31.8.19

Kosmetyki do pielęgnacji włosów| Dwie maski i odżywka

Kosmetyki do pielęgnacji włosów| Dwie maski i odżywka
W tym poście poddam ocenie trzy produkty do pielęgnacji włosów. Najbardziej popularnym kosmetykiem z omawianego trio wydaje się być maska Garnier Fructis Banana Hair Food, następnie odżywka L`Oreal Elseve, która zyskuje na popularności, natomiast o masce do włosów Vianek do włosów ciemnych farbowanych nigdzie nie natknęłam się na żadną opinię.

L`Oreal Paris, Elseve, Dream Long, Odżywka rozplątująca
cena: ok. 12 zł/ 200 ml

Garnier, Fructis, Banana Hair Food (Odżywcza maska do włosów bardzo suchych)
cena: ok. 24 zł/ 390 ml

Vianek, Seria Czerwona, Intensywnie regenerująca maska do włosów ciemnych farbowanych

cena: ok. 25 zł/ 150 ml


Opakowanie, skład, konsystencja, zapach, wydajność

Opakowania tych kosmetyków wykonane są z plastiku, maski są w słoikach, z których w łatwy sposób można wydostać cała zawartość, natomiast odżywka w butelce zamykanej na klik.
Produktem z najlepszym składem jest oczywiście maska Vianek, ma najbardziej naturalny, ta z Garniera ma również całkiem fajny skład.
Odżywka Elseve ma konsystencję, która pozwala na dokładne rozprowadzenie kosmetyku na włosach, nie spływa i nie ucieka między palcami. Maska Garnier ma konsystencję budyniu i intensywnie pachnie bananem, zapach jest wyczuwalny na włosach do kilku godzin po wysuszeniu. Najgorzej nakładało mi sie maskę z Vianka, która jest niesamowicie gęsta, bardziej kojarzy mi się ta konsystencja z masłem niż maską. Dopiero pod wpływem wody konsystencja staje się rzadsza. Przy pierwszym użyciu więcej produktu znalazło się w wannie niż na włosach. Przez to, że jest taka gęsta jest najmniej wydajna. Dosyć szybko zużyłam też odżywkę z Elseve. Opakowanie bananowej maski jest naprawdę duże, przez co starczyła mi ma bardzo długo.


Działanie 

Najbardziej jestem zadowolona z działania maski z  Vianka. Zwykle nakładam ją na około 3-5 min. raz w tygodniu. Przede wszystkim bardzo fajnie odświeża kolor moich włosów, jaśniejsze pasma zyskały blask, a ciemniejszy kolor stał się głębszy. Włosy po zastosowaniu tego kosmetyku są bardzo miękkie, wygładzone, a przy tym nie tracą na objętości. Dobrze się układają i są sypkie, ogólnie wyglądają świetnie.
Największe oczekiwania miałam względem Maski z Garniera. Tego kosmetyku można używać jako maski, odżywki do spłukiwania lub można ją po prostu zostawić na włosach. Jako odżywka nie sprawdziła się, efekty były zbyt słabe. Najlepiej jeżeli nałożę jej całkiem sporo na włosy i od czekam minimum 5 minut (jestem niecierpliwa, odżywki zwykle trzymam około minuty, czasem trochę dłużej). Włosy łatwiej się rozczesują, są miłe w dotyku, nie puszą się, aż tak bardzo. Jednak nie daje ta maska efektu, że włosy pięknie błyszczą, jak po użyciu maski z Vianka.
Odżywka Elseve skusiła mnie tym, że miała ułatwiać rozczesywanie włosów. I tak właśnie było, a po umyciu mam naprawdę bardzo splątane włosy. Poza tym ten kosmetyk miał też regenerować, wzmacniać i wygładzać włosy. Po pierwszych użyciach byłam odczarowana działaniem tej odżywki, jednak po kilku kolejnych zauważyłam, że owszem włosy dobrze się rozczesywały, ale po wysuszeniu stawały się matowe, suche, a pojedyncze krótsze włosy sterczały w różnych kierunkach, zrobiły się sianowate.


Podsumowując: najlepsze efekty uzyskałam po zastosowani maski z Vianka, piękne, błyszczące, nawilżone i ujarzmione włosy. Maska z Garniera jest dobra, ale nie zachwyca. Dobra do codziennej pielęgnacji włosów.
Największym rozczarowaniem okazała się odżywka Elseve, która dala efekty odwrotne do zamierzonych.



Znacie te kosmetyki?



25.8.19

Moje Podróże: Lublin, Kazimierz Dolny, Nałęczów

Moje Podróże: Lublin, Kazimierz Dolny, Nałęczów
Lublin miasto, którym spędziłam dwa lata, robiąc magistra na UMCSie. Pierwszy raz w tym mieście byłam w liceum na wycieczce szkolnej. Z koleżankami stwierdziłyśmy, że Lublin choć ładny to bardzo zniszczony i smutny. Podobne wrażenia odniosłam, kiedy przeprowadziłam się tutaj na czas studiów. Zapytałam nawet współlokatorkę, czy w tym mieście wychodzi kiedyś słońce? Usłyszałam, ze tak, latem ;) Po zakończeniu studiów cieszyłam się, że wyjeżdżam z tego miasta. Na nowo odkryłam Lublin dzięki koleżance, którą regularnie odwiedzałam oraz dzięki Kasi i Justynie z kanału LGS, które pokazują swoje miasto zawsze od tej najładniejszej strony. Moje ulubione miejsca w Lublinie to Ogród Botaniczny UMCS (najładniejszy w jakim byłam, założony 1965 roku o powierzchni 21 hektarów), Ogród Saski (przepiękny stary ogród z białymi ławkami) i Stare Miasto. Nadal jest tutaj wiele opuszczonych i niszczejących kamieniczek, jednak Stare Miasto powoli odzyskuje dawny blask.



Ciekawym miejscem na mapie Lublina jest Centrum Spotkania Kultur. Budowę siedziby CSK rozpoczęto w latach 70. , a ukończono w roku 2015. Budynek jest bardzo nowoczesny, industrialny, dużo betonu, gołe ściany. Na dachu budynki znajdują się zielone tarasy i pasieki z pszczołami.
Według relacji, które widziałam i oglądałam na yt Lublin jest najpiękniejszy podczas Nocy Kultury.  Jest to festiwal miejski odbywający się co roku, zwykle w pierwszy weekend czerwca. Specjalnie na tę okazję przygotowywane są spektakle teatralne, koncerty, pokazy tańca, happeningi, arenę dla tych wszystkich inicjatyw kulturalnych stanowi Stare Miasto i Śródmieście Lublina. Bardzo bym chciała wziąć udział w tym wydarzeniu.

Ogród Botaniczny
Poza Lublinem, do którego wracam raz, dwa razy w roku, często bywam także w Kazimierzu Dolnym i Nałęczowie.


Kazimierz Dolny to urokliwe miasteczko oddalone od Lublina o niecałe 60 km. Kto był raz, na pewno zechce tutaj wrócić ponownie. W Kazimierzu jest mnóstwo miejsc do zobaczenia (rynek, ruiny zamku z XIV w., baszta z XIII w., Kościół farny z XVI, Góra trzech Krzyży, kamieniczki), obowiązkowo trzeba się przejść także promenadą wzdłuż Wisły i kupić koguta zrobionego z ciasta maślanego. Po tym miasteczku najlepiej jest się poruszać się piechotą, odległości nie są duże, a do dalszych atrakcji dojeżdżają meleksy (Wąwóz Korzeniowy Dół).
W Kazimierzu odbywa się cykliczny Festiwal Filmowy "Dwa Brzegi". To miasto kojarzy mi się również ze sztuką, jest bowiem w Kazimierzu kilka galerii sztuki, artyści wystawiają swoje prace na rynku, inni przybywają tutaj by uwiecznić na płótnie piękne krajobrazy.
Będąc w Kazimierzu Dolnym warto skusić się na rejs po Wiśle i z pokładu statku podziwiać panoramę miasta. Można również przeprawić się promem na drugi brzeg Wisły, czyli do Janowca. To miejsce słynie z ruin zamku Firlejów z XVI w.


Nałęczów jest miastem o statusie uzdrowiska. Główną atrakcją jest Park Zdrojowy o powierzchni 25 hektarów, na terenie którego znajduje się staw i zabytkowa zabudowa: pałac Małachowskich, sanatorium Książę Józef, Stare łazienki, palmiarnia. Uzdrowisko słynie z krystalicznych wód leczniczych z wapienno-żelaznych źródeł, to właśnie stąd czerpane są popularne wody mineralne "Nałęczowianka" i "Cisowianka". Nałęczów to jedyne w Polsce uzdrowisko o profilu wyłącznie kardiologicznym. Na terenie Parku znajdują się również lokale gastronomiczne, a także miejsce, gdzie można zrobić sobie piknik na trawie. Spacerując w pięknych okolicznościach przyrody można się  totalnie zrelaksować, odetchnąć pełną piersią i ogólnie poczuć się lepiej. 



Znacie te miejsca?


20.8.19

Wakacyjne podróże filmowe

Wakacyjne podróże filmowe
Lato trwa, znów mamy wysokie temperatury, tylko dni trochę krótsze. Słońce, plaża, palmy, zapewne część z Was żyje już wspomnieniami z wakacji. Dla tych, którzy są już po urlopie i dla tych którzy dopiero będą się na niego szykować mam kilka filmowych propozycji, które na pewno wprowadzą Was w wakacyjny klimat.  Zabiorę Was w podróż po najpiękniejszych zakątkach świata, a część z nich to lekkie i przyjemne historie miłosne. Do którego kraju macie ochotę najpierw się wybrać?

Grecja
Mamma Mia!

Sophie marzy o tym, bo ojciec poprowadził ją do ołtarza. Problem w tym, że nie wie kto nim jest. Z pamiętników matki dowiaduje się, że jest trzech potencjalnych kandydatów i wszystkich trzech zaprasza na swój ślub.
Jestem ogromną fanką tego filmu, oglądałam go milion razy i jeszcze mi się nie znudził. Zawsze wracam do niego z ogromną chęcią. Był taki okres w moim życiu, że mało co sprawiało mi radość, ale gdy włączałam ten film, patrzyłam na te przepiękne widoki, plaże, morze, gdy słucham piosenek ABBY, które zawsze mimowolnie śpiewam, a nogi same rwą się do tańca, humor od razu mi się poprawiał. Film jest niesamowicie pozytywny, totalnie się przy nim relaksuję i to mój nr w kategorii filmów wakacyjnych

Włochy
Pod słońcem Toskanii

Frances jest pisarka, która przechodzimy kryzys twórczy i emocjonalny. Właśnie rozwiodła się z mężem, który ją zdradzał. Za namową przyjaciółki wykupuje wycieczkę do Włoch. Podróżując po słonecznej Toskanii, spontanicznie decyduje się na zakup opuszczonej willi. Do jej remontu wynajmuje grupę Polaków, a to dopiero początek jej włoskiej przygody.
Odkąd obejrzałam ten film marze o domu w Toskanii. Może nie na własność, ale kiedyś chciałabym wynająć np. na miesiąc i móc delektować się tymi przepięknymi plenerami, odkrywać tamtejszą kulturę i zwyczaje, a także smakować włoską kuchnię.



Indie
Hotel Marigold

Grupa emerytów z Anglii skuszona wizją spędzenia emerytury w luksusowym hotelu w Indiach wyrusza w egzotyczną podróż. Na miejscu okazuje się, że hotel to tak naprawdę ruina, a jego właścicielem jest młody chłopak, który ma głowę pełną marzeń. Starsi państwo biorą sprawy w swoje ręce, przy tym odkrywając że życie zaczyna się po 60.
Podróż do Indii to już dla mnie odległa egzotyka. Zupełnie inna kultura, inna mentalność ludzi. A to co wydaje się takie odległe i inne kusi. Idąc w ślady głównych bohaterów, mogłabym część emerytury spędzić w Indiach. A co do samego filmu, dostarcza on wielu radości i wzruszeń, jest tak kolorowy jak same Indie. Obsada aktorska świetna, dla tych aktorów warto obejrzeć ten film. Jeśli Wam się spodoba Hotel Marigold, jest też druga część filmu.


Włochy, Indie, Indonezja
 Jedz módl się i kochaj

Elizabeth Gilbert wiodła z pozoru szczęśliwe życie. Miała męża, dom, prace, jednak to nie było życie o jakim marzyła. Postanawia wyruszyć w roczną podróż by lepiej poznać samą siebie i przemyśleć swoje dotychczasowe życie. We Włoszech, Indii i Indonezji odkryje na nowo radość płynącą z jedzenia, modlitwy i miłości.
Za każdym razem, gdy oglądam ten film i główna bohaterka zajada się pizzą robię się głodna. Podobnie  ona chciałabym udać się na Bali poszukać wewnętrznego spokoju, odprężyć się i dać się ponieść przygodzie. To co przykuwa moją uwagę najbardziej w tym filmie to przyjemne dla oka miejsca i krajobrazy. Narracja w Jedz módl się i  kochaj jest spokojna, dobrze dobrano muzykę, a Julia Roberts zachwyca.

Francja
Lato w Prowansji

Trójka rodzeństwa zostaje zmuszona do spędzenia wakacji u dziadka, którego właściwie nie znają. Brak dostępu do internetu okazuje się dla nich większym problemem niż rozwód rodziców. Zadowolony z wyjazdu wydaje się być tylko najmłodszy z rodzeństwa głuchoniemy chłopiec.
Lato w Prowansji to komedia pełna ciepła i wzruszeń, idealna propozycja dla całej rodziny. Akcja filmu rozgrywa się w pięknych plenerach południowej Francji.



POLECAM RÓWNIEŻ:


Wymienione przeze filmy sprawią, że w pełni poczujecie letni klima, a może nawet najdzie Was ochota na kolejne podróże i nowe doznania?



Copyright © 2016 PRZY KUBKU HERBATY , Blogger