27.3.20

Temat miesiąca: 5 Zalet gier planszowych

Temat miesiąca: 5 Zalet gier planszowych
W normalnych okolicznościach zaczęłabym ten post od słów w stylu "weekend to idealny czas, by spotkać się ze znajomymi i zagrać w planszówki.". Jak to zwykle bywa, życie pisze własne scenariusze. Obecnie spotkania ze znajomymi są nielegalne. Na szczęście oferta gier dostępnych na rynku jest na tyle bogata, że można coś wybrać, by zagrać np. w duecie.

Częstomówi się o zaletach gier planszowych w kontekście dzieci. Jednak od kilku lat utrzymuje sie ogromne zainteresowanie grami również dla dorosłych. Imprezy przy planszówkach* już nikogo nie dziwią.  Dlatego skupię się na ogólnych zaletach gier, nie tylko pod kątem rozwoju dziecka.
(*mam na myśli wszystkiego rodzaju gry, utarło się już w społeczeństwie, że planszówki to nie tylko gry z tradycyjnymi planszami, ale i różnego rodzaju elementami, klockami itp.)



5 najważniejszych zalet gier planszowych

 Ćwiczenie umysłu
Gry to nie tylko rozrywka, ale idealny sposób, by ćwiczyć umysł, rozwijać zdolności poznawcze, spostrzegawczość i polepszać pamięć. Grając w np. gry strategiczne łatwiej i szybciej będziemy mogli rozwiązywać problemy. Ćwiczenie pamięci szczególnie ważne jest u osób starszych, dlatego zachęcam Was do znalezienia takich gier, w które będziecie mogli zagrać z dziadkami. Mojej Babci bardzo spodobała się gra "5 Sekund". Była bardzo przeciwna wzięciu udział w rozgrywce, a okazało się, że sprawiło jej to najwięcej radości.

Relaks 
Dobrze po całym tygodniu spędzonym w stresie spowodowanym np. pracą w gronie bliskich i tak po prostu się zrelaksować przy jakiejś grze. Gry są bardzo angażujące, nie da się myśleć o niczym innym. A jeżeli uda nam się wygrać, to już w ogóle super! Wreszcie jakiś sukces ;) W trakcie gry odpoczywają również nasze oczy. Każdy jest świadomy ile godzin dziennie spędzamy patrząc w ekrany komputerów, telefonów czy telewizorów.  Światło niebieskie uszkadza oczy.

Nawiązywanie bliższych więzi
Gry są świetnym sposobem na przełamanie pierwszych lodów. Gdy spotyka się kilka osób i nie wszyscy się znają, dzięki grze ludzie szybko się integrują. W takiej sytuacji byliśmy w Sylwestra, gdzie znaliśmy tylko gospodarzy. Graliśmy wtedy w "Czółko". Wszyscy uśmialiśmy się niesamowicie.
Inną grą, która naprawdę pomaga w nawiązaniu bliższych więzi i lepszym poznaniu bliskich jest "EgoFamili". Można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy na swój temat. Wg rodziny jestem osobą, która robi najlepsze zdjęcia, zawsze się spóźnia i najwięcej czasu spędza na zakupach.

Zdrowa rywalizacja
W grach planszowych nie zawsze chodzi o wygraną, najczęściej chodzi po prostu o dobrą zabawę, pozytywne emocje. Liczy się pokonywanie przeszkód i wyzwań, jakie stawia przed nami gra. Nie tylko dzieci, ale i dorośli w trakcie rozgrywek uczą się zasad fair play, zdrowej rywalizacji i pracy w grupie.

Różnorodność
Poza dobrze znanym nam grom jak chińczyk, karciane, szachy czy warcaby na rynku dostępnych jest mnóstwo gier różnego rodzaju, dzięki czemu każdy może znaleźć coś dla siebie. Gry rodzinne, dla dzieci, towarzyskie, imprezowe, jest tego tak wiele. Gry pozwalają nam też chociaż przez chwilę stać się średniowiecznym królem, detektywem, biznesmena, czy ulubioną postacią z filmu. Możemy ryzykować i nie ponosić konsekwencji (nie licząc przegranej rozgrywki). Ich ceny są bardzo zróżnicowane. Zaczynają się już od kilku złoty. Można przecież pograć np. w statki, państwa i miasta, czy kalambury. Do tych gier potrzeba tylko kartek papieru i długopisów/ mazaków.
"Dzięki" ogólnokrajowej kwarantannie razem z Mężem odkryliśmy na nowo grę w statki i "Memory", które dostałam w dzieciństwie, gra ma około 22 lat ;) Może i Wy macie takie skarby, gdzieś pochowane.

Gry planszowe to również świetny pomysł na prezent. Od mojego Brata w prezencie ślubnym dostaliśmy "Gierki Małżeńskie". Gra jest rewelacyjna, mamy już za sobą wiele rozgrywek. Świetna na imprezę, ale i do gry tylko we dwoje. Jedna z kategorii to kalambury, te karty wykorzystujemy też oddzielnie, gdy akurat nie gramy z innymi parami.


Lubicie gry planszowe? 
Jakie są Wasze ulubione?

19.3.20

The Ordinary| Caffeine Solution 5% + EGCG| Serum pod oczy z kofeiną i zieloną herbatą

The Ordinary| Caffeine Solution 5% + EGCG| Serum pod oczy z kofeiną i zieloną herbatą
O tym jak ważna jest pielęgnacja skóry wokół oczu pisałam już na blogu. Otaczam ją szczególną troską, a nawilżenie musi być naprawdę konkretne. Niestety miewam dość często cienie pod oczami oraz głębokie zmarszczki już od wczesnych lat młodości.
Tuż przed końcem roku skorzystałam z promocji w Douglasie i postanowiłam kupić kosmetyki zyskującej na popularności firmy The Ordinary. Skusiłam się na kofeinowe serum pod oczy. Czytałam o tym produkcie wiele pozytywnych opinii oraz o pozytywnym działaniu kofeiny na skórę wokół oczu. Badania  wykazały, że regularne stosowanie kofeiny pobudza mikrokrążenie skórne oraz obkurcza naczynia krwionośne.
Również cena zachęca do wypróbowania tego specyfiku, ok. 32 zł.

Serum kofeinowe znajduje się w buteleczce z ciemnego szkła. Dodatkowo serum znajdowało się w kartoniku. Aplikujemy je za pomocą pipety znajdującej się w zakrętce. Ma ono konsystencję lekko żelową i jest w kolorze słomkowym. Szybko się wchłania, nie ma zapachu. Nie podrażniło oczu, ani skóry. Jest też mega wydajne.

Według informacji, które znalazłam na temat kofeinowego serum, głównym zadanie tego kosmetyku jest zmniejszenie obrzęku i cieni pod oczami oraz ma ono nawilżać i ujędrniać skórę wokół oczu. 


 Serum stosuję od ponad dwóch miesięcy z różną częstotliwością. Początkowo dwa- trzy- razy w tygodniu. Nawet przy tak rzadkim stosowaniu po kilkunastu dniach zauważyłam pierwsze efekty. Cienie stały się dużo jaśniejsze (niemal niewidoczne), skóra zdecydowanie jędrniejsza, nawet te głębokie zmarszczki stały się płytsze. Efekty naprawdę zadowalające.
Istotne jest, że serum nie zastępuje kremu pod oczy, wręcz wymagane jest by stosować w duecie z kremem.
Nie wiem czy  to z powodu wiosennego przesilenia, ale na przełomie lutego i marca stan mojej skóry znacznie się pogorszył, a z dnia na dzień pojawiły się gigantyczne cienie pod oczami, których nie byłam w stanie przykryć korektorem.
Z tego powodu zaczęłam już regularnie stosować serum The Ordinary. Niestety pojawił się inny problem, z którym borykam się jeszcze teraz. Prawdopodobnie serum potwornie wysuszyło mi skórę pod oczami.  Takiej pustyni nie miałam od lat. Nie wiem co się stało, może przedawkowałam? Stosowałam raz dziennie, zawsze na noc i zawsze z kremem. Nie pojawiły się też w mojej codziennej, żadne inne nowe kosmetyki. Co zawiniło? Może Wy wiecie?

W tej chwili mam mieszane uczucia, ani nie polecę serum kofeinowego, ani nie będę odradzać jego zakupu.
Obecnie odstawił serum i nawilżam skórę, piję dużo wody itp. Liczę na szybki powrót do normalności ;)



Znacie kofeinowe serum pod oczy?



16.3.20

Czym pachnie przedwiośnie? Woda perfumowana My Burberry

Czym pachnie przedwiośnie? Woda perfumowana My Burberry
Ciężko jest teraz obserwować pierwsze oznaki wiosny siedząc w domu. Za to gdy skończy się ten trudny dla nas czas, docenimy jeszcze bardziej piękno otaczającego nas świata.

Historia zapachu My Burberry ma swój początek w 2014 roku. Inspiracją do jego powstania był londyński ogród skąpany w letnim deszczu. Flakon perfum nawiązuje do legendarnego prochowca tej znanej brytyjskiej marki. Buteleczka została ozdobiona wstążką w kolorze miodowym. Z tego samego materiału szyte są elegancki beżowy prochowiec. Materiał to gabardyna, została wynaleziona pod koniec XIX wieku przez Thomasa Burberry'ego. Zamknięcie przypomina guzik od kultowego płaszcza.

 Nuty zapachowe:
Nuta głowy: pachnący groszek, olejek bergamotki, mandarynka, grejpfrut
Nuta serca: frezja, olejek z geranium, pigwa, brzoskwinia
Nuta bazy: olejek różany, olejek z paczuli, piżmo


My Burberry to zapach elegancki i ponadczasowy. Ma w sobie coś, co kojarzy mi się z luksusem. Chociaż jest to kompozycja kwiatowo-owocowa nie należy do lekkich zapachów.  Według mnie jest to zapach dla młodych kobiet, idealny na dzień i do pracy. Dzięki niemu można poczuć się szykownie i stylowo. 
Zapach nie jest dla mnie oczywisty, ciężko jest mi wyłonić jakieś konkretne nuty. Przez to jest też dla mnie trochę tajemniczy. Takie właśnie wrażenie odniosłam, gdy po raz pierwszy trzymałam flakon w dłoni i poznawał zapach My Burberry.
A co z trwałością? Na początku zapach jest bardzo intensywny, nieco duszny, z każdą godziną staje się mniej intensywny i bardziej otulający. Po powrocie z pracy czuję go jeszcze na ubraniu i skórze. Mogłoby być trochę lepiej. Nie jest to też zapach z ogonem. 




Jakich aktualnie używacie perfum?



Copyright © 2016 PRZY KUBKU HERBATY , Blogger