowe serca”. To za jej radą, by podreperować budżet, wnuczka postanawia na okres Bożego Narodzenia wynająć pokoje dla gości.
Do pensjonatu przyjeżdżają tylko cztery osoby: ekscentryczny rozwodnik, który najchętniej wymazałby Święta z kalendarza, starsza pani, która pragnie odzyskać utracone wspomnienia oraz tajemnicza pani doktor z córką.
Gdy dzień przed Wigilią do drzwi domu Michaliny zapuka jeszcze jeden gość, życie kobiety wywróci się do góry nogami.

 Wspaniała lektura, pełna ciepła, miłości, śniegu, esencja magii świąt. Idealna książka na długie zimowe wieczory pod kocem oczywiście z kubkiem gorącej herbaty. Historia młodej dziewczyny absolutnie mnie urzekła, pewnie dlatego tak mocno, że po raz pierwszy z bohaterką mam, aż tyle wspólnego.
Jest to pierwszy tom cyklu, jeżeli jednak nie lubicie czytać powieści wielotomowych nie musicie sięgać po kolejne części.

 Strajk na Boże Narodzenie Shella Roberts

Wydaje się, że w okresie przedświątecznym lista obowiązków pani domu nie ma końca. Dlatego w tym roku Joy, Laura i ich przyjaciółki z klubu robótek ręcznych decydują się na strajk. Jeśli ich mężowie i dzieci oczekują wystawnych Świąt, muszą zająć się wszystkim sami. Bojkot świątecznych obowiązków zaczyna żyć własnym życiem, gdy pewna reporterka nagłaśnia sprawę w gazecie i do strajku przyłącza się więcej kobiet. 
 Chociaż książkę czytałam 5, a może nawet 6 lat temu doskonale ją pamiętam. Jest nieco absurdalna, ale za to pełna ciepłego humoru. Przyjemnie było czytać o mężczyznach , którzy musieli stawić czoła wyzwaniu jakim było zorganizowanie Świąt dla najbliższych. Lektura łatwa i bardzo przyjemna.


 Cztery płatki śniegu Joanna Szarańska

Gwiazdka za pasem, w powietrzu pachnie makowcem, goździkami i zieloną choinką. Mieszkańcy małego miasteczka myślą już o przygotowaniach świątecznych, ale na drodze lepienia uszek i łańcuchów choinkowych staną im rodzinne perypetie. Zabiegani zapomną, co naprawdę liczy się w świętach. Na szczęście ktoś im o tym przypomni...
Ten wyjątkowy czas skrzyżuje ze sobą drogi małżeństwa posądzającego się wzajemnie o zdrady, młodej mamy zmęczonej dobrymi radami teściowej, sknery, którego żona marzy o dziecku, kobiety samotnie wychowującej córeczkę i pewnego przystojnego mężczyzny. Wśród codziennych problemów trudno się zatrzymać i po prostu cieszyć wspólnymi chwilami, ale w miasteczku mieszka ktoś, kto pomoże im na nowo odkryć magię świąt.


Kolejna propozycja dla tych, którzy lubią się pośmiać i dl fanów filmowego hitu "To właśnie miłość", jednak osadzona w polskich realiach (tytułowe cztery płatki śniegu, to ilość białego puchu, którą zobaczą bohaterowie w Święta, życiowe prawda?)
Mimo, że jest to pierwszy tom cyklu, nie musicie czytać kolejnych części. Ta powieść tworzy zamkniętą całość.

  Stokrotki w śniegu Richard Paul Evans

Zły. Okrutny. Bezwzględny. Tyle i aż tyle można o nim powiedzieć. James Kier jest człowiekiem, który nie dba o nikogo – ani o swoją żonę, ani o syna. Liczy się tylko on sam. Kiedy gazety donoszą, że zginął w wypadku, wszyscy nareszcie mogą powiedzieć, co o nim sądzą. Tylko że James żyje. A to, co słyszy na swój temat, jest dla niego szokiem. Wyrządził w życiu wiele zła, a teraz postanawia wszystko naprawić. Jednak nie jest to łatwe, a lista skrzywdzonych jest długa. Okazuje się, że najmocniej wspiera go osoba, którą zranił najbardziej. Czy zdąży ocalić tę miłość? Czy wraz z nią przyjdzie wybaczenie?
Do tej książki czuję ogromny sentyment, bo to od niej zaczęła się moja przygoda z twórczością R.P. Evansa. Przeczytałam większość jego książek, które prawie zawsze mnie wzruszają, tak jak właśnie "Stokrotki w śniegu". Często ta powieść nazywana jest współczesną "Opowieścią wigilijną", naprawdę daje do myślenia. Polecam również inne zimowe książki tego autora.

  Miłość z widokiem na Śnieżkę różni autorzy

Zapraszamy na Wielki Bal Ducha Gór, który odbędzie się 31 grudnia w Hotelu Pod Skałą, w Karpaczu!
Komu uda się wziąć udział w tej imprezie?
Kto stoi za tym tajemniczym przedsięwzięciem?
Osiem zaproszeń, osiem opowieści.
Każde trafiło w inne miejsce – do rozgłośni radiowej, lokalnej telewizji, gminnej biblioteki publicznej, wielkomiejskiej galerii handlowej… Czasami wystarczy się dobrze rozejrzeć. Może to właśnie tuż obok Ciebie skrywa się szansa na przeżycie czegoś niesamowitego? Wszystko się może zdarzyć! Nigdy nie wiemy dokąd doprowadzi nas los.
Zapraszamy w piękną podróż do Karpacza, małego miasteczka u podnóża Śnieżki!


Od trzech w święta towarzyszą zbiory opowiadań wspaniałych polskich autorów. Do tej pory przeczytałam "Zakochane Zakopane", "Księgarenka przy ulicy Wiśniowej" i "Miłość z widokiem na Śnieżkę". Każde opowiadanie jest inne, napisane w innym stylu, ale w każdym znajdziemy piękną historię o zwykłych ludziach, którzy w tym wyjątkowym czasie jakim jest Boże Narodzenie czekają na świąteczny cud. Z tej serii ukazały się jeszcze dwie pozycje, których niestety nie miałam okazji jeszcze przeczytać: "Cicha 5" oraz "Siedem życzeń".





Czytacie świąteczne powieści?
Macie swoje ulubione?

 

2.7.19

Podsumowanie czerwca| mini zakupy| Kraków i Iłża| Kino

Podsumowanie czerwca| mini zakupy| Kraków i Iłża| Kino
podsumowanie miesiąca 2019
 Wakacyjne dzień dobry! Czy też jak ja myślicie tylko o urlopie? Bo ja już odliczam dni. W tym roku wyjątkowo będę z niego korzystać dwa razy, w lipcu i we wrześniu. Te kilka wolnych dni w tym miesiącu początkowo miałam spędzić w domu, ale dość spontanicznie razem z koleżanką podjęłyśmy decyzję o wyjeździe. W drugiej połowie miesiąca ruszamy w świat! Na pewno na blogu pojawi się obszerna fotorelacja. A jak Wasze planu urlopowe? Wyjazdy macie już zaplanowane?

Zaglądam do podsumowania maja, a tam narzekanie na zimno i deszcz. To teraz chyba powinnam ponarzekać na upały. Chociaż źle je znoszę, to nie będę tego robić, za bardzo wymarzłam się wiosną.


ZAKUPY
Przejdę teraz do zakupów kosmetycznych, które jak widzicie do największych nie należały. Po ostatnich promocjach w Rossmannie mam naprawdę spore zapasy kolorówki i pielęgnacji. Dlatego kupiłam tylko kilka rzeczy, mi.in. Żel aloesowy Holika Holika, poprzednie opakowanie zdenkowałam. Stosuje go głównie jako krem na dzień i na noc do twarzy. Działa również kojąco na zbyt mocno opaloną skórę.
Maść Alantan jest najlepsza na podrażnienia po goleniu nóg. Jest bardzo tłusta, ale świetnie łagodzi i nawilża skórę.
Zupełną nowością jest dla mnie odżywka do włosów z nowej serii Elseve Dream Long. I jest to pozytywne zaskoczenie, faktycznie ułatwia rozczesywanie. Myślę, że pojawi się o niej oddzielny post.
Nie jestem fanką balsamów do ciała, a mojej skórze przydałaby się dodatkowa dawka nawilżenia, dlatego zdecydowałam się na zakup Żelu pod prysznic z olejkiem marki Lirene, który nawilża, odświeża i przepięknie pachnie.
Na koniec, coś czego nie może zabraknąć w wakacyjnej kosmetyczce, czyli krem z wysokim filtrem Soraya.

PODRÓŻE
Jeżeli obserwujcie mnie na IG to wiecie, że byłam w czerwcu w Krakowie. Niestety nie w celach rekreacyjnych, a szkoleniowych. Bogaty program szkolenia pozwolił tylko na dwa krótkie spacery po tym pięknym mieście. Przynajmniej udało mi się zobaczyć Smoka Wawelskiego ziejącego ogniem.
Kolejną krótka podróż odbyłam do Warszawy, gdzie spotkałam się z Koleżanką. Spacerowałyśmy po Parku Arkadia i Królikarni. Chociaż temperatura była bliska 30 stopni, to w tych miejscach było przyjemnie chłodno.


Zaraz na początku czerwca odwiedziłam Iłżę i Arboretum w Marculach (woj. mazowieckie). W Iłży znajdują się ruiny zamku z XIV wieku, a w Marculach jest piękny i całkiem spory ogród dendrologiczny, który jak dla mnie wygląda po prostu jak ogród botaniczny. Na pewno pojawię się tam też jesienią.

Natomiast w niedzielę, ostatniego czerwca, byłam w Czarnieckiej Górze, o której wspominałam w poprzednim poście. W tym miejscu spędziłam większość wakacji, gdy byłam dzieckiem. Zawsze tu wracam z ogromnym sentymentem.

KINO
Również na IG podzieliłam się z Wami opinią na temat tych trzech filmów, na których byłam w kinie. Nowi faceci w czarni, a dokładniej film nosi tytuł "MIB International" okazał się totalną klapą. Komedie powinny być przede wszystkim śmieszne, a tu może raz się zaśmiałam. Szkoda czasu na takie filmy. Kolejna komedia, na którą zdecydowałam się iść to "Oszustki". To film o kobietach, które zawodowo zajmują się wyłudzaniem pieniędzy od bogatych facetów. I to jest całkiem udana komedia, z serii tych lekkich i przyjemnych do obejrzenia raz.
Na filmy o Godzilli idę w ciemno, nie interesuje mnie ani fabuła, ani aktorzy czy opinie krytyków. Od czasów gimnazjum oglądam wszystkie filmy o tym gadzie.

NOWOŚCI KSIĄŻKOWE

Z Krakowa przywiozłam dwie książki, powieść Gabrieli Gargaś "Namaluj mi słońce" oraz kryminał Rachel Caine "Żona Mordercy".

Tradycyjnie na zakończenie musi pojawić się zapowiedź lipcowych postów. Planuję publikację 8 postów, tematem miesiąca będą fakty i mity na temat słońca i opalania się, pojawi się wpis podróżniczy, recenzje kosmetyków (wspomnianego olejku pod prysznic, produktów do włosów) oraz polecajki filmowe i/lub książkowe.


A jak Wam minął czerwiec, co dobrego Was spotkało?
Wspaniałego lipca Wam życzę :*


3.6.19

Podsumowanie maja| Targi Książki| Nowości książkowe i kosmetyczne| Metamorfoza Balkonu

Podsumowanie maja| Targi Książki| Nowości książkowe i kosmetyczne| Metamorfoza Balkonu
blog pisany przy kubku herbaty
Witajcie w czerwcu :) Jak zawsze szczególnie witam nowych Obserwatorów.
Niestety muszę zacząć od narzekania. Nie o takim maju marzyłam, pogoda mocno mnie rozczarowała. W niektóre dni żałowałam, że już pochowałam rękawiczki i czapki. A ten deszcz?! :(  Z koleżankami w pracy stwierdziłyśmy, że mamy depresję listopadową. Oby czerwiec okazał się cieplejszym miesiącem i mniej deszczowy ;) Ale dość o pogodzie, przejdźmy do tego co wydarzyło się pozytywnego w maj.
Ostatniego dnia promocji trwającej w Rossmannie na kosmetyki do pielęgnacji twarzy skusiłam się na następujące produkty, za całość zapłaciłam ok. 36 zł:
Soraya Plante, Roślinny żel myjący do twarzy, aloes, biała herbata,
Soraya Plante, Roślinna esencja tonizująca, woda neroli, alga wakame,
Soraya City S.O.S, wygładzający krem-kompres pod oczy i na powieki, 
AA, Flower Essence,Woda micelarna z naturalnymi płatkami kwiatów, ukojenie i energia.
Skorzystałyście z tej promocji?


Chociaż od 12 lat jestem związana z rynkiem książki, to dopiero pierwszy raz w tym roku uczestniczyłam w targach książki.  Warszawskie Targi Książki trwały od 23 do 26 maja. W tych dniach Stadion Narodowy odwiedziło ponad 80 tys miłośników książek. Na targach można było kupować książki w atrakcyjnych cenach, zdobyć autografy ulubionych autorów z Polski i z zagranicy, uczestniczyć w ciekawych panelach dyskusyjnych, brać udział w konkursach oraz innych wydarzeniach literacko-kulturalnych. Nieświadoma tego jak ogromne jest to wydarzenie byłam kompletnie na nie przygotowana. Kolejki do większości autorów były bardzo długie, najdłuższe do Puzyńskiej, Witkiewicz, Wojewódzkiego Myśliwskiego, Grocholi. Podejrzewam, że jednak najdłuższa kolejka była do Mroza, podobno w zeszłym roku stało się 3h po jego autograf.

Kontynuując wątek książkowy takie oto nowości pojawiły się w mojej biblioteczce. Dwie książki ze zdjęcia powyżej były dodatkami do gazet. Jedna kosztowała 10 zł druga 13. Twórczość obu autorek jest mi znana, szczególnie lubię książki Magdaleny Witkiewicz. A w takich cenach lubię kupować książki najbardziej ;) Książki widoczne poniżej dostałam od Męża w prezencie imieninowym.  Dla powieści powiązanych z Włochami mam specjalną półkę w domu. Absolutnie uwielbiam ten kraj i ich kuchnię.
Jak się mają Wasze balkony/ tarasy? Mój balkon właśnie przestał straszyć. Zyskałam nowe miejsce, gdzie mogę odpocząć i zrelaksować się czytając. A i pielęgnacja roślin dostarcza mi wiele satysfakcji. Przez prawie rok balkonem rządziły gołębie i rzeczy po zakończonym remoncie. Ale w końcu koleżanka zmotywowała mnie do zmiany. Dałam sobie tydzień na odgruzowanie i nową aranżację balkonu.
To jak wyglądał balkon dwa tygodnie temu widzicie w lewym dolnym rogu zdjęcia. Wstyd! Kolejne zdjęcie też nie jest lepsze, pojawiły się rośliny, ale brudno było nadal. Pracy było sporo, doczyszczenie zabrudzeń na ścianach i płytkach, odmalowanie barierek, zainstalowanie nowego parapetu i wyrzucenie niepotrzebnych gratów. W tej chwili na balkonie panuje ład i porządek. Pojawiło się 8 doniczek kwiatami. Znając mnie pewnie jeszcze coś dokupię ;) W skrzyni, którą widzicie za leżakiem miejsce znalazły narzędzia Męża, które były i na balkonie i w mieszkaniu. Teraz są w jednym miejscu. Teraz już nie muszę się wstydzić balkonu.

Na zakończenie oczywiście muszą się pojawić zapowiedzi czerwcowych postów. Niestety w mają nie zdążam napisać postu, o podróżach, dokładniej o ulubionych miejscach w Świętokrzyskiem. Okazał się bardzo czasochłonny. W czerwcu muszę to nadrobić. Tematem miesiąca będzie ASMR, inne posty będą o ulubionych kosmetykach marki Ziaja, peelingu do ciała, zapachach na lato, Netflixie... Zapraszam do śledzenia mojego bloga :)


A jak Wam minął maj?
Zapraszam do komentowania :)



3.5.19

Podsumowanie kwietnia| Nowości kosmetyczne| Avengers: Koniec Gry| Wielkanocny spacer i plany podróżnicze

Podsumowanie kwietnia| Nowości kosmetyczne| Avengers: Koniec Gry| Wielkanocny spacer i plany podróżnicze
Witam Was w maju! :)  Szczególnie witam nowych Obserwatorów, super, że jesteście.
Jak  spędzacie majówkę? Aktywnie czy domowo? Ja wczoraj razem z rodziną byłam w Kazimierzu Dolnym, na szczęście pogoda dopisała. Co raz częściej myślę o wakacjach i innych wiosenno-letnich podróżach. Oby tylko weekendy były ciepłe i słoneczne. Tematem przewodnim tegorocznych wycieczek będą ruiny zamków i pałaców. Chciałabym odwiedzić takie miejsca jak: Szydłów, Bodzentyn, Włostków, a poza tym Busko Zdrój, Lublin, Kraków, Opatów.

 W drugi dzień Świąt pojechaliśmy z Mężem do Rezerwatu Skałki Piekło nad Niekłaniem w woj. świętokrzyskim. Zdecydowanie lepiej spacerowało się nam, niż siedziało za stołem. A miejsce nas oczarowało. Zaledwie godzinę drogi od domu znaleźliśmy miejsce niezwykłe. Skałki ciągną się na długości ok kilometra i mają nawet 8 metrów wysokości. Świetne miejsce na spacer.


Czas na zakupy :D Na pewno wszystkie słyszałyście o promocji w Rossmannie na kolorówkę. Z tej promocji korzystam zawsze.


Najbardziej zależało mi na zakupie podkładu lub kremu BB. Po obejrzeniu kilku filmików na yt zdecydowałam się na zakup kremu BB z Bourjois. Jaśniejszy odcień jest odpowiedni dla mnie na teraz, a ten ciemniejszy, będzie w sam raz gdy się opalę. Kolejny produkt, który był często polecany do puder z Bell, który daje satynowe wykończenie. Jest świetny! Zadowolona jestem również z paletki cieni CandyBox z Lovely. Kupiłam również dwa korektory, bazę pod cienie Lovely i tusz do rzęs z Eveline.

Poza kolorowką kupiłam jeszcze kilka produktów do pielęgnacji. Nie mogło zabraknąć mojego ulubionego płynu micelarnego z Garniera, którego używam od kilku lat i jest dla mnie najlepszy. Do pielęgnacji twarzy kupiłam żel nawilżający z Isany. Dzięki jednej z Was przypomniałam sobie o olejku Alterra, którego kiedyś używałam do olejowania włosów, w tej roli spisuje się świetnie. Jeżeli już mówimy o powrotach, to po dość długim czasie ponownie kupiłam tonik antybakteryjny Ziaja Liście manuka. W łazience zawsze mam krem z pompką, gdy się spieszę wychodząc do pracy, lepiej sprawdza się takie opakowanie niż zakrętka, dlatego kupiłam krem z Bielendy. Jako dodatek do miesięcznika Zwierciadło była maska Vianek do włosów farbowanych. I na końcu został nowy zapach na wiosnę DKNY be Delicious Fresh Blossom, owocowo-kwiatowe połączenie- takie zapachy lubię najbardziej.


Ubolewam, że w kwietniu byłam tylko raz w kinie. Słaby był repertuar w tym miesiącu. Za to film na jaki poszłam, był najbardziej wyczekiwanym filmem przez zemnie w tym roku. Jestem fanką filmów o superbohaterach. Jako dziecko oglądałam z bratem bajki o Spidermanie czy Batmanie. Obejrzałam wszystkie filmy z Avengersami. A po ostatniej scenie z "Avengers: Wojna bez granic" zaczęłam odliczać dni do premiery "Avengers: Koniec gry". Film oczywiście bardzo mi się podobał, jednak jest kilka "ale", nie do końca spodobało mi się rozwiązanie z podróżami w czasie, postać Thora z jednej strony zabawna, ale czy takie wspomnienie pozostać widzom po tym superbohaterze? Nie chcę jednak spoilerować więcej, tym którzy jeszcze nie oglądali tego widowiska. Czy chodzicie na tego typu filmy? Czy Wasi mężczyźni oglądają filmy o superbohaterach?
Jeszcze o jednej premierze muszę wspomnieć, w kwietniu miał premierę 8 sezon "Gry o Tron". Dwa lata temu obejrzałam wszystkie odcinki w trakcie urlopu. Zaczynałam popołudniu, a kończyłam o 4 nad ranem, albo i później. Oglądacie?


W kwietniu udało mi się przeczytać dwie książki: pierwsza część trylogii Katarzyny Michalak pt. "Pisarka". Autorka w tej powieści zawarła dużo wątków biograficznych. Pisarka to opowieść o młodej dziewczynie, której los nie oszczędzał, rodzice jej nie szanowali, a jedyną osobą na której mogła polegać była babcia. "Pisarka" to także książka o przyjaźni i uczuciu, które zrodziło się miedzy dawnymi przyjaciółmi z podwórka Weronice i Wiktorze.
Kolejna książka to "Madame Pylinska i sekret Chopina", autorstwa Érica-Emmanuel Schmitta. Ta książka jest skierowana przede wszystkim do miłośników muzyki, szczególnie klasycznej i Chopina. Autor opisał w niej swoją przygodę z muzyką tego słynnego polskiego kompozytora, swoich lekcjach gry na fortepianie u Polki madame Pylińskiej. Éric-Emmanuel Schmitt należy do moich ulubionych pisarzy, mam najwięcej przeczytanych jego książek na swoim koncie, a także całkiem sporo książek w swojej biblioteczce.


Na zakończenie kilka informacji co znajdzie się na blogu w tym miesiącu. Zaplanowanych mam 9 postów. Najbliższy będzie dotyczyć peelinów do skóry głowy, czy trzeba je stosować? Tematem miesiąca będą rośliny w domu i jakie warto mieć u siebie. Pojawi się również post filmowy, z ulubionymi kosmetykami do włosów, a także wpis podróżniczy. Zapraszam do śledzenia mojego bloga.


A jak Wam minął kwiecień?
Czekam na wasze komentarze :)





Copyright © 2016 PRZY KUBKU HERBATY , Blogger