9.8.21

Nowości kosmetyczne i książkowe

Nowości kosmetyczne i książkowe

 

Witajcie ponownie po ponad dwóch miesiącach przerwy. 

Cóż, życie mnie nieco przytłoczyło i nie chce odpuścić. W skrócie: od kilku miesięcy mam wrażenie, że podejmuję wyłącznie złe decyzje. A z racji tego, że przede mną ważny egzamin i mega się stresuję więc muszę czymś przyjemnym zająć głowę. Dlatego wracam powoli na Instagram i bloga. 


Książkowe prezenty, to trochę jak Gwiazdka, ale w środku roku. Rzadko piszę o książkach na blogu, bo wiem, że jest to mało poczytny temat. Tym bardziej, iż nie czytam topowych powieści i nie jestem na bieżąco z tym, co jest aktualnie czytane. A książki widoczne na zdjęciu dostałam od Kolegi, który nie tylko mnie rozpieszcza podarunkami, ale i innych swoich znajomych. W ostatnich "darach losu" otrzymałam książki, które chciałam przeczytać i o których już jakiś czas temu było głośno (Za zamkniętymi drzwiami, Drzewo Anioła, Tajemnica zamku, Trzynasta opowieść).
Na Instagramie pisałam o niedawnej książkowej wygranej w konkursie zorganizowanym przez wydawnictwo Czwarta Strona, nagrodą była powieść Natalii Sońskiej pt. "Włoskie love story", książkę zaczęłam czytać i zapowiada się, że będzie to lekki wakacyjny romans, co też sugeruje tytuł.

Gdyby na blogu pojawiło się podsumowanie maja na pewno napisała bym w nim o nowej płycie Sanah, którą pobiegłam kupić w dniu premiery. Kupiłam ją w ciemno bez wcześniejszego przesłuchania piosenek i tak jak poprzednia płyta tej młodziutkiej i skromnej wokalistki okazała się hitem.

Nadal bardzo chętnie testuję wszelkie nowinki do pielęgnacji włosów. Po "fazie" na nieco krótszą fryzurę i grzywkę zaczęłam tęsknić za długimi włosami, w związku z tym muszę naprawdę przyłożyć się do ich pielęgnacji. Z zaprezentowanych tu kosmetyków mogę w kilku słowach opisać działanie kilku z nich. Dużym zaskoczeniem okazał się olejek marki Isana chroniący włosy przed wysoką temperaturą, pięknie pachnie, a włosy po jego zastosowaniu są przyjemne i miękkie w dotyku. Kolejnym produktem, który zaskoczył mnie pozytywnie to odżywka do włosów Biocura odbudowa i blask, kosmetyk ten jest tani i skuteczny, włosy łatwo się po tej odżywce rozczesują. Trzecim i ostatnim kosmetykiem, który zaczęłam już testować to maska GlissKur z proteinami, ale nie mam na jej temat dobrego zdania. Słabo się po niej rozczesuje włosy i słabo je nawilża. Pozostałe kosmetyki czekają w kolejce do przetestowania, czyli Regenerująca maska do włosów Botanic, Szampon z kwasem hialuronowym Bioelixire oraz Odzywka do włosów Repair z Pantene.

Kosmetyki do pielęgnacji twarzy i ciała. Coś czego nigdy nie może zabraknąć w żadnych zakupach kosmetycznych, czyli wszelkiego rodzaju maseczki. Zapasy mam ogromne, ale i tak kupuję kolejne. Całkiem fajne okazały się maseczki z Biedronki Niuqi, wypróbowałam obie i kupiłam ponownie ten sam zestaw. W kolejce czeka zestaw trzech maseczek Soray z kombuchą, a także maseczki Polana z Herbapolu.
Ponownie skusiłam się na kosmetyk Ziaja żel 3 w 1 (do mycia twarzy, ciała i włosów) ponieważ super sprawdził się w trakcie zeszłorocznego wyjazdu wakacyjnego. Przy okazji tego zakupy wzięłam jeszcze mgiełkę do ciała i włosów, także na wyjazd. Moim ulubionym letnim żelem pod prysznic, który towarzyszy mi zawsze latem już od kilu sezonów jest Palmolive So Luminous, kocham ten zapach! Nie jestem fanką balsamowania ciała, ale naczytałam się sporo pozytywnych opinii na temat całonocnej maski do ciała marki Fluff, że w końcu skusiła się na ten kosmetyk.


Makijaż i demakijaż. Mam swój ulubiony płyn do demakijażu, ale chętnie też sięgam po rożne nowości, które często rozczarowują mnie swoim działaniem. Inaczej jest z płynem Bielenda Eco Sorbet wersja malinowa. Ładnie pachnie i szybko rozpuszcza makijaż.
Kosmetyków kolorowych kupuję niewiele, chyba, ze pojawi się jakaś fajna kolekcja Bell w biedronce ;) W ostatnim czasie skusiłam się na kilka kosmetyków do makijażu polecanych na IG, mowa o bazie pod cienie marki Wibo oraz tuszu do rzęs i eyelinerze Eveline z nowej serii Variete i to są HITY! Chyba muszę o nich napisać oddzielny post bo zasługują na to wyróżnienie.
I ostatnia rzecz to dobrze znany w świecie beauty korektor Jumbo z Lovely, będzie to już dla mnie 5 lub szóste opakowanie tego produktu.


23.5.21

Prreti| Maseczka na usta na noc "Miód i Jagoda"| azjatycka pielęgnacja

Prreti| Maseczka na usta na noc "Miód i Jagoda"| azjatycka pielęgnacja

Kilka miesięcy temu, a dokładniej w styczniu, opublikowałam post z ulubionymi produktami do pielęgnacji ust. Moim ulubieńcem była wtedy całonocna maseczka marki Laneige, kosmetyk drogi, ale wydajny i skuteczny. Więcej przeczytacie tutaj KLIK. Nie przypuszczałam, że tak szybko uda mi się znaleźć równie dobry, a nawet ciut lepszy kosmetyk.  

Prreti, Lip Sleeping Mask Honey & Berry/ całonocna maseczka miód i jagoda
cena: ok 23/ 15 ml

Maseczkę do ust marki Prreti miałam ochotę wypróbować już od dawna. Za każdym razem, gdy szłam do hebe, zawsze była wyprzedana. Jednak w końcu udało mi się ją upolować i to jeszcze w promocyjne cenie. Patrząc na opinie, zapowiadał się hit. I nie zawiodłam się. Choć ten produkt ma swoje wady, do których je się przyzwyczaiłam, a innym może to przeszkadzać. 

Kosmetyk znajduje się w miękkiej tubce z plastikowym aplikatorem. Dodatkowo produkt znajduje się w kartoniku. Na wyróżnienie wg mnie zasługuje szata graficzna, która jest mega słodka i wyróżnia się na tle innych podobnych kosmetyków. Wg informacji, które znalazłam na stronie Hebe, kosmetyk należy zużyć w ciągu 24 miesięcy od otwarcia. 

Konsystencja kosmetyku zmienia się pod wpływem temperatury. Wiadomo, im chłodniej tym staje się bardziej gęsta. Maska jest przeźroczysta w lekko słomkowym/ miodowym kolorze. Chociaż nie przepadam za plastikowymi aplikatorami, to nakładanie idzie sprawnie. Zapach tego kosmetyku może okazać się kwestią sporną, maska bowiem ma cudowny słodki zapach, ale bardzo intensywny. Kilka dni musiało minąć, zanim do niego przywykłam. Kolejną rzeczą, która dla części osób może być nie do zaakceptowania, to to że  maska wręcz oblepia usta. Jest ciężka i cały czas czuć ją na ustach, które lekko skleja. Po ponad 2 tygodniach stosowania przywykłam do tego. Tym bardziej że produkt aplikuję tylko na noc, chwilę przed zaśnięciem. 

Zaskoczyło mnie natomiast pozytywnie to, że maska utrzymuje się na ustach przez całą noc. Rano zawsze jeszcze wyczuwam kosmetyk na wargach. W efekcie budzę się z super nawilżonymi i zregenerowanymi ustami. Mogę powiedzieć, że ostatnio testowałam ten kosmetyk w ekstremalnych warunkach, bo miałam u dentysty czyszczony kamień i piaskowanie, które niesamowicie podrażniło moje usta. Były bardzo suche, spierzchnięte, popękane. Już po pierwszej nocnej aplikacji było widać znaczną poprawę, a po dwóch, usta były całkowicie zregenerowane. 


Podsumowując: Całonocna maska azjatyckiej firmy Prreti, to mój nowy ulubiony kosmetyk do pielęgnacji wrażliwej skóry ust. Super nawilża i regeneruje. Cechuje ją intensywny zapach oraz lepka konsystencja. Nałożona na noc jeszcze rano jest wyczuwalna na ustach. Dla mnie HIT!





19.5.21

Temat miesiąca: Porządki w nieminimalistycznej szafie

Temat miesiąca: Porządki w nieminimalistycznej szafie

 


Przez kilka ostatnich dni robiłam generalne porządki w mojej garderobie. Powinnam była to zrobić już w ubiegłe wakacje. Jednak miałam ciągle nadzieje, że  uda mi się schudnąć ;) Co prawda jest mnie nieco mniej, ale na pewno już nie wrócę do rozmiaru 34/ 36. Pozbyłam się wszystkiego w rozmiarze xs i s, a także ubrań których nie miałam na sobie przez ostatnie dwa lata.I to jest moja główna zasada, którą kieruję się przy wszelkich porządkach w szafie. Jeżeli nie miałam na sobie danej rzeczy przez te kilkanaście miesięcy to znaczy, że coś mi w niej przeszkadza, źle leży, albo już mi się nie podoba.

W sumie pozbyłam się dwóch wypchanych po brzegi niebieskich toreb Ikea ubrań. Dałam im drugie życie, bo trafiły w większości do córki koleżanki. Ta dziewczyna nie znosi zakupów ubraniowych więc to, że prosto do jej rąk trafiło jednorazowo tyle ciuchów podobno bardzo ją ucieszyło, przynajmniej tak przekazała mi to koleżanka.  Część ubrań zaniosłam również do kontenera na odzież. 

 

Lubię ubrania i lubię je kupować. Nie będę  tego ukrywać. Wiem, że takie podejście i chwalenie się tym może u kogoś wywołać oburzenie, bo w końcu panuje moda na minimalizm i na szafy kapsułowe. A ja z premedytacją chwale się tym, że mam szafę pełna ubrań i mam się w co ubrać, o dziwo!

Od wielu lat czuję presje, że powinnam zrezygnować z kupowania ciuchów,  ewentualnie kupować w sh, że przyczyniam się do zaśmiecania Ziemi itp. Dlatego podjęłam się wielu prób zmiany podejścia do rzeczy, które noszę. I zawsze kończyło się frustracją i totalną klapą. 

Może się wydawać, że skoro mam szafę pełna ubrań, pewnie kupuje, co popadnie. Otóż nie. Wbrew pozorom robię zakupy z głowa.

Zasady, którymi się kieruję:

1. Skład przede wszystkim. Kiedyś miałam zbyt wiele ubrać z poliestru, w których czułam się jakbym nosiła worek foliowy. Obecnie stawiam przede wszystkim na naturalne materiały jak bawełna. Mam również wiele koszul i bluzek wykonanych z wiskozy. O tym materiale nie można powiedzieć, że jest naturalny, choć jest wytworzony z naturalnych składników. Mimo wszystko ubrania wykonane z wiskozy fajne układają się na ciele, a sama tkanina jest materiałem przewiewnym i skora może w nim oddychać.

2. Jedna rzecz musi pasować do kilku zestawów.

3. Nie kupuję jednorazowych ubrań np. na szczególne okazje. Dotyczy do głownie weselnych sukienek. W tego typu uroczystościach uczestniczę średnio raz w roku, a typowo weselnych kreacji nie miałam bym gdzie później nosić. Kiedyś właśnie koleżanka mi wygarnęła, że moje weselne kreacje są zbyt skromne, jak na takie uroczystości. Tylko, że ja mogę później taką sukienkę założy ponownie na komunię, chrzciny czy inną uroczystość rodziną, a ona sama przyznała, że jej ciuchy wiszą w szafie i często to jednorazowy zakup.

4. Czekam na wyprzedaże. Nie lubię przepłacać i wole poczekać, aż pojawią się promocje i wyprzedaże w sklepach. Nie są mi straszne długie kolejki do przymierzalni czy wertowanie kilometrów wieszaków w poszukiwaniu jakichś perełek wyprzedażowych.

5. Nie podążam ślepo za modą. Jestem świadoma wad i zalet swojej figury, a także tego gdzie pracuje i jaki styl życia prowadzę. Dlatego choć modne są wszelkiego typu crop topy, bluzy, te ubrania nie są dla mnie. Podobnie jeansy z wielkimi dziurami. Zawsze wybieram z bieżących trendów coś dla siebie, ale to co najbardziej pasuje do mnie i mojego trybu życia. 

Przyznaję się, kiedyś moja szafa i zakupy wyglądały inaczej. Kupowałam ubrania pod wpływem impulsu, mniejsze bo może schudnę, bardzo niska cena to trzeba wziąć.
Największe pozytywne zmiany zaszły w moim myśleniu i podejściu do zakupów po przeczytaniu  książka Kasi Tusk "Elementarz Stylu". Treści w niej zawarte i cenne wskazówki pomogły mi stworzyć podstawy dobrze dobranej garderoby. Wtedy faktycznie miałam minimalistyczną szafę, bo pozbyłam się wszystkich poliestrów, źle skrojonych ubrań i takich które totalnie do mnie nie pasowały,a kupiłam bo była wyprzedaż. Gdy skompletowałam podstawę w stonowanych i pasujących do siebie kolorach i wzorach, a w rzeczywistości kupiłam jakieś 80%  rzeczy, które można zobaczyć na zdjęciach w książce, uzupełniłam garderobę o ciuchy, które odpowiadają moim preferencjom (głownie ubrania w kwieciste wzory).

 

Widzę, że mój styl ciągle ewoluuje. Ja się zmieniam i to co nosze również się zmienia. W sumie można powiedzieć w takim przypadku, że nie mam swojego stylu ;) To co jest charakterystyczne dla mnie, co widzą znajomi i z czym im się kojarzę, to kolory, kwieciste materiały i paski. Tego w mojej szafie nigdy nie brakuje. A gdy ubiorę się na czarno dostaję pytania czy coś się stało.
Często to, co mam na sobie oddaje mój nastrój. Dlatego często rano szykując się do pracy zmieniam decyzję dotyczących stroju. Wstaję lewą noga i wtedy idą w ruch ubrania w ciemniejszych kolorach i odwrotnie. Pandemia również przyczyniła się do tego co aktualnie nosze i do zmiany mojego "stylu", bo częściej sięgam bo wygodne bluzy i sportowe buty, a dużo rzadziej nosze sukienki i dopasowane rzeczy.


Ciekawa jestem jakie Wy macie podejscie do ubrań i czy lubicie zakupy odzieżowe.


Copyright © 2016 PRZY KUBKU HERBATY , Blogger